Urubko nie zamierza przepraszać za swoje zachowanie. "Nie mam, za co przepraszać. Oni też nie są aniołami"

Urubko nie zamierza przepraszać za swoje zachowanie. "Nie mam, za co przepraszać. Oni też nie są aniołami"
Андрей Старков (Andrei Starkov) / wikicommons
Denis Urubko udzielił pierwszego wywiadu po swojej samodzielnej, nieudanej próbie wejścia na szczyt K2. Rosjanin nie zamierza przepraszać swoich partnerów za swoje zachowanie.
Wspinacz od dłuższego czasu sygnalizował, że nie jest zadowolony z przebiegu wyprawy na K2. Himalaista narzekał zwłaszcza na tempo działań. Jego zdaniem nie pozwalało ono na zdobycie szczytu w sezonie zimowym. A warto dodać, że Urubko definiuje go inaczej niż pozostali członkowie wyprawy. Jego zdaniem czas na akcję górską jest tylko do końca lutego. Zdaniem kierownictwa wyprawy zima kończy się dopiero 20 marca. Z tego względu w sobotę ruszył on sam na szczyt. Decyzję podjął wbrew kierownictwu ekipy. Na swoją wyprawę nie zabrał radiotelefonu, więc nie można było ustalić jego pozycji. Rosjanin wycofał się jednak z wejścia na szczyt, powrócił już do bazy, którą wkrótce opuści. Urubko zrezygnował z kontynuowania wspinaczki na K2.
Dalsza część tekstu pod wideo
- To była moja szansa, żeby coś zrobić na tej górze. Podjąłem się ataku szczytowego i jestem zadowolony, że to zrobiłem. Nie żałuję. Byłbym wściekły, gdybym tego nie zrobił. Warunki w górze są trudne. Zimno, dużo śniegu, a do tego mgła. Decyzja o przerwaniu ataku szczytowego była słuszna. Mogłem podjąć tylko taką - powiedział w rozmowie ze stacją TVN24.
- Nie mam za co przepraszać. Oni też nie są aniołami. Krzysztof Wielicki pozwolił mi wyjść do obozu trzeciego, a później nakazał wracać do bazy. Nie rozumiem tej decyzji. Mnie nikt nie przepraszał za takie błędy - dodał Urubko.
Źródło: TVN 24

Przeczytaj również