"Na ulicy wszystko wygrywam". Załęcki zaskoczył po kompromitacji na Clout MMA, podał przyczynę porażki

Denis Załęcki zanotował piątą porażkę z rzędu w oktagonie freak-fightów. Pochodzący z Torunia zawodnik przyznał po walce, czym jest spowodowana jego słaba dyspozycja.
Piątkowa gala Clout MMA 3 była niezwykle ważna dla Denisa "Bad Boya" Załęckiego. 26-latek wychodził do oktagonu aż dwukrotnie. Finalnie nie sięgnął po ani jedno zwycięstwo.
W swojej pierwszej konfrontacji "Bad Boy" walczył z Patrykiem "Wielkim Bu" Masiakiem. Każdy kolejny cios rywala sprawiał, że Załęcki upadał na matę. Po jednej z tego typu sytuacji sędzia podszedł do 26-latka i ostrzegł go, że za moment będzie on zmuszony przerwać starcie.
Arbiter słowa dotrzymał i przy kolejnym upadku Załęckiego zakończył pojedynek. Jego zwycięzcą został "Wielki Bu". Podczas wywiadu w oktagonie nie szczędził on ostrych słów.
- To jest kpina. Ja go nawet za bardzo nie uderzyłem, on kładł się przed moim ciosem. To jest wstyd, gościu, patałachu, kłamco. Upadał, próbował kopać na ziemi. Nie po to tu przyszedłem. Nie wiem, po co on tu przyszedł - przyznał zdenerwowany Masiak.
Kilkanaście minut później Załęcki wszedł do oktagonu po raz drugi. Tym razem jego przeciwnikiem miał być Natan Marcoń. Walka ta trwała jednak tylko sekundę. Zaraz rozpoczęciu pojedynku "Bóg Estetyki" odklepał, czym zmusił sędziego do przerwania starcia.
Po zakończeniu tej walki Załęcki stanął przed kamerami, gdzie udzielił wywiadów. W rozmowie z "MMA-bądź na bieżąco" podał on przyczynę porażki z „Wielkim Bu”.
- Nie ma co pi*****ić, głowa siadła. Nie ma co zganiać na kontuzje, siadła głowa. Tak jak mogę Wam powiedzieć, na ulicy jest wszystko do końca, wszystko zawsze wygrywam. Wychodzę do klatki i nie wiem, co się dzieje - powiedział Załęcki.
- Muszę iść chyba do psychologa sportowego naprawić głowę, bo nie wiem, co się dzieje. Presja ludzi myślę, że mnie zjada. To, co uczę się na treningach, na sparingach, nic nie wychodzi. Zamyka się tam w sobie. Nie ma co tutaj robić z siebie c**j wie kogo - podsumował.