"Ostre przeżycia". Ostrzelano samochód zawodnika KSW. Fighter skomentował niebezpieczny incydent

Samochód Arkadiusz Wrzoska został ostrzelany w holenderskiej Bredzie. Zawodnik KSW skomentował tę niebezpieczną sytuację.
Arkadiusz Wrzosek przygotowuje się do kolejnego pojedynku. Zmierzy się z Ivanem Vitasoviciem w walce wieczoru gali KSW 90, która odbędzie się 20 stycznia w warszawskim Torwarze.
Kilka tygodni temu fighter w ramach obozu przygotowawczego wyjechał trenować do Hemmers Gym w Bredzie. Podczas wizyty w Holandii towarzyszył mu Marek Samociuk, który również zawalczy na styczniowym wydarzeniu.
W trakcie pobytu za granicą zawodnicy doświadczyli niebezpiecznego incydentu. Samochód, którym się przemieszczali, został ostrzelany przez niezidentyfikowanych napastników.
Samociuk i Wrzosek nie ucierpieli podczas zdarzenia. Początkowo bohater walki wieczoru KSW 90 nie chciał komentować wspomnianej sytuacji. 31-latek odniósł się jednak do ataku w Bredzie podczas wywiadu dla dziennikarza z kanału "mymma.pl". Fighter poinformował, że sprawą zajęły się holenderskie organy ścigania.
- Co mam ci powiedzieć? Ostre przeżycia. Prowadzone jest dochodzenie podobno. Ja też nie mam żadnych informacji o tym, co się tam wydarzyło tak naprawdę. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że czuje się pewnie i bezpiecznie - mówił Wrzosek.
- Według mnie po prostu zaszła nieszczęśliwa pomyłka albo niekontrolowany incydent. Ciężko mi znaleźć jakiś pomysł, dla którego rzeczywiście to ja miałbym paść ofiarą zamachu, dlatego to nie jest brane pod uwagę. Może Marek był celem, nie ja. Oczywiście to była szczęśliwie zakończona nieszczęśliwa sytuacja - podsumował zawodnik KSW.
Wrzosek może pochwalić się nieskazitelnym rekordem w profesjonalnym MMA. Do tej pory odniósł trzy zwycięstwa w organizacji KSW.