Rzecznik FAME MMA demaskuje "Diablo". Padły mocne słowa. "Nikt się nie spodziewał takiej zagrywki"

Rzecznik FAME MMA demaskuje "Diablo". Padły mocne słowa. "Nikt się nie spodziewał takiej zagrywki"
PressFocus/Michal Kosc
Nie milkną echa wokół niedoszłej walki Krzysztofa Włodarczyka. O zamieszaniu po ogłoszeniu "Diablo" zawodnikiem FAME MMA i późniejszej rezygnacji zawodnika z występu opowiedział w wywiadzie z "TVP Sport" Michał Jurczyga, rzecznik prasowy organizacji.
Krzysztof Włodarczyk pod koniec lipca został ogłoszony nowy zawodnikiem FAME MMA. Jego debiut we freakfightach miał nastąpić podczas gali FAME 19, a rywalem słynnego "Diablo" miał być Arkadiusz Tańcula. Kilka dni temu promotor Włodarczyka, Andrzej Wasilewski, stwierdził jednak, że federacja ogłosiła walkę bez zgody zawodnika i podpisania kontraktu. Więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ.
Dalsza część tekstu pod wideo
Finalnie okazało się, że "Diablo" nie wystąpi podczas wrześniowego wydarzenia. Jego następcą organizacja ogłosiła Amadeusza "Ferrariego" Roślika. Podczas środowego cage'a ogłoszono również nowy co-main event, w którym zmierzą się Paweł Tyburski oraz Alberto Simao.
Decyzja Krzysztofa Włodarczyka wywołała spore oburzenie władz FAME. Rzecznik prasowy organizacji, Michał Jurczyga, w rozmowie z Mateuszem Fudalą z "TVP Sport" skomentował sytuację z udziałem boksera.
- Krzysztof zachował się bardzo nieelegancko względem władz federacji oraz swojego niedoszłego przeciwnika. Przede wszystkim jednak swoim zachowaniem zawiódł wielu kibiców, którzy czują się zwyczajnie oszukani. W związku z taką postawą nie ma mowy o tym, żeby wystąpił na FAME 19 - stwierdził.
- Krzysztof podczas kilku spotkań z prezesem federacji ustalił warunki współpracy. Zapewniał, że jest człowiekiem honorowym i jego słowo oraz uścisk dłoni znaczy więcej od pieniędzy. Patrząc w oczy prezesa, uścisnął dłoń i zapewnił, że "umowa stoi", a kontrakt to tylko formalność - dodał.
Rzecznik organizacji zdradził również, że "Diablo" przystał na wszystkie warunki umowy z FAME. Stoi to jednak w sprzeczności ze słowami... Andrzeja Wasilewskiego, promotora Włodarczyka, który w rozmowie z "TVP Sport" stwierdził, że kontrakt był nieakceptowalny.
- Powiedziałem Krzyśkowi, że nawet jeśli zdecyduje się wziąć udział w czymś takim, to ten kontrakt jest do wyrzucenia. Ostatnia wersja umowy miała 4 strony, a i tak Krzysiek po rozważeniu wszystkich "za" i "przeciw" nie zdecydował się. Zachował się zgodnie z zasadami biznesowymi, czyli prowadził negocjacje, ale nie osiągnął porozumienia - rzekł promotor bokserski.
- Otrzymał od nas kontrakt, zgłosił swoje uwagi, otrzymał kolejną wersję, która uwzględniała wszystkie jego postulaty. Podczas rozmów z prezesem zapewniał, że wszystko jest okej, kontrakt mu pasuje i działamy promocyjnie, a podpis to formalność. Niestety ostatecznie tego podpisu nie złożył. Wykazaliśmy się zbytnią ufnością, bo takiego numeru nie wywinął nam żaden młodziutki influencer, więc nikt się nie spodziewał takiej zagrywki po dorosłym mężczyźnie i tak utytułowanym sportowcu - odpowiedział Jurczyga.
Sprawa może mieć swój finał w sądzie. Andrzej Wasilewski przyznał, że postara się namówić Krzysztofa Włodarczyka do założenia sprawy o "wykorzystanie jego wizerunku do sprzedaży biletów". Z kolei FAME nie zajmuje jak na razie jednoznacznego stanowiska w sprawie podjęcia kroków prawnych.
Redakcja meczyki.pl
Michał Boncler03 Aug 2023 · 10:17
Źródło: TVP Sport

Przeczytaj również