Sulęcki wygrał po ringowej wojnie. I już deklaruje: Będę mistrzem świata, jeżeli będę słuchał trenera

Maciej Sulęcki odniósł najważniejsze zwycięstwo w karierze. Po prawdziwej wojnie wygrał na punkty z Jackiem Culcayem. Ten sukces otwiera mu drogę do walki o mistrzostwa świata kategorii WBC w wadze półśredniej.
Walka od początku była bardzo wyrównana. Culcay przystąpił do ataku w siódmej rundzie. Przez niemal minutę potężnie obijał Polaka, który jednak nie dał się znokautować. W dodatku w końcowej fazie starcia to on sprawiał lepsze wrażenie. Tak też uznali sędziowie, którzy w komplecie punktowali na korzyść Polaka.
- Gdybym słuchał się trenera, to ta walka wyglądałaby inaczej. Poniosły mnie emocje, z tyłu głowy było to, że nadchodzi walka o mistrzostwo świata. Culcay okazał się bardzo mocnym rywalem, nie spodziewałem się tego - mówi Sulęcki w rozmowie z Polsatem Sport.
- Chciałem wojny. Chciałem dostać w łeb. Chciałem przetrwać kryzys. Dostałem, przetrwałem, pokazałem, że mam charakter. Wiele elementów mam jednak do poprawy. Będę mistrzem świata, jeśli będę słuchał trenera - dodaje pięściarz.