Z takimi jak on można awansować na EURO. Powstał niczym feniks z popiołów. "Unikatowy gracz w skali Polski"
Nieco ponad miesiąc temu kariera Nicoli Zalewskiego znalazła się na rozdrożu sportowym i wizerunkowym. Włoska prasa pisała wręcz, że wahadłowy jest na zakręcie życiowym. A dziś to bohater i największy wygrany zgrupowania reprezentacji Polski. Teraz musi przekonać do siebie Jose Mourinho.
Nicola Zalewski meczami z Czechami i Łotwą zaskarbił sobie nie tylko zaufanie selekcjonera Michała Probierza, ale również sympatię kibiców reprezentacji Polski. Piłkarz Romy pokazał, że może być klasowym wahadłowym i odpowiedzią na deficyt techniczny w kadrze. Talent młodego gracza objawił się w najmniej spodziewanym momencie, kiedy wielu już go skreśliło. Szczególnie, że pozycja Zalewskiego w Romie nadal nie jest łatwa. W ostatnim czasie zaczął jednak grać inaczej w klubie, co daje nadzieję na lepsze jutro.
Wygrany
Z Czechami i Łotwą Nicola był najjaśniejszą postacią reprezentacji Polski. Dał się poznać jako gracz, który lubi na boisku przejmować inicjatywę, pokazując przy tym unikatową jak na polskie warunki technikę. Przełożyło się to na konkrety, gdyż podczas starcia z Łotyszami zaliczył dwie asysty, a w spotkaniu z Czechami to po jego wrzutce i interwencji rywala gola strzelił Jakub Piotrowski.
W obu starciach Zalewski prezentował bardzo dużą aktywność w ofensywie, na którą składały się udane dryblingi (siedem na 13 prób skończyło się powodzeniem, co daje najlepszy wynik w kadrze), dośrodkowania, a także pojedyncze próby uderzeń z dystansu. Oglądając jego poczynania, kibic reprezentacji Polski mógł mieć wrażenie, że te celne wrzutki nie są przypadkowe i jest w nich pewna powtarzalność. Na szczególne uznanie zasługują te, które posyłał w niemal pełnym sprincie, co najlepiej pokazuje asysta przy bramce Roberta Lewandowskiego.
- Teraz Nicola pokazuje to, czym potrafił zauroczyć jako dzieciak, czyli sposób prowadzenia piłki. Jest piłkarzem bardzo ruchliwym, zwrotnym, i wie kiedy przyspieszyć. Piłka nie sprawia mu problemów. Roma ma w swoim klubie wielu fachowców i nie widzę przypadku w tym, że to właśnie w nim dostrzegła największy talent swojego pokolenia. Ta kariera w pewnym momencie wyhamowała, ale trzeba pamiętać, że to ciągle bardzo młody piłkarz. Być może my oczekiwaliśmy od niego zbyt dużo w wieku, w którym przebijał się do reprezentacji - dodawał dziennikarz “Eleven Sports”.
- Niewątpliwie MVP tego listopadowego zgrupowania. Unikatowy piłkarz w skali Polski, bo potrafi wrzucić piłkę biegnąc, nie musząc się zatrzymywać i rozglądać. Zalewski w pełnym biegu potrafi celnie dośrodkować do swojego kolegi. Wszystko co groźne podczas tego zgrupowania, pochodziło wyłącznie z bocznych sektorów boiska. Frankowski zdobył bramkę, Zalewski asystował - uzupełnił Tomasz Włodarczyk.
Taka postawa sprawia, że można mieć nadzieję na to, że pomimo dużego marazmu wokół kadry, w końcu udało się znaleźć lewego wahadłowego z prawdziwego zdarzenia. Teraz Nicola Zalewski musi potwierdzić swoją jakość w piłce klubowej.
