Znów numer jeden. Świątek wygrała wszystko, co mogła. "Nic lepiej nie oddaje skali dominacji"

Znów numer jeden. Świątek wygrała wszystko, co mogła. "Nic lepiej nie oddaje skali dominacji"
Susan Mullane-USA TODAY Sports/SIPA USA/PressFocus
Iga Świątek w spektakularnym stylu triumfowała WTA Finals! Dzięki temu zakończy rok jako liderka światowego rankingu, a do triumfów wielkoszlemowych dołożyła zwycięstwo w Mastersie.
Zawody w Cancun miały wiele wątków pobocznych. Bardzo późna informacja o miejscu rozegrania turnieju, do tego nieustanny deszcz i wiatr - to wszystko powodowało, że trudno było w tegorocznych WTA Finals postrzegać idealne podsumowanie i święto kobiecego tenisa.
Dalsza część tekstu pod wideo
W związku z trudnymi warunkami tenisistki stanęły jednak przed dodatkowym wyzwaniem - musiały się zaadaptować do niekorzystnej aury. Zresztą chodziło nie tylko o pogodę, ale też choćby o to, iż na korcie turniejowym mogły się pojawić dopiero tuż przed rozpoczęciem rywalizacji. Wcześniej trenowały tylko na obiektach hotelowych.

Adaptacja

W tym całym zamieszaniu Świątek poradziła sobie zdecydowanie najlepiej. Przed turniejem wcale nie była wyraźną faworytką. W tym sezonie stawka wśród kobiet się wyrównała - Sabalenka prowadziła nie tylko w podstawowym rankingu, ale też zebrała w 2023 roku najwięcej punktów do zestawienia Race obejmującego trwający sezon. Do tego mistrzyni należało brać pod uwagę mistrzynie US Open Coco Gauff, Jelenę Rybakina i Jessikę Pegulę.
Świątek w drodze po tytuł pokonała mistrzynie trzech Wielkich Szlemów w tym roku - Sabalenkę (Australian Open), Marketę Vondrousovą (Wimbledon) i Gauff (US Open). Czwartej nie mogła, bo jest nią sama. Trudno o bardziej wymowne zestawienie, a można do niego doliczyć jeszcze finalistkę z Londynu, Ons Jabeur. Przy okazji zalicza obecnie najdłuższa passę wygranych (11) w sezonie. Po raz pierwszy w karierze pokonała też aktualną liderkę rankingu WTA!

Wielka końcówka

To właśnie mecz z Sabalenką był w Cancun najbardziej spektakularny. Przesunięte o jeden dzień spotkanie, rozgrywane w dniu potencjalnego finału, było popisem polskiej tenisistki. Zagrała jeden z najlepszych pojedynków w karierze. Nie dala się zepchnąć do defensywy, popełniała znikomą liczbę niewymuszonych błędów. Była precyzyjna, od początku do końca realizowała skuteczny plan i zasłużenie rozbiła rywalkę 6:3, 6:2, co przy rywalizacji dwóch najwyżej sklasyfikowanych tenisistek na świecie, jest wynikiem bardzo jednostronym. - W tych warunkach odnalazła się naprawdę dobrze. Na korcie była zdecydowanie lepsza ode mnie. Zaczęła wywierać na mnie ogromną presję. Była rewelacyjna - przyznała sama Białorusinka.
Ten przymiotnik idealnie pasuje też do tego, co działo się w finale. Spotkanie z Pegulą (6:1, 6:0), która do tego meczu nie przegrała w Cancun seta, było popisem nowej-starej liderki rankingu. Długimi momentami pojedynek wyglądał jakby to była pierwsza runda Wielkiego Szlema, a nie finał turnieju z udziałem ośmiu najlepszych tenisistek sezonu. Amerykanka nie miała pomysłu, ale też narzędzi żeby w jakikolwiek sposób zagrozić przeciwniczce. Mecz o tytuł nie potrwał nawet godzinę.

Pierwszy taki triumf

Dla Światek to pierwsza wygrana w kobiecym Mastersie. Dotąd te turnieje nie były dla niej wyjątkowe udane. W 2020 zawody z powodu pandemii się nie odbyły. Rok później, w Guadalajarze, nie wyszła z grupy, a kibice najbardziej zapamiętali płacz jeszcze w trakcie spotkania, przy piłkach meczowych dla rywalki. W poprzednim sezonie był progres, ale porażka w półfinale dla pierwszej rakiety świata to też na pewno nie był wynik na miarę oczekiwań.
Tym razem udowodniła, że kiedy tylko jest w bardzo dobrej dyspozycji to większość nawet czołowych rywalek nie ma z nią szans. Na koniec sezonu zaliczyła serię jedenastu zwycięstw z rzędu. Wygrała zawody rangi Masters 1000 w Pekinie, poprawiła triumfem w WTA Finals, a dodatkowo odzyskała fotel liderki rankingu. Wygrała każdy rodzaj turnieju: 250, 500, 1000, Wielkiego Szlema i Masters. Więcej się po prostu nie dało.
Turniejowe triumfy Igi Świątek w 2023 roku:
  • Doha - WTA 500
  • Stuttgart - WTA 500
  • Roland Garros - Wielki Szlem
  • Warszawa - WTA 250
  • Pekin - WTA 1000
  • Cancun - WTA Finals
Stabilizacja i powtarzalność są w jej przypadku rewelacyjne. Ten rok skończy z bilansem 68-11, a w poprzednim miała 70-10. Przez dwa sezony wygrała aż 128 meczów, przegrywając zaledwie 21. Nic lepiej nie odda skali dominacji, która prędko może się nie skończyć.
Bilans Igi Świątek w ostatnich sezonach:
Sezon 2023: 68-11
Sezon 2022: 70-10
Sezon 2021: 36-15

Przeczytaj również