Lindgren o kontuzji: To wciąż jest poważna sprawa

Kontuzja Fredrika Lindgrena pod koniec minionego sezonu była na tyle poważna, że mogła się zakończyć kalectwem reprezentanta Szwecji.
Skandynaw bardzo groźnego urazu kręgosłupa doznał po upadku we wrześniu w półfinałowej konfrontacji SGB Premiership, w której rywalizowały Wolverhampton Wolves i Belle Vue Aces.
- To wciąż jest poważna sprawa, ale mogło się skończyć naprawdę bardzo źle. Było bardzo blisko do tego - przyznał Lindgren w rozmowie z oficjalnym serwisem Speedway Grand Prix.
- Mam szczęście i jestem bardzo szczęśliwy, że w pełni odzyskam zdrowie. To w tej chwili jest najważniejsze - podkreślił nowy zawodnik Włókniarza Częstochowa.
- Złamałem jeden krąg w trzech miejscach. Minęło sporo czasu, zanim dostałem odpowiedź, czy potrzebuję operacji, czy nie. To było trochę niepokojące, ale w końcu poszło dobrze - ujawnił reprezentant "Trzech Koron".
- Na szczęście dla mnie nie potrzebowałem żadnej operacji. Zamiast tego musiałem być bardzo spokojny. Miałem założony na szyję specjalny kołnierz, a ochrona była także na klatce piersiowej i plecach. Kilka tygodni było wyjątkowo trudnych, ale wreszcie mogłem to wszystko zdjąć i rozpocząć rehabilitację - podsumował Lindgren.
(za speedwaygp.com)