Stos problemów Juventusu. Tak "Stara Dama" popadła w marazm. "Scudetto byłoby sporą niespodzianką"

Stos problemów Juventusu. Tak "Stara Dama" popadła w marazm. "Scudetto byłoby sporą niespodzianką"
Nicolo Campo/SIPA USA/PressFocus
Powrót Massimiliano Allegriego do Juventusu zwiastował ponowne pasmo sukcesów “Starej Damy”. Pierwszy sezon udowodnił jednak, że nieprzypadkowo poprzednicy włoskiego trenera nie podołali wyzwaniu na Allianz Stadium. Drugi rok miał przynieść Scudetto, lecz do tego jeszcze bardzo daleka droga. Dlaczego “Juve” popadło w marazm?
Początek nowego sezonu nie jest udany dla Juventusu. Pierwsze pięć spotkań w Serie A to zaledwie dwa zwycięstwa (nad Sassuolo oraz Spezią) i siódme miejsce w tabeli. Doszła do tego porażka z PSG na inaugurację fazy grupowej Ligi Mistrzów. Bilans nie jest jednak o tyle tragiczny, co postawa na boisku podopiecznych Massimiliano Allegriego. Zawodnicy Juventusu momentami wyglądają, jakby pierwszy raz występowali w jednej drużynie. Co więcej, kłopoty turyńczyków nie dotyczą wyłącznie słabszej gry w ostatnich tygodniach. To długofalowy kryzys. Kiedy “Stara Dama” spadła z tronu po dziesięciu mistrzostwach kraju z rzędu, zaczęły uwidaczniać się problemy klubu, które wcześniej były tuszowane przez sukcesy.
Dalsza część tekstu pod wideo

Słodko-gorzko

Massimiliano Allegri nie mógł w ubiegłym roku odrzucić propozycji powrotu do Juventusu. Po dwuletnim okresie bezrobocia ponownie zasiadł za sterami turyńskiego giganta. Miał sprawić, że “Juve” będzie sięgać po trofea, a przy tym prezentować przyjemny dla oka futbol, czyli uczynić to, czego nie udało się jego poprzednikom. Podpisanie umowy przez Allegriego wywołało spory entuzjazm u kibiców z Allianz Stadium. Jednak już po pierwszych czterech spotkaniach zeszłego sezonu Serie A w Turynie wkradł się niepokój. Do dwóch remisów (z Udinese oraz Milanem) doszły dwie porażki (z Empoli i Napoli). W klubie nie było już Cristiano Ronaldo i pojawiły się obawy, kto będzie zdobywał bramki.
Klub ze stolicy Piemontu punktował, lecz nie grał atrakcyjnej dla oka piłki, co dało się zrozumieć przez braki kadrowe spowodowane nie tylko kontuzjami, ale również profilami zawodników, które nie pasowali do filozofii Allegriego. Kolejny kryzys dopadł Juventus pod koniec listopada, kiedy dostał lekcję futbolu od Chelsea na Stamford Bridge (0:4). Później przyszła bolesna porażka na własnym terenie z Sassuolo oraz lekcja futbolu od Hellasu Werona, którą prowadził dobrze znany w Turynie Igor Tudor (były asystent Andrei Pirlo, dziś trener Marsylii)
“Starej Damy” nie odmieniły zimowe transfery Dusana Vlahovicia i Denisa Zakarii. Nawet obecność w składzie utalentowanego, serbskiego napastnika nie pomogła w Lidze Mistrzów, z której “Bianconerich” wyrzucił Villarreal.
Sezon zakończył się w słodko-gorzki sposób. Słodko, bo ostatecznie na koniec rozgrywek ligowych Juventusowi udało się przypieczętować awans do następnej edycji Champions League. Ale z drugiej strony kibice mieli wiele do zarzucenia szkoleniowcowi, który nie był w stanie przywrócić klubu na tron. Zespół prowadzony przez Massimiliano Allegriego grał przez cały sezon zachowawczo i mało widowiskowo, przez co spotkania z udziałem najbardziej utytułowanej drużyny na włoskim podwórku były męczące dla oczu i działały jak tabletki nasenne.

