Wygrani i przegrani zimowego okna transferowego. Rozsądne Newcastle, sprytna FC Barcelona i nieudolny Arsenal

Wygrani i przegrani zimowego okna transferowego. Rozsądne Newcastle, sprytna FC Barcelona i nieudolny Arsenal
własne
Z końcem stycznia zamknęło się zimowe okno transferowe. Są tacy, którzy po zmianach w drugą część sezonu wchodzą z nową nadzieją, ale nie brakuje również klubów i piłkarzy, którzy ten czas przespali.
W zestawieniu wzięliśmy pod uwagę nie tylko same kluby, ale też poszczególnych piłkarzy, których ruchy nam zaimponowały, bądź zupełnie przeciwnie, których nie do końca rozumiemy. Liczyły się dla nas tylko miejsca, w których czas transferowy się skończył, stąd brak wśród wygranych i przegranych przedstawicieli np. PKO Ekstraklasy.
Dalsza część tekstu pod wideo

Wygrani

Wśród wygranych zakończonego wczoraj okna zdecydowaliśmy się umieścić cztery kluby i dwóch piłkarzy. O kim mowa?
Newcastle
Wielu spodziewało się, że klub, który przed kilkoma miesiącami przejęli bogaci Saudayczycy, będzie szastał pieniędzmi na lewo i na prawo. Newcastle owszem, wydało zimą sporo, ale zrobiło to dość rozsądnie.
Kupili jedną gwiazdę, Bruno Guimaraesa, do tego dołożyli kilka bardzo solidnych wzmocnień na pozycjach, które tego wymagały. Kontuzjowanego Calluma Wilsona zastąpi Chris Wood. Jego odejście z Burnely przy okazji osłabiło jednego z rywali w grze o utrzymanie. Do tego na boku obrony doszedł Kieran Trippier, a w środku Dan Burn.
Obyło się przede wszystkim bez drogich zakupów piłkarzy, którzy najlepszy czas mają dawno za sobą, a jedyne czym imponują, to nazwiskiem. W przyszłości wiele klubów wpadało w tę pułapkę, której w Newcastle udało się zimą uniknąć.
Juventus
Sportowo Juventus nie jest w najlepszym momencie. W Serie A strata do lidera jest spora, to już nie są czasy, gdy na włoskim rynku dominowali. Nadal jednak są potrafią przekonać do transferu ciekawych piłkarzy.
Zimą w Turynie pojawił się Dusan Vlahović, jeden z najbardziej rozchwytywanych napastników młodego pokolenia. Utalentowany Serb miał wiele ofert, bardzo chciał go sprowadzić Arsenal, ale wybrał grę dla Starej Damy. To najbardziej spektakularny, ale nie jedyny transfer tej zimy.
Do Juventusu dołączył też Denis Zakaria. Co ważne, cenionego w Bundeslidze pomocnika udało się kupić za 5 milionów euro. Kwota może jeszcze wzrosnąć w formie bonusów, ale ze względu na kończący się Szwajcarowi kontrakt w czerwcu z Borussią Moenchengladbach, cena i tak była wyjątkowo atrakcyjna.
Barcelona
Sytuacja finansowa Barcelony od dawna nie jest idealna, ale jak na ograniczone możliwości zimą dokonali bardzo ciekawych wzmocnień. Udało się znaleźć fundusze, żeby z Manchesteru City wykupić Ferrana Torresa. Urodzony w 2000 roku piłkarz jest uniwersalny, można grać jako środkowy napastnik, a także skrzydłowy. Do tego ograny jest już na wysokim poziomie, powinien być jednym z zawodników, na których można budować przyszłość.
