Artur Szpilka przegrał przez... nieodpowiednią wielkość ringu? "On jest naprawdę bardzo mały"

Artur Szpilka został wczoraj brutalnie znokautowany w drugiej rundzie walki z Dereckiem Chisorą podczas gali w Londynie. Zdaniem Alberta Sosnowskiego Szpilka musi się teraz poważnie zastanowić nad dalszym przebiegiem kariery.
To był czwarty poważny nokaut w karierze Szpilki. Wcześniej pokonali go Bryant Jennings, Deontay Wilder (w walce o pas mistrzowski WBC) oraz Adam Kownacki
Właśnie na ten fakt wskazywał w rozmowie z TVP Sport Albert Sosnowski. Uważa on, że przed Szpilką czas na poważne rozważania.
- To czwarta przegrana przez naprawdę ciężki nokaut - powiedział. - Myślę, że warto zastanowić się co dalej z karierą. Szkoda, bo były duże oczekiwania.
- Widać było, że Artur był bardzo skoncentrowany przed rywalizacją – wierzył w siebie, nie był aktywny w mediach społecznościowych - dodał. - Promotor Andrzej Wasilewski bał się jednak tej walki i potwierdziły się jego obawy. Styl Chisory nie pasował Szpilce – umiał skrócić pozycję i zadać ciosy sierpowe, które dosięgły głowy Artura. Najważniejsze pytanie, żeby zastanowił się co dalej z jego karierą.
Sosnowski wskazał także na okoliczność, która miała pozbawić Artura Szpilkę głównych atutów. Przyczyną słabej postawy Polaka miał być... zbyt mały ring.
- Ten ring jest naprawdę bardzo mały – zawodnicy, którzy mają atut w pracy na nogach nie powalczą – dwa kroki i jesteś przy linach. A tacy zawodnicy jak Chisora lubią skracać dystans. Jest trochę niższy, obniża pozycję i łatwo niweluje przewagę pracy na nogach. Z dużą łatwością skracał dystans, Artur cofał się w linii, wtedy stawał plecami przy linach i wtedy Chisora był w stanie rozwijać ataki i coraz solidniej trafiać - stwierdził Sosnowski.