Jan Błachowicz o reakcji szefa UFC: Mieli wielki biznesowy plan. Cieszy mnie, że go zniszczyłem

Jan Błachowicz w miniony weekend obronił mistrzowski pas UFC, wygrywając z niepokonanym wcześniej Israelem Adesanyą. Po werdykcie sędziów niepocieszoną minę miał szef federacji, Dana White. Polak skomentował jego reakcję w rozmowie z Antonim Partumem ze "Sport.pl".
Jan Błachowicz nie był faworytem walki z Israelem Adesanyą, który chciał zdobyć swój drugi pas UFC. Polak świetnie zaprezentował się jednak w oktagonie i obronił mistrzowski tytuł.
Kibice szybko wyłapali reakcję szefa federacji, Dany White'a. Nie wyglądał on na zadowolonego z rezultatu pojedynku. Błachowicz nie zamierza się jednak tym przejmować. Wręcz przeciwnie, rozumie to zachowanie.
- Mnie to cieszy. Wiem, na czym świat polega, jak to wszystko jest zbudowane. Dochodziły mnie słuchy, że mieli wielki biznesowy plan, iż kolejna walka Adesanyi miała być z Jonem Jonesem. Miał mnie pokonać, zapisać się w klubie zdobywców dwóch pasów i wyzwać Jonesa na pojedynek - przyznał Błachowicz.
- Mieli pewnie jakiś biznesplan przygotowany, a tu pojawia się taki Janek z Cieszyna, z Polski, i te plany niszczy. Mnie to cieszy. Fajnie - dodał.
W rozmowie z Antonim Partumem ze "Sport.pl" Błachowicz przyznał, że White pogratulował mu wygranej walki. 38-latek nie narzeka na współpracę z federacją.
- Szef UFC mi pogratulował. Zaraz ułoży sobie nowy biznesplan. To jest bardzo dobry biznesmen i szef. Szanuję go, podczas całej sytuacji, jaka panuje obecnie na świecie, mamy pracę na najwyższym poziomie, możemy spełniać nasze marzenia. Zarabiamy pieniądze robiąc to, co sprawia nam przyjemność. Pogratulował mi i tyle, fajnie. Nawet dostałem od niego bourbon po walce - zakończył.