Oto grupa marzeń i grupa "śmierci" dla Polski! Losowanie MŚ 2022 - podział na koszyki, zasady, drużyny

Oto grupa marzeń i grupa "śmierci" dla Polski! Losowanie MŚ 2022 - podział na koszyki, zasady, drużyny
Tomasz Kudala / PressFocus
Na kogo można wpaść? Kogo lepiej ominąć? Losowanie grup mistrzostw świata to ostatni elektryzujący akcent przed właściwymi emocjami już w listopadzie. Przedstawiamy potencjalnych rywali reprezentacji Polski i możliwe scenariusze: od najczarniejszych, po te, które przyjęlibyśmy z otwartymi ramionami.
Mamy to! Mundial w kieszeni, bilety do Kataru powoli bukowane, jeszcze kilka dni/tygodni można spędzić na radości, fecie, odkrywaniu, jak smakuje wódka oraz na wyrównywaniu rachunków z dziennikarzami. Ale trzeba przynajmniej na chwilę zerknąć w przyszłość. W piątek po 18:00 poznamy rywali, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć w listopadzie i być może w grudniu.
Dalsza część tekstu pod wideo
Na wstępie kilka bardzo znaczących faktów. Katar to ostatni turniej mistrzowski, w którym o Puchar Świata walczyć będą 32 ekipy. Za cztery lata na starcie stanie 48 reprezentacji, zatem awans na kolejne mundiale stanie się niemal koniecznością dla wszystkich drużyn, mieniących się statusem silnych (do tych powinniśmy zaliczyć Polskę). To jednak melodia przyszłości. Nie wybiegając zbyt daleko w przód spójrzmy, co czeka nas tu i teraz.

Zasady. Ostatnie wolne miejsca

Przed losowaniem wspomnijmy jeszcze o jednym bardzo ciekawym fakcie. W dniu przeprowadzenia tej jakże ważnej procedury nie poznamy kompletu uczestników mistrzostw. To pierwszy taki przypadek od czasu dobrze znanych nam zawodów z 1974 roku. Wtedy dopiero miesiąc od losowania Hiszpanie i Jugosłowianie rozegrali barażowy mecz o ostatnie wolne miejsce (wygrali ci drudzy 1:0). W przypadku katarskiej rywalizacji mamy jeszcze trzy wakaty, a ma to związek z dwoma sprawami: wojną w Ukrainie oraz problemem ostatnich lat, czyli pandemią. Generalnie, nawet bez tego FIFA maksymalnie skomplikowała przebieg eliminacji.
Z trzech nieobsadzonych miejsc jedno dotyczy drużyn europejskich. UEFA w swojej wspaniałomyślności pozwoliła przełożyć spotkanie półfinału baraży Ukrainy ze Szkocją w ramach ścieżki A ze względu na rosyjską inwazję na naszych wschodnich sąsiadów. W finale na zwycięzcę tego meczu czeka już reprezentacja Walii, która dzięki dwóm bramkom Garetha Bale’a odprawiła z kwitkiem Austriaków. Kto z tej trójki przyklepie awans? Na rozstrzygnięcia przyjdzie nam czekać co najmniej do czerwca. Dokładnych dat tych dwóch meczów jeszcze nie poznaliśmy.
Wiemy natomiast, kiedy za łby wezmą się kolejne drużyny walczące o bilety do Kataru. Po pierwsze, sprawę dalszej walki o mundial muszą załatwić dwie ekipy z “azjatyckiej” konfederacji. “Azjatyckiej” nieprzypadkowo wzięliśmy w cudzysłów, bo 7 czerwca w barażu wystąpi Australia, która zmierzy się ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Przegrany żegna się z marzeniami, zaś zwycięzca musi szybko ochłonąć i być gotowy do drugiej bitwy o wszystko, bowiem 13 lub 14 czerwca stanie w szranki z reprezentacją Peru, która zajęła piąte miejsce w strefie CONMEBOL. Spośród tych trzech zespołów będziemy mieli kolejnego finalistę.
Ostatni uczestnik wyłoniony zostanie po ostatnim gwizdku meczu między Kostaryką a Nową Zelandią. “All Whites” awansowali do barażu przechodząc przez najłatwiejsze sito eliminacji w strefie oceanicznej, wygrywając pięć meczów z piłkarzami-amatorami. Nieco bardziej natrudzić musiała się ekipa Kostaryki, która zajęła czwarte miejsce na swoim “obszarze” geograficznym, ulegając jedynie Kanadzie, Meksykowi i Stanom Zjednoczonym.

Losowanie

Przydział drużyn do grup nastąpi tradycyjną metodą, bez większych udziwnień. Uczestników podzielono na cztery koszyki, trafią do ośmiu grup. W pierwszym, teoretycznie najsilniejszym koszyku znalazł się, standardowo, gospodarz turnieju, czyli Katar oraz drużyny, które awansowały z najwyższymi lokatami w rankingu FIFA. Pozostały przydział również związany będzie z rankingiem na stan 31 marca. Wiadomo już, że pozycja reprezentacji Polski się nie zmieni (jest 28.), dlatego na pewno trafi do trzeciego koszyka. Do wtorku w tym samym miejscu znajdowała się też Kanada, ale porażka “Klonowych Liści” w ostatnim meczu z Panamą spowodowała, że spadła do czwartego koszyka, a do trzeciego powędrowała ekipa Tunezji.