To nie było jedyne wzmocnienie w ofensywie. Na korzystnych warunkach finansowych udało się pozyskać Pierre'a-Emericka Aubameyanga i Adamę Traorę. Tego pierwszego bardzo chciał się pozbyć Arsenal, co otworzyło szansę na podpisanie kontraktu w zasadzie za bezcen. Barcelona będzie po prostu musiała pokrywać pensję Gabończyka. W przypadku Traore ryzyko też jest niewielkie. Wypożyczony został za darmo, dopiero latem, jeśli Barcelona będzie go chciała wykupić z Wolverhapton, trzeba będzie zapłacić.
Krzysztof Piątek
Udało mu się wyrwać z Herthy, gdzie miał niewielkie szanse na regularną grę. Wydawało się, że do Fiorentiny idzie w roli zmiennika Vlahovicia, a tymczasem okazało się, że Serb przeniósł się do Juventusu, co znacznie zwiększyło szanse Piątka na występy w Serie A. Klub z Florencji to też znacznie lepsza opcja niż Genoa, o której początkowo spekulowano.
Co prawda Fiorentina ściągnęła jeszcze jednego napastnika, Arthura Cabrala z FC Basel, ale to na pewno zawodnik, z którym Polakowi będzie łatwiej rywalizować. Strzelił już gola w Pucharze Włoch, z niezłej strony pokazał się w Serie A przeciwko Cagliari, więc w porównaniu z rundą jesienną nadzieje na odbudowanie formy wyraźnie wzrosły.
Christian Eriksen
Od czasu tragicznych wydarzeń podczas Euro 2020, kiedy Christian Eriksen miał atak serca, jego przyszłość w zawodowym futbolu była dużą niewiadomą. Sam zawodnik deklarował, że chce wrócić, ma jednak wszczepiony kardiowerter-defibrylator, co uniemożliwiało mu kontynuowanie kariery we Włoszech, gdzie ludzie po problemach kardiologicznych mają zakaz zawodowego uprawiania sportu.
Po rozwiązaniu kontraktu z Interem Eriksenem zainteresowało się Brentford. W Premier League przepisy są znacznie bardziej liberalnie, wszystko zależy od indywidualnych badań. Te prawdopodobnie Duńczyk przyszedł pomyślnie i trafi do klubu, w którym spotka kilku znajomych z reprezentacji. Przy okazji wróci do Londynu i ligi, którą zna. Pod względem sportowym to bardzo logiczny ruch, o czym pisaliśmy tutaj.
Aston Villa
To jeden z angielskich klubów, który ma spore ambicje. Na razie nie odzwierciedla tego miejsce w tabeli, ale zakusy są spore. To jednak nie zawsze przekłada się na mądre ruchy transferowe, czego najlepszym przykładem jest Everton.
W Aston Villi zaczęli od zatrudnienia nowego trenera, Stevena Gerrarda, któremu pozwolono zimą na dokonanie ciekawych transakcji. Sprytnie wykorzystano konflikt Lucasa Digne'a z Rafą Benitezem i ściągnięto bocznego obrońcę na Villa Park. Dzięki znajomościom Gerrarda udało się też przekonać do wypożyczenia Phillipe Coutinho.
Brazylijczyk jest pewną niewiadomą, od pewnego czasu wyglądał na zagubionego, ale być może Aston Villa stanie się dla niego dobry miejscem na odbudowanie. Początek ma całkiem obiecujący, strzelił gola w meczu z Manchesterem United. Jeszcze niedawno trudno było sobie wyobrazić, że piłkarz o tak mocnym nazwisku i osiągnięciach trafi do Aston Villi. Do Birmingham udało się też sprowadzić bez kwoty odstępnego Caluma Chambersa, który prawdopodobnie będzie pełnił rolę opcji B w defensywie.

