Kownacki: Pokazałem, że nawet gruby z Greenpointu może być wielkim mistrzem

Adam Kownacki niespodziewanie znokautował Artura Szpilkę. - Od pierwszego ciosu wiedziałem, że będzie dobrze - mówił po zwycięskiej walce.
Przed starciem dwóch Polaków eksperci stawiali na bardziej doświadczonego Szpilkę. Odważne zapowiedzi Kownackiego, że to on wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku, przyjmowano z pewnym niedowierzaniem.
W ringu Kownacki udowodnił, że nie rzucał słów na wiatr. Szpilka wylądował na deskach już w czwartej rundzie. Choć próbował jeszcze walczyć, to po kolejnej nawałnicy ciosów sędzia musiał zakończyć pojedynek. To szesnasta wygrana walka w zawodowej karierze Kownackiego.
- Od pierwszego ciosu wiedziałem, że będzie dobrze. Szpilka odskoczył od razu po tym uderzeniu. Artur bardzo się odkrywał, co mnie zaskoczyło. Życzę mu, żeby po tej porażce szybko się podniósł i cały czas dążył do swojego celu - komentował Kownacki.
Teraz przed bokserem z Nowego Jorku rysuje się interesująca przyszłość w wadze ciężkiej.
- Od początku w siebie wierzyłem, a to cechuje wielkich mistrzów. Śmiali się ze mnie jak mówiłem, że mogę być mistrzem świata. Dzisiaj pokazałem, że nawet gruby chłopak z Greenpointu może zostać wielkim mistrzem! Sky is the limit! - powiedział 28-letni pięściarz.