Problemy w Romie
Ostatnie miesiące w drużynie “Giallorossich” nie napawają bowiem optymizmem. Początek obecnego sezonu to niezbyt udany czas dla Polaka. W meczach z Salernitaną i Hellasem Verona wyglądał słabo, czego skutkiem było nie tylko posadzenie na ławce, ale również wyraźny spadek w klubowej hierarchii wahadłowych. W pięciu z 12 kolejek bieżących rozgrywek Serie A nie podniósł się z ławki. W czterech meczach Jose Mourinho ostrożnie wprowadzał go do zespołu - wahadłowy spędzał na boisku nie więcej niż 25 minut. Jeśli jednak porównamy te statystyki z zeszłym sezonem, to sytuacja nie jest aż tak tragiczna. Łatwo ocenić wychowanka klubu przez pryzmat tego, że podczas rozgrywek 2022/23 spędził na boisku ponad trzy tysiące minut (Serie A i Liga Europy). Ale ich początek też nie był kolorowy, bo w lidze Zalewski ma teraz po 12. kolejce tylko 96 minut mniej niż przed rokiem.
Więcej niepokoju można mieć co do tego, jak Polak wykorzystuje w obecnych rozgrywkach czas na boisku, jaki dostaje od Mourinho. W wielu meczach nie dawał Romie nic w ofensywie, często pojawiały się głosy, że gra na wahadle mu zaszkodziła i zatracił swoje naturalne atuty, takie jak przebojowość, drybling i dobra gra podaniem. Zdarzały się również spotkania, które pokazywały jego braki w obronie, np. seryjnie miał problemy podczas spotkań z Interem, gdzie w brutalny sposób obnażył jego słabości Denzel Dumfries. Opinie sugerujące, że Zalewski się nie rozwija i jest za słaby na klub o aspiracjach Romy, były całkowicie uzasadnione
Reprezentantowi Polski zaszkodził mocno powrót do składu Leonardo Spinazzoli i fakt, że w ostatnim czasie Włoch jest mniej podatny na kontuzje. Od sezonu 2021/22 “Spina” opuścił aż 41 z 88 meczów ligowych (46,5%). Jednakże znaczna część tej przerwy miała miejsce właśnie podczas rozgrywek 2021/22, kiedy zmagał się on z pękniętym ścięgnem Achillesa. Po tej niezwykle przewlekłej kontuzji Włoch z powodu urazów już “tylko” opuścił dziesięć z 50 spotkań Serie A (20%).
W zeszłym sezonie Jose Mourinho jednocześnie dawał szansę zarówno Zalewskiemu, jak i Spinazzoli. Polak występował na prawym wahadle, co oznaczało dla niego kolejną zmianę pozycji. Teraz jednak Leonardo Spinazzola stał się żelaznym starterem, który gra niemal wszystko od deski do deski. Nicola może mieć trudno, aby rywalizować ze zdrowym Włochem w formie, bo to zawodnik o bardzo dużej piłkarskiej jakości. Jego próbkę umiejętności mogliśmy zobaczyć choćby w trakcie EURO 2020. Najbardziej niepokoi jednak fakt, że w momentach, kiedy nie było Spinazzoli, Mourinho kilkukrotnie w tym sezonie desygnował do gry na lewym wahadle Stephana El Shaarawy’ego. Z kolei prawe wahadło jest w drużynie “Giallorossich” licznie obsadzone, na zmianę grają tam Rick Karsdorp, Rasmus Kristensen i Zeki Celik. Żaden z nich nie jest jednak wirtuozem.
- Generalnie trudno jest powiedzieć, który piłkarz Romy w ostatnich dwóch sezonach rozwinął się u Mourinho. Nie mamy postaci, która zrobiła pod jego wodzą znaczący progres. Problem Zalewskiego polegał na tym, że był ofiarą swojej uniwersalności. Kazano mu występować na różnych pozycjach. Nawet rola skrzydłowego nie jest jego naturalna. Dorastał jako środkowy pomocnik, chociaż wiemy, że później grają tam, gdzie ustawia ich trener i ich naturalna pozycja ulega zmianie - ocenił Święcicki.
Oceniając trudne chwile Nicoli Zalewskiego, nie można uciec od faktu, że ma dopiero 21 lat i czymś naturalnym są wahania formy, czy różne radzenie sobie ze zmianami pozycji i wysoką intensywnością gry. Polak do tej pory rozegrał 3299 minut w Serie A i 1343 w europejskich pucharach, co w tym wieku jest ogromnym i nieocenionym doświadczeniem.