Przegrani

Przegranych znaleźliśmy nieco mniej. To dwa kluby i dwóch zawodników.
Arsenal
Od tygodni było wiadomo, że Arsenal zimą będzie potrzebował nowego napastnika. Odkąd Pierre-Emerick Aubameyang popadł u Mikela Artety w niełaskę, hiszpański trener został tak naprawdę z jednym środkowym atakującym.
Alexandre Lacazette skutecznością nie grzeszy, trudno go rozpatrywać w kategorii kogoś, kto będzie w stanie regularnie strzelać gole. Kimś takim nie jest też raczej Eddie Nketiah, który prawdopodobnie na koniec sezonu pożegna się z klubem.
Jak to może wyglądać najlepiej pokazał zremisowany 0:0 mecz z Burnley. Brak skutecznego napastnika był aż nadto widoczny i trudno zrozumieć, dlaczego dyrektor sportowy, Edu, nie potrafił ściągnąć zawodnika na tę pozycję. Szczególnie, że Arsenal jest w dobrej pozycji wyjściowej do gry o czołową czwórkę w Premier League. Nie udało się wzmocnić środka pola, Aston Villa nie zgodziła się sprzedać Douglasa Luiza. Zimą klub pozbył się kilku zawodników, którzy w kadrze zawadzali, ale brak transferów przychodzących może na koniec sezonu drogo kosztować.
Burnley
Stracili tylko Chrisa Wooda, którego zastąpili Woutem Weghorstem, ale problem w tym, że nie dokonali żadnych innych transferów. Burnley jest w strefie spadkowej, a drużyny, z którymi walczyć będzie o utrzymanie przeprowadziły więcej transakcji.
Wzmocniło się przede wszystkim Newcastle, ale też Watford sprowadził kilku zawodników. W Burnley również mieli podobne intencje, ale większość opcji nie wypaliła. Na ostatniej prostej upadł transfer Mislava Orsicia z Dinama Zagrzeb, który mógłby wnieść do drugiej linii nieco ożywienia. Nie udało się też sprowadzić żadnego skrzydłowego.
Sytuacja kadrowa jest nie do pozazdroszczenia, tym bardziej, iż żeby się utrzymać potrzebna będzie znacznie lepsza gra niż jesienią. Na podstawie kadry po zimowym oknie transferowym trudno oczekiwać, że Sean Dyche nagle odmieni drużynę. Narzędzi od władz klubu odpowiednich nie dostał.
Ousmane Dembele
Francuskiemu skrzydłowemu nie udało się zimą zmienić pracodawcy. Jego przyszłość w Barcelonie stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Klub najchętniej by się go pozbył, groził też odsunięciem od drużyny i treningów. Wszystko dlatego, że Dembele nie chce przedłużyć umowy, która kończy się na koniec czerwca obecnego roku.
Pojawiły się nawet informacje, że kontrakt zostanie zerwany już teraz, ale na ten moment Dembele tkwi w Barcelonie, w której więcej może już nie zagrać. Zainteresowane nim miało być PSG, oferty składać miało też Newcastle, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Jeśli nie dojdzie do szybkiego porozumienia z władzami klubu, to najbliższe pół roku będzie mógł uznać za stracone.
Jesse Lingard
Poprzedniej zimy został wypożyczony do West Hamu, co dało mu drugie piłkarskie życie. W Londynie się odbudował. Imponował formą, skutecznością, był nawet powołany do szerokiej kadry reprezentacji Anglii na Euro 2020.
Nie przełożyło się to jednak na formę w nowym sezonie. W Manchesterze United znów zawodził, w dodatku nie dostawał wielu szans ani od Ole Gunnara Solskjaera, ani Ralfa Rangnicka. W Premier League rozegrał zaledwie 88 minut. Tym bardziej może dziwić fakt, że nie udało się Lingardowi pójść na kolejne wypożyczenie.
Duże zainteresowanie wykazywało Newcastle, które jednak nie było w stanie sprostać wysokim oczekiwaniom finansowym Manchester United. Lingard ze zmienią klubu musi poczekać do lata, kiedy będzie wolnym zawodnikiem. Kończący się kontrakt też raczej nie będzie argumentem, by na wiosnę zaczął grać więcej.

Przeczytaj również