Podział na koszyki przed losowaniem

Koszyk 1: Katar, Belgia, Brazylia, Francja, Argentyna, Anglia, Hiszpania, Portugalia
Koszyk 2: Dania, Holandia, Niemcy, Meksyk, USA, Szwajcaria, Chorwacja, Urugwaj
Koszyk 3: Iran, Japonia, Senegal, Maroko, Serbia, Polska, Korea Południowa, Tunezja
Koszyk 4: Kanada, Kamerun, Ekwador, Arabia Saudyjska, Ghana oraz trzy reprezentacje, które wygrają czerwcowe baraże

Wiara w szczęśliwe kulki

Założenia losowania wyglądają całkiem zdroworozsądkowo. Najważniejsza zasada brzmi: reprezentacje z tej samej konfederacji nie mogą wpaść na siebie w grupie. Wyjątkiem są drużyny z Europy, których jest najwięcej (13), więc siłą rzeczy nie mogłyby być od siebie odseparowane w ośmiu grupach. Zatem w pięciu z nich znajdzie się dwóch przedstawicieli ze Starego Kontynentu.
Procedura wygląda następująco. Z automatu gospodarz ląduje w grupie A i czeka na pozostałych trzech rywali, w tym na przeciwnika, z którym zmierzy się w meczu otwarcia 21 listopada o godz. 13:00. Najpierw “sierotka” wyciągnie kulkę z nazwą kraju, następnie z literką oznaczającą przydział grupy, a na końcu z cyfrą od 2-4, dzięki czemu od razu będziemy znać terminarz dla wszystkich zespołów. Wyjątkiem są ekipy z pierwszego koszyka, które automatycznie przydzielone są do numeru jeden w swoich grupach.
Problem stanowią jeszcze miejsca nieobsadzone, kwalifikanci-widma z barażów. Jako, że mamy w nich pary np. południowioamerykańsko-azjatyckie, to zwycięzca tych decydujących meczów nie będzie mógł trafić do grupy, w której już czekać będzie uczestnik z “mandatem” ze strefy CONCACAF lub AFC. Brzmi skomplikowanie, ale miejmy nadzieję, że system nie zwariuje, a tryb losowania odbędzie się bez komplikacji.

Grupa śmierci/marzeń/neutralna

Przechodzimy do tego, co kibice uwielbiają najbardziej. Układanie potencjalnych grup. Gdzie mogą trafić piłkarze Czesława Michniewicza? Którzy rywale sprawiliby nam najwięcej kłopotów, których lepiej byłoby ominąć, a z którymi przyjemnie byłoby się zmierzyć?
Zacznijmy od teoretycznie najłatwiejszej ścieżki. Z koszyka nr 1 każdy jeden finalista chciałby trafić na Katar. Niezależnie od tego, że jest gospodarzem, to mimo wszystko trzecia najniżej sklasyfikowana reprezentacja (po Ghanie i Arabii Saudyjskiej) z grona wszystkich znanych uczestników mundialu. Już w koszyku numer 2 trudno znaleźć rywala podobnej “klasy”. Nasz wybór powinien paść na którąś z nieeuropejskich nacji. Meksyk? Na ostatnich siedmiu mundialach zawsze wychodził z grupy, ale też za każdym razem zatrzymywał się na 1/8 finału. Może mimo wszystko Urugwaj, którego trzon tworzy nowa, młoda generacja utalentowanych, ale jeszcze niedoświadczonych piłkarzy? Urusi cierpieli przez większość eliminacji i dopiero zryw w ostatnich meczach przyniósł im start w Katarze. Ewentualnie Niemcy, ekipa dobrze nam znana, przeobrażająca się dopiero po kilku ostatnich nieudanych latach z Joachimem Loewem. Z czwartego koszyka, gdyby nie udało się wpaść na Katar, dobrze byłoby wylosować Arabię Saudyjską. Licząc na pełnię szczęścia, wraz z gospodarzem, moglibyśmy zagrać ze zwycięzcą barażu Kostaryka vs. Nowa Zelandia.
GRUPA MARZEŃ: Katar, Urugwaj, POLSKA, Kostaryka/Nowa Zelandia
A jakby przedstawiała się “polska” grupa na papierze niemożliwa do przebrnięcia? Nie licząc Kataru, każdy zespół z pierwszego koszyka to potencjalne ciężary reprezentacji Czesława Michniewicza. Najmocniej na papierze wygląda Brazylia z wielkimi gwiazdami na wszystkich pozycjach, obrońca tytułu Francja czy ciągle wybitna Belgia. W drugim koszyku najwyżej stoją akcje Niemców, ale też wracających do piłkarskiej czołówki Holendrów. Lepiej chyba też szeroko omijać Amerykanów, triumfatorów Złotego Pucharu, turnieju mistrzowskiego Ameryki Północnej. Nie mielibyśmy także szczęścia, gdybyśmy z ostatniego koszyka trafili na ekwadorski koszmar z 2006 roku lub na przedstawicieli z Afryki: na Ghanę i zwłaszcza na Kamerun, z którym nigdy nie udało nam się wygrać.
GRUPA "ŚMIERCI": Brazylia, Holandia, POLSKA, Kamerun
Pozostaje czekać, liczyć na sprzyjający los i szczęśliwą rękę “sierotki”. Najbardziej jednak powinniśmy ufać w solidne przygotowanie naszych piłkarzy, pomysły Michniewicza i całego sztabu. Niech to będzie najlepszy mundial XXI wieku z naszym udziałem.

Przeczytaj również