Poznaliśmy zwycięzcę walki wieczoru Fame MMA 19. Doszło do spięcia po zakończeniu pojedynku

Poznaliśmy zwycięzcę walki wieczoru Fame MMA 19. Doszło do spięcia po zakończeniu pojedynku
Screen/FameMMA
Decyzja sędziów okazała się niezbędna do wyłonienia zwycięzcy walki wieczoru na Fame MMA 19. Z triumfu cieszył się Arkadiusz Tańcula.
Gala Fame MMA 19 przyniosła ogrom emocji. Największym wydarzeniem sobotniego wieczoru miało być starcie Amadeusza Roślika z Arkadiuszem Tańculą, które okrzyknięto mianem walki wieczoru.
Dalsza część tekstu pod wideo
Początkowo na rywala 34-letniego fightera wytypowano Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka. Ogromne zamieszanie wokół tego pojedynku oraz interwencja promotora utytułowanego pięściarza sprawiły, że na kilka tygodni przez galą dokonano zmian na karcie walk. Miejsce byłego mistrza świata zajęła gwiazda Fame MMA, Amadeusz "Ferrari" Roślik.
Dla podopiecznego trenera Mirosława Oknińskiego było to już 13. starcie w świecie freak-fightów. Do tej pory na koncie 28-latka znalazło się sześć zwycięstw oraz sześć porażek.
Znacznie lepszym bilansem mógł się pochwalić Tańcula, który w roli przegranego schodził zaledwie dwukrotnie. Na jego drodze stawali Maksymilian "Wiewiór" Wiewiórka i Paweł Tyburski. Ponadto miał w swoim dorobku aż siedem triumfów.
W sobotę mógł do swojego konta dopisać kolejny. Pierwsza runda rozpoczęła się dla niego dość dobrze. Bardzo pasywna postawa ze strony "Ferrariego" sprawiła, że przez chwilę obaj zawodnicy znaleźli się w parterze. Dużo lepszą pozycję miał Tańcula, lecz finalnie tego nie wykorzystał. Jego przeciwnik zdołał uciec do stójki.
Po krótkiej przerwie do głosu zaczął dochodzić Roślik. Kilka mocnych ciosów nie zdołało jednak znokautować doświadczonego przeciwnika.
Do wyłonienia zwycięzcy konieczne była nie tylko trzecia i zarazem ostatnia odsłona, ale przede wszystkim decyzja ze strony sędziów. Po krótkiej naradzie zwycięstwem nagrodzono Tańculę.
Zaraz po gongu oznaczającym koniec walki doszło do spięcia pomiędzy zawodnikami. Leżący na swoim przeciwniku Arkadiusz Tańcula zadał jeszcze kilka ciosów "Ferrariemu".

Przeczytaj również