Szczera ocena Igi Świątek po awansie do ćwierćfinału. "Niewiele jest dziewczyn, które tak grają"
Iga Świątek w poniedziałek awansowała do czwartej rundy wielkoszlemowego Roland Garros. Polka momentami miała sporo problemów z meczu z Qinwen Zheng. W rozmowie z "Eurosportem" nie szczędziła rywalce komplementów.
32 zwycięstwa z rzędu - to aktualna seria Igi Świątek na światowych kortach. Polka nie ukrywa, że momentami ciąży na niej duża presja. Cieszy się jednak, że udało jej się z tym poradzić.
- Moja przeciwniczka grała bardzo wymagający tenis, bardzo długą piłkę. Dla mnie najważniejszym zadaniem było to, aby nie wstrzymywać ręki i żeby spróbować ją rozluźnić - powiedział Świątek w rozmowie z "Eurosportem".
- Przeciwniczka miała super top spin, niewiele jest dziewczyn, które tak grają, więc dostosowanie się do tego faktycznie zajęło mi trochę czasu. Cieszę się przede wszystkim z tego, że wygrałam ten mecz, że udało mi się rozluźnić tę rękę i w pewnym momencie grałam szybciej od niej - oceniła.
- To jest trudne, te wszystkie pytania o to, jak długo już nie przegrałam meczu. Mam wrażenie, że one wszystkie sugerują, iż to jest łatwe. Jest naprawdę ciężko, wiele zawodniczek jest bardzo niebezpiecznych, zwłaszcza w Wielkim Szlemie, gdzie jest więcej napięcia i stresu - dodał.
- Ja staram się wykorzystywać swoje doświadczenie, ale to nie jest łatwe. Chyba od 2013 roku nikt nie był w takiej sytuacji, więc też uczę się, jak do tego podchodzić, po prostu przez to przechodząc - podkreśliła.
W kolejnej rundzie Świątek zmierzy się z Jessicą Peguką. Niespełna dwa miesiące temu Polka pokonała Amerykankę w półfinale turnieju WTA w Miami. Wie jednak, że jej rywalka jest ostatnio w bardzo dobrzej formie.
- Pegula gra bardzo płasko i mimo tego, że jest dość niska, to potrafi pokryć cały kort. Będziemy musieli taktycznie przygotować się do tego meczu, bo ona dobrze gra na każdej nawierzchni. Gra bez kompleksów, więc ja też będę tak musiała - zakończyła.