"Szedł za mną i krzyczał, że zrzucam bomby". Szokujące wyznanie Aryny Sabalenki
Wraz z rozpoczęciem wojny w Ukrainie wiceliderka światowego rankingu WTA, Aryna Sabalenka znalazła się wśród najbardziej nielubianych tenisistek w stawce. O swoich przeżyciach opowiedziała w rozmowie dla dziennika "L’Equipe".
Zapoczątkowany w lutym 2022 roku konflikt za naszą wschodnią granicą doprowadził do podziału w świecie tenisa. W geście sprzeciwu ukraińskie zawodniczki zdecydowały się nie podawać dłoni swoim rywalkom z Rosji oraz Białorusi.
Tego typu sytuacje miały miejsce podczas turnieju Roland Garros. Po zakończeniu meczów z Eliną Switoliną oraz Martą Kostiuk podziękowań za rozegrane starcie nie doczekała się Aryna Sabalenka. W trakcie jednej z konferencji zdecydowała się zabrać głos na temat toczącej się wojny. W odpowiedzi na jedno z pytań ucięła wszelkie spekulacje dotyczące poparcia dla Aleksandra Łukaszenki.
- Nie popieram wojny, co oznacza, że nie popieram też Łukaszenki. Nie chcę, aby mieszano sportu z polityką, bo jestem 25-letnią tenisistką. Jeśli chciałabym zajmować się polityką, to nie byłoby mnie tutaj. Chcę po prostu być tenisistką - powiedziała Aryna Sabalenka na pomeczowej konferencji.
Swoimi przemyśleniami na temat wojny w Ukrainie podzieliła się także w rozmowie udzielonej dla francuskiego dziennika "L’Equipe". Jak stwierdziła 25-letnia tenisistka, podczas jednego z turniejów została zaatakowana przez szkoleniowca swojej rywalki.
- Pewnego dnia trener ukraińskiej zawodniczki powiedział mi, śmiejąc się: "Cieszę się, że przegrałaś". Poszłam prosto do biura WTA. Płakałam jak dziecko. Nie mogłam przestać - powiedziała Sabalenka.
- Szedł za mną i krzyczał, że zrzucam bomby. Czułam się winna za coś, czego nie zrobiłam. To pogłębiło mój zły okres na korcie. Zakaz gry na Wimbledonie mnie dobił. Ludzie muszą to zrozumieć, ja nie popieram wojny. Czego ode mnie oczekują? Mam krzyczeć: "Nie popieram wojny"? Oczywiście, jestem jej przeciwna. Poświęciłam dużo czasu, by zrozumieć, że nie zrobiłam nic złego, a przede wszystkim, że nie mogę dać ludziom, szczególne Ukraińcom, czego ode mnie oczekują. Gdybym mogła powstrzymać wojnę, zrobiłabym to - dodała wiceliderka rankingu WTA.
Już niebawem Aryna Sabalenka rozpocznie walkę o triumf na Wimbledonie. Początek 25-latki na kortach trawiastych był jednak bardzo nieudany. Podczas rozgrywanego w czwartek spotkania w Berlinie musiała uznać wyższość Weroniki Kudiermietowej, z którą przegrała wynikiem 2:6, 6:7.