"To może być mój najtrudniejszy mecz". Świątek tonuje nastroje przed finałem. Wymowne słowa o fotelu liderki
Iga Świątek w poniedziałkowy wieczór zagra o tytuł w WTA Finals. Jeśli pokona Jessicę Pegulę, skończy rok na fotelu liderki światowego rankingu. Polka stara się jednak tonować nastroje.
Minionej nocy nasza najlepsza tenisistka zagrała fenomenalne spotkanie przeciwko Arynie Sabalence. Z aktualnym numerem jeden światowego tenisa wygrała 6:3, 6:2.
Od triumfu w Cancun Świątek dzieli zaledwie jeden mecz. Reprezentantka Polski w poniedziałek o 22:30 naszego czasu zmierzy się z Jessicą Pegulą z USA.
Stawka jest podwójna. To nie tylko triumf w kończących sezon WTA Finals, ale też powrót na fotel liderki światowego rankingu. Wygrana z Amerykanką pozwoli Świątek na wyprzedzenie Sabalenki.
Polka stara się jednak tonować nastroje przed meczem o tytuł. Podkreśla, że czekać będzie ją bardzo trudne zadanie - trudniejsze niż spotkanie z Białorusinką.
- Czuję, że do bycia numerem jeden jest jeszcze długa droga. Finał może być moim najtrudniejszym meczem w Cancun - stwierdziła Świątek.
- O tym, czy będę liderką światowego rankingu, możemy porozmawiać po tym starciu. Zamierzam po prostu kontynuować to, co robiłam w ostatnim czasie - podkreśliła.