Roszady

Latem w Juventusie zakończyła się pewna era - klub opuścił po 17 latach opuścił Giorgio Chiellini, a wygasającego kontraktu nie zdecydował się przedłużyć Paulo Dybala. Majowy mecz z Lazio był ostatnim dla obu piłkarzy na Allianz Stadium, a turyńscy kibice zgotowali im pożegnanie godne legendom. Jeszcze przed końcem rozgrywek zarząd rozpoczął pracę, aby należycie zastąpić zawodników, którzy byli przez wiele lat filarami “Bianconerich”.
Kiedy media obiegła informacja, że klub osiągnął porozumienie z Paulem Pogbą oraz Angelem Di Marią, fani Juventusu długimi godzinami wyczekiwali pod siedzibą klubu na przyjazd zawodników. Na papierze były to świetne nazwiska, jednak zaczęto mieć obawy o stan zdrowia zawodników. Czarne scenariusze ukazały się już podczas przedsezonowego tournee po USA, kiedy Paul Pogba na jednym z treningów uszkodził łąkotkę boczną. Francuz początkowo zdecydował się na zachowawczą metodę leczenia, by dojść do pełnej sprawności przed mistrzostwami świata w Katarze. Uraz okazał się jednak na tyle poważny, że 29-latek musiał poddać się operacji, która prawdopodobnie wykluczy do z gry na mundialu. Argentyńczyk ma za sobą kilka spotkań w koszulce “Starej Damy”, jednak i jego pech nie opuszczał - dwukrotnie wypadał z gry z powodu kontuzji przywodziciela. W klubie mieli świadomość, że są to obaj piłkarze podatni na urazy, lecz nie spodziewali się, że te tak szybko zaczną ich nękać.
Juventus kupił też Gleisona Bremera z Torino i zapłacił za najlepszego obrońcę poprzedniego sezonu Serie A 41 milionów euro. “Bianconerim” udało się wyrwać Brazylijczyka w ostatniej chwili Interowi. Piłkarz był już po ustnym porozumieniu z zespołem wicemistrza Włoch, lecz bardziej przekonała go wizja gry w klubie ze stolicy Piemontu. 25-latek musi radzić sobie z ogromną presją, ponieważ zastępuje na tej pozycji Giorgio Chielliniego oraz Matthijsa de Ligta, który przeniósł się do Bayernu Monachium. Początki na Allianz Stadium dla byłego zawodnika Atletico Mineiro są owocne, ponieważ od pierwszego występu imponuje wysoką formą. Ale o ile Juventus można pochwalić za transfer Gleisona Bremera, o tyle trzeba skrytykować za brak sprowadzenia rezerwowego środkowego obrońcy. Nominalnymi zmiennikami stoperów są Daniele Rugani oraz Federico Gatti, jednak na początku sezonu to Danilo musiał pełnić rolę zastępcy kontuzjowanego Leonardo Bonucciego, a na prawej stronie defensywy występowali Mattia De Sciglio lub Juan Cuadrado.
Latem ofensywę Juventusu wzmocnili Arkadiusz Milik oraz Filip Kostić. Polski napastnik bardzo szybko odnalazł się w nowym otoczeniu i już rozpoczął strzelanie, natomiast Serb w Turynie ma problemy. Pozycją, na której najlepiej czuje się 29-latek, jest lewe wahadło. W klubie mogli nie zdawać sobie sprawy, że zawodnik notujący ogromną liczbę asyst w Eintrachcie Frankfurt może mieć problem z dostosowaniem się do pozycji skrzydłowego. Massimiliano Allegri oczekuje od bocznych zawodników częstego zbiegania do środka boiska, a w tym elemencie gry Kostić nie jest najlepszy. Reprezentant Serbii w spotkaniu Ligi Mistrzów przeciwko PSG wystąpił na wahadle, a efektem tego było dośrodkowanie na głowę Westona McKenniego, który zamienił akcję na bramkę.
Juventus pod koniec sierpnia zasilił Leandro Paredes, którego przeprowadzkę do Turynu odblokował… Aurelio De Laurentiis. Napoli zaakceptowało ofertę PSG za Fabiana Ruiza i paryżanie dopiero wtedy mogli oddać argentyńskiego pomocnika w ręce “Starej Damy”. Zawodnik miał wdrożyć świeżość w środku pola, a na początku przygody wprowadza więcej zamieszania niż Arthur Melo. Wychowanek Boca Juniors w przeszłości miał okazję występować na włoskich boiskach, ale nie były to udane przygody, o czym z pewnością chcą w Turynie nie wspominać.

