"Życie Golloba zawaliło się po wypadku"

- Czekanie na mistrzostwo świata przy zachowaniu sprawności fizycznej jest zupełnie inne do jej braku. Ta całkowicie inna sprawa - wyznał Tomasz Gaszyński w rozmowie z oficjalnym serwisem Speedway Grand Prix.
Długoletni menedżer Tomasza Golloba opowiedział o walce byłego czempiona globu z ogromnym bólem przez ostatnie siedem miesięcy rehabilitacji po wypadku w Chełmnie.
- Jeśli weźmie się pod uwagę wszystkie wyzwania, przez jakie przeszedł w czasie trzydziestu lat swojej kariery na żużlu, te udane i nieudane i pomnoży się je przez x, to nie będzie nawet połowa tego, co przeżywa teraz - podkreślił Gaszyński.
- Dla każdej osoby, której się zdarzył taki wypadek jak ten, to bardzo trudne, a dla kogoś kto był tak ekstremalnie aktywny jak Tomek, to jest jeszcze cięższe. Jego życie po prostu się zawaliło - stwierdził menedżer czempiona globu z 2010 roku.
- Nawet gdy nie jeździł na żużlu, to jeździł na motocrossie lub zimą grał w hokeja. Był bardzo aktywnym sportowcem, zawsze i bez przerwy. Jeśli nie grał w futsal, to grał na boisku. Zawsze był zwarty i gotowy - kontynuował Gaszyński.
- Od tego 23 kwietnia jego życie jednak dramatycznie zwolniło i musi się teraz z tym pogodzić. Rdzeń kręgowy został bardzo mocno naruszony. Zawsze jest szansa na regenerację i powrót niektórych funkcji. To nie oznacza jednak, że wrócą na pewno - podsumował Gaszyński.
(za speedwaygp.com)