Wygrani i przegrani El Clasico. "Szokująco dobry jak na pierwszy Klasyk". Perełka Barcelony zaimponowała

Wygrani i przegrani El Clasico. "Szokująco dobry jak na pierwszy Klasyk". Perełka Barcelony zaimponowała
pressinphoto/SIPA USA/PressFocus
El Clasico miało jednego, głównego bohatera, ale nie tylko grze Jude’a Bellinghama warto poświęcić kilka słów. Oto najwięksi wygrani i przegrani sobotniego hitu ligi hiszpańskiej.
Wskazaliśmy po trzy nazwiska z obu stron, bo choć Real rzutem na taśmę zgarnął pełną pulę, to było to spotkanie “na styku”. Zarówno u gospodarzy, jak i u gości znaleźli się piłkarze, którzy zasłużyli na lepsze i gorsze opinie.
Dalsza część tekstu pod wideo

Wygrani

Jude Bellingham

- Może osiągnąć wynik 20, 25 goli, mimo że nie jest napastnikiem. To dla nas bardzo ważny piłkarz - cieszył się po ostatnim gwizdku Carlo Ancelotti.
Włoch nie rzucił liczbą z kosmosu. Bellingham już ma dziesięć goli w lidze (plus trzy w Lidze Mistrzów) i nie wygląda, jakby zamierzał zwolnić tempo. Po tym możemy poznać piłkarza z absolutnego topu - Anglikowi “nie żarło”, do momentu cudownej bramki na 1:1 był nerwowy, niedokładny, rywale mocno i skutecznie robili mu pod górkę. Ale jak Jude złapał luz i dryg, to nie było co zbierać. Wyrównujący gol - palce lizać. Decydujący - przewidywanie sytuacji, kapitalne wejście w tempo, decyzyjność, wykończenie.
Chyba nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się, że Bellingham wejdzie w nowe środowisko z takim impetem. Tymczasem reprezentant Anglii jak dotąd sprawia wrażenie kogoś, kto lada sezon sięgnie po Złotą Piłkę. Fantastyczny jest to piłkarz. Po prostu.

Dani Carvajal

Czy znów mamy rok 2016 czy 2017? Dani Carvajal zagrał w Clasico jak za starych, dobrych czasów, gdy bez cienia kontrowersji można było go uznać za najlepszego prawego obrońcę świata. Trafił na Joao Felixa w wysokiej formie i nie dał się mu zdominować. Interwencja z 28. minuty to klasa światowa:
A to nie był jedyny raz, gdy doświadczony Hiszpan znalazł receptę na napastnika “Barcy”. Mocno też uprzykrzał życie Alejandro Balde, który w ofensywie właściwie nie istniał, a kiedy już przebił się w pole karne, to natrafił na przeszkodę właśnie w postaci Carvajala. Doceńmy także kluczowe zagranie “Carvy” przy golu na 2:1 Jude’a Bellinghama - prawy obrońca inteligentnie uruchomił Modricia, który nieco przypadkowo, ale skutecznie asystował Anglikowi. Całokształt jak najbardziej pozytywny, warto zauważyć, że Carvajal, w przeciwieństwie do wielu kolegów z zespołu, dojechał na ten mecz od startu, a nie dopiero z biegiem czasu.

Fermin Lopez

- Fermin jest wyjątkowym piłkarzem. Może być zawodnikiem Barcelony przez wiele następnych lat - mówił po ostatnim gwizdku Xavi, chwaląc młodego pomocnika. I trudno się dziwić ciepłym słowom trenera, który według mediów jest ostatnio zachwycony postawą i postępem Fermina. 20-latek rozegrał swój pierwszy Klasyk i wypadł naprawdę solidnie. Nie pękł na robocie, był wszędobylski, do przerwy razem z Gavim wręcz tłamsili przepełniony gwiazdami środek pola Realu. Oddawał serce na boisku, ale robił to odpowiedzialnie, z korzyścią dla drużyny. Niewiele brakowało, by debiut w tym prestiżowym starciu ukoronował golem, lecz trafił w słupek. Jego występ trzeba ocenić jak najbardziej pozytywnie. Lopez pokazał, że może być ważnym ogniwem “Barcy” nawet przy kompletnej kadrze. Mocno zaplusował.
- Szokująco dobry jak na pierwsze El Clasico i fakt, że pół roku temu grał w 3. lidze - podsumował na Twitterze Jakub Kręcidło z “CANAL+”.
Nic dodać, nic ująć.

Przegrani

Oriol Romeu

No nie. Nie dał rady Oriol Romeu, który po niezłym starcie w nowych barwach ostatnio mocno obniżył loty. A może po prostu to nie ten poziom? Xavi mocno zaryzykował, wpuszczając na boisko doświadczonego pomocnika. I ta dziwna zmiana się nie obroniła. Romeu był zagubiony, nie odnalazł się w meczu, nie dał nic ekstra. Co więcej, to on jest głównym odpowiedzialnym za gola numer dwa w samej końcówce. W pewnym momencie zupełnie zlekceważył Bellinghama, odpuścił jego krycie, zaczął truchtać, Anglik mu uciekł i po chwili wpakował piłkę do siatki.

Joao Cancelo

Wystawiony na prawym skrzydle tym razem poradził sobie kiepsko. Po wypożyczeniu z City pracował na naprawde dobrą ocenę, lecz Clasico raczej może spisać na straty. Poza drobnymi wyjątkami głównie tracił piłki, przegrywał pojedynki, był dość niedbały i chaotyczny. Nawet w akcji, po której sędzia odgwizdał pozycję spaloną, Portugalczyk powinien przynajmniej trafić w światło bramki. Nie mógł złapać wiatru w żagle, ponadto po wejściu Camavingi pojawiły się problemy w defensywie. Z podstawowych zawodników “Barcy” oceniliśmy go za ten mecz najniżej, na 3 w skali 1-10. Wszystkie noty znajdziecie TUTAJ.

Rodrygo Goes

Do spółki z Viniciusem najsłabszy element Realu. Rodrygo mógł jednak stracić tutaj dużo więcej od rodaka i zdecydowanie możemy go uznać za przegranego Clasico. Miał sporo do udowodnienia i nie wykorzystał tej szansy. Był przezroczysty, niemrawy, właściwie błysnął tylko raz, gdy odważnie minął dwóch rywali w 13. minucie, po czym podał piłkę do “Viniego” przed pole karne. Poza tym - klapa na całej linii, na czele ze zmarnowaną akcją z 47. minuty, po świetnym dograniu Bellinghama. Carlo Ancelotti podkreślił, że oczekuje od napastników goli. Tyle że Rodrygo w tym sezonie niewiele gwarantuje, bo po raz kolejny spisał się poniżej oczekiwań.
- Dotychczas jego kariera układała się w modelowy sposób. W końcu nadeszła jednak chwila słabości, która trwa już ponad dwa miesiące. (...) Przyzwyczaił nas do poziomu, którego ostatnimi czasy nie udaje mu się osiągać - pisaliśmy na Meczyki.pl 19 października, opisując słabszy czas Brazylijczyka.

Przeczytaj również