Stare demony

- To prawda, straciliśmy dwa punkty, ale za to nie straciliśmy bramki w pierwszych dwóch meczach, co oznacza, że zaczęliśmy sezon i tak lepiej niż poprzedni - powiedział w wywiadzie dla “DAZN” Massimiliano Allegri po bezbramkowo zremisowanym spotkaniu z Sampdorią w 2. kolejce ligowej.
Spotkanie przeciwko “Blucerchiatim” zwiastowało powrót starych demonów w Turynie. Środek pola prezentował się poniżej oczekiwań, skrzydłowi nie wygrywali pojedynków z bocznymi obrońcami z Genui, a sam Dusan Vlahović przez 90 minut zaliczył tylko dziewięć kontaktów z piłką. Kiepski występ turyńczyków nie był spowodowany pokazem umiejętności Sampdorii, a po prostu bardzo słabą postawą piłkarzy Juventusu. Po meczu jedynie Massimiliano Allegri widział światełko w tunelu.
W 3. kolejce znów się nie udało, mimo że pierwsza połowa przeciwko Romie była w wykonaniu “Bianconerich” koncertowa. Zespół Allegriego mógł prowadzić nawet różnicą trzech goli, natomiast do szatni schodził z jednobramkową przewagą. A w drugiej części meczu odezwały się te same problemy. Zawodnicy grali na małej intensywności, z ogromną niechlujnością oraz indywidualnymi błędami, które wykorzystali “Giallorossi”, doprowadzając do wyrównania. Po takim starciu piłkarze “Juve” jedynie mogli pluć sobie w brodę, że nie zamknęli wcześniej tego meczu, mając wiele okazji do zdobycia bramek.
O starciach ze Spezią, Fiorentiną oraz PSG można jedynie powiedzieć, że się odbyły. Juventus nie zachwycił i w każdym ze spotkań uwidaczniały się tożsame kłopoty. Pomocnicy “Starej Damy” prezentowali się poniżej oczekiwań, Dusan Vlahović nie otrzymywał dobrych piłek w polu karnym, a Massimiliano Allegri był zadowolony po końcowych gwizdkach. Jeżeli w dalszym ciągu “Bianconeri” będą prezentowali taki styl gry, to o awans do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów może być im ciężko.

Jaka przyszłość?

Oczywiście, nieważne, w jakim kryzysie jest “Stara Dama” - i tak zawsze będzie w gronie zespołów walczących o Scudetto. Tyle że poprzednie sezony już nauczyły piłkarzy Juventusu, że nie można liczyć tylko na gubienie punktów przez rywali, a od początku do samego końca rozgrywek trzeba gryźć murawę, aby wywalczyć upragnione trofeum.
W klubie liczą, że Paul Pogba, gdy się wyleczy, wprowadzi świeżość w środku pola, tchnie nowego ducha w całą drużynę. Nie należy kwestionować umiejętności francuskiego pomocnika, ale ostatnie lata w Manchesterze United pokazały, że nie zawsze można na niego liczyć. Z drugiej strony, włoska piłka diametralnie różni się od angielskiej. Stąd nadzieja, że 29-latek w komfortowym środowisku wróci do dawnej formy prezentowanej na Półwyspie Apenińskim.
To jednak nie rozwiąże wszystkich problemów. Juventus potrzebuje bramkostrzelnego napastnika, a takim jest Dusan Vlahović. Piłkarz urodzony w Belgradzie z pewnością będzie walczył o koronę króla strzelców, choć konkurencji nie brakuje. Tyle że początek sezonu w wykonaniu Serba jest poniżej oczekiwań. Były zawodnik Fiorentiny bierze udział niemal w każdej akcji ofensywnej “Bianconerich”, aby pomóc rozegrać akcję środkowym pomocnikom, ale przez to brakuje go momentami w polu karnym. Massimiliano Allegri musi znaleźć złoty środek, aby koledzy z zespołu częściej odnajdywali Vlahovicia w szesnastce rywali. On przecież charakteryzuje się tym, że wystarczy mu pół sytuacji, aby zamienić ją na gola.
Problemów w Juventusie jest sporo, a nie wiadomo, czy wiecznie zadowolony Massimiliano Allegri będzie w stanie je rozwiązać. W tym momencie dla “Starej Damy” najważniejsze jest wyjście z grupy w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Czeka ich trudna przeprawa w fazie grupowej z Benfiką. Jaki poziom obecnie prezentują turyńczycy, przekonamy się w rywalizacji z portugalskim zespołem i czołowymi drużynami Serie A. Ale wydaje się, że zdobycie przez “Juve” Scudetto na dziś byłoby sporą niespodzianką.

Przeczytaj również