Światełko w tunelu
Wydawało się, że oprócz problemów sportowych, Zalewskiemu nie wiedzie się również poza boiskiem. Okazało się jednak, że - w przeciwieństwie do Sandro Tonaliego i Nicolo Fagioliego - prokuratura nie wszczęła w jego sprawie procesu z powodu rzekomego udziału w nielegalnych zakładach bukmacherskich. Piłkarz Romy został pomówiony przez paparazzo Fabrizio Coronę. Cała sytuacja dobrze na niego wpłynęła. Nicola pokazał niemal wzorową sportową złość i od tego czasu zaczął wyglądać lepiej na boisku. Corona wypuścił fałszywe oskarżenia 13 października, a cztery dni później zawodnik Romy rozegrał świetny mecz w kadrze U-21 przeciwko Estonii, strzelając gola i zaliczając asystę. Na liczby z orzełkiem na piersi Zalewski czekał aż pięć lat, gdyż ostatni raz zanotował je w 2018 roku, kiedy grał jeszcze w reprezentacji U-17.
Następnie wrócił do klubu, gdzie pokazał inne, odmienione oblicze. Mourinho dał mu 17 minut podczas meczu z Monzą, który łagodnie mówiąc nie układał się po myśli “Giallorossich”. Roma niemal przez 70 minut grała w przewadze, kompletnie nie potrafiąc tego wykorzystać. Rzymianie niemiłosiernie męczyli się z lepiej wyglądającą Monzą Zwycięskiego gola zdobyli dopiero w 90. minucie meczu. Do siatki trafił El Shaarawy, warto jednak zaznaczyć, że to udana wrzutka Zalewskiego napędziła tę akcję bramkową. Był to pierwszy od dawna pozytywny symptom ze strony Nicoli w piłce klubowej. Kolejny nadszedł z Lecce. Roma znów musiała zmierzyć się z potężnymi problemami. “Giallorossi” przegrywali 0:1, Zalewski wszedł na boisko w 78. minucie meczu i zaliczył asystę w doliczonym czasie gry.
Jego akcja zasługuje na szczególne uznanie, gdyż wyglądała niemal bliźniaczo, jak ta przy golu Lewandowskiego z Łotwą. Wahadłowy najpierw odważnie wszedł w próbę dryblingu, która zakończyła się powodzeniem, następnie z lewej (czyli do niedawna gorszej) nogi wrzucił piłkę do Sardara Azmouna i padł gol na 1:1. Jeśli obejrzymy te dwa trafienia, to różni się wyłącznie egzekutor i sposób wykończenia wrzutki. Podopieczni Jose Mourinho ostatecznie wygrali z Lecce 2:1, a reprezentant Polski, mimo zaledwie dwunastu spędzonych minut na boisku, został znakomicie oceniony przez włoskich dziennikarzy, otrzymując siódemki w skali 1-10.
Jak widać w ostatnim miesiącu, lepsza postawa Zalewskiego miała miejsce nie tylko przeciwko Czechom i Łotwie. Michał Probierz zwrócił jednak uwagę na potrzebę rozgrywania przez Zalewskiego większej liczby minut w Romie.
- Podczas listopadowego zgrupowania bardzo dobrze prezentowali się nasi wahadłowi, Przemek Frankowski i Nicola Zalewski. Nicola nie gra dużo w klubie, mam nadzieję, że po meczach w reprezentacji będzie częściej występował na boisku. Tutaj decyduje o tym jednak trener klubowy, który ma szeroki wachlarz wyboru. Liczę na to, że podobał mu się w naszych meczach i spojrzy na niego łaskawszym okiem - zauważył Probierz na konferencji prasowej.
- Podczas listopadowego zgrupowania bardzo dobrze prezentowali się nasi wahadłowi, Przemek Frankowski i Nicola Zalewski. Nicola nie gra dużo w klubie, mam nadzieję, że po meczach w reprezentacji będzie częściej występował na boisku. Tutaj decyduje o tym jednak trener klubowy, który ma szeroki wachlarz wyboru. Liczę na to, że podobał mu się w naszych meczach i spojrzy na niego łaskawszym okiem - zauważył Probierz na konferencji prasowej.
Nicola Zalewski przeżywa swój wielki czas w momencie, gdy już go zaczęto skreślać. Teraz uskrzydlony wraca do Romy rywalizować o pierwszy skład i kolejne asysty. Być może dostanie szansę od Mourinho w najbliższą niedzielę o godzinie 18:00, kiedy to Roma podejmie u siebie Udinese.