Wielkie problemy kadry Brazylii po MŚ. Fatalne wyniki, trenerskie bezkrólewie. Bez Neymara jest jeszcze gorzej

Wielkie problemy kadry Brazylii po MŚ. Fatalne wyniki, trenerskie bezkrólewie. Bez Neymara jest jeszcze gorzej
Fotoarena/SIPA USA/PressFocus
W ostatnich dwóch dekadach reprezentacja Brazylii przyzwyczaiła do tego, że nie potrafi sprostać ogromnym oczekiwaniom i zawodzi w kluczowych momentach. Rzeczywistość po zeszłorocznych mistrzostwach świata jest jeszcze gorsza i prowadzi do porzucenia wszelkiej nadziei na sukces.
Brazylia dla wielu nadal stanowi uosobienie wielkiej, piłkarskiej potęgi. Do Europy eksportowani są piłkarze za grube miliony, które często okazują się dobrze trafioną inwestycją. Nie ma to jednak przełożenia na wyniki kadry - ta w ostatnich miesiącach zaliczyła spory regres. Pod kilkoma względami w ekipie “Canarinhos” od wielu lat nie było tak źle, jak w chwili obecnej.
Dalsza część tekstu pod wideo
tabela conmebol eliminacje mś
własne

Bezkrólewie

Po klęsce na mundialu w Katarze, reprezentacja Brazylii postanowiła rozstać się z Tite, który pracował z nią przez sześć i pół roku. W jego miejsce tymczasowo wskoczył opiekun kadry młodzieżowej Ramon Menezes, który poprowadził “Canarinhos” w trzech meczach towarzyskich. Warto zaznaczyć, że łączył on funkcję trenera kadry młodzieżowej i dorosłej. Wyniki nie były satysfakcjonujące, gdyż Brazylijczycy przegrali z Maroko i Senegalem, co spowodowało szybką zmianę selekcjonera. I po raz kolejny federacja zdecydowała się na rozwiązanie tymczasowe.
Zatrudniono Fernando Diniza, który ma pracować do końca czerwca 2024 roku. Wybór był o tyle zastanawiający, że kolejny raz postanowiono postawić na kogoś, kto musi łączyć pracę w reprezentacji z innym miejscem zatrudnienia. Diniz równolegle trenuje Fluminense, z którym dopiero co wygrał Copa Libertadores. Nie ma jednak na koncie innych sukcesów, w lidze jego zespół zajmuje dopiero ósme miejsce. Co więcej, zmiana selekcjonera nie przyniosła pożądanej zmiany wyników. Na domiar złego, wszyscy w Brazylii byli pewni, że od lipca 2024 roku kadrę przejmie Carlo Ancelotti, lecz ostatnio pojawiły się pewne wątpliwości. Według doniesień portalu “Relevo” Florentino Perez, widząc udany początek sezonu w wykonaniu Realu Madryt, postanowił złożyć “Carletto” propozycję przedłużenia kontraktu o kolejne dwa lata. Wydawało się, że Brazylia słownie dogadała się z Ancelottim na przejęcie reprezentacji, teraz jednak w kraju panuje niepokój spowodowany milczeniem włoskiego trenera.
- Budowa drużyny dla najprawdopodobniej Carlo Ancelottiego nie idzie tak, jak wszyscy myśleli. Cenię Diniza za chęć przywrócenia Brazylii dawnego DNA, ale na boisku nie widać efektów. Największym problemem od dawna jest obrona. Już przed mundialem w Katarze brakowało kadrze “Canarinhos” dobrych defensorów. W ofensywie piłkarze nie są aż tak wybitni, jak w latach świetności, co powoduje brak nadrobienia braków defensywnych - mówi w rozmowie z nami Wojciech Peciakowski, prowadzący stronę “Brazylijski Futbol”. - Brazylia potrzebuje selekcjonera, który może pochwalić się wiedzą i doświadczeniem nabytym w Europie. Taktycznie Brazylijczykom piłka uciekła w ostatnich 20 latach, co widać w meczach z drużynami ze Starego Kontynentu - dodaje.

Fatalne wyniki

Do momentu porażki z Chorwacją w ćwierćfinale mundialu w Katarze, wydawało się, że w Brazylii niemal wszystko funkcjonuje jak należy. Selekcjoner Tite podczas sześciu i pół roku pracy wykręcił średnią punktów na mecz 2,42. Co prawda przez ten okres do gabloty można było wstawić tylko jeden puchar za wygrane Copa America, jednakże biorąc pod uwagę obecne wydarzenia, trudno nie docenić byłego opiekuna kadry narodowej. Po rozstaniu z Tite wyniki kadry “Selecao” uległy wyraźnemu pogorszeniu. Brazylia przegrała aż cztery z dziesięciu meczów w 2023 roku, co spowodowało spadek średniej punktów na mecz do 1,25. Cztery porażki w jednym roku kalendarzowym to coś, co nie przytrafiło się “Canarinhos” od dwudziestu lat. Warto zwrócić również uwagę na fakt, że podczas eliminacji do mistrzostw świata strefy CONMEBOL, Brazylijczycy w pięciu kolejkach stracili więcej bramek niż podczas całych eliminacji (17 meczów) do mundialu w Katarze.
Przyczyn tak słabych rezultatów należy szukać we wspomnianej defensywie. Brazylijczycy po zeszłorocznych mistrzostwach świata tracą 1,62 bramki na mecz. Formacja obronna ucierpiała personalnie, gdyż nie występuje już w niej wieloletni lider, 39-letni Thiago Silva. Dodatkowym problemem są boki obrony, na których dochodzi do wielu rotacji, spowodowanych wątpliwą jakością poszczególnych zawodników.
Wydaje się, że ostatni czas ostatecznie przekonał Brazylijczyków do tego, że warto postawić na selekcjonera zagranicznego. Nawet jeśli i Brazylia, i Argentyna to kraje, gdzie w wyjątkowo konserwatywny sposób postrzega się to stanowisko. Do tej pory w kadrze “Canarinhos” pracował tylko jeden zagraniczny szkoleniowiec i był nim Urugwajczyk Ramon Platero, który prowadził kadrę “Selecao” jako pierwszy trener w historii i miało to miejsce w 1925 roku.
Czy widząc dyspozycję Brazylii w bieżącym roku należy bić na alarm? W kontekście awansu na mundial 2026 pewnie nie, gdyż w strefie CONMEBOL na mistrzostwa awansują cztery drużyny, a piąta gwarantuje sobie udział w barażach. Trudno wyobrażać sobie, aby Brazylijczycy, mimo obecnych problemów, mieli problemy z zakwalifikowaniem się na najbardziej prestiżowy turniej międzynarodowy. Brazylia to jednak kraj, gdzie wszystko poza mistrzostwem świata rozpatruje się jako porażkę, co powoduje, że w kontekście walki o najwyższe cele powodów do niepokoju jest naprawdę sporo.

Brak stabilności

Jednym z problemów kadry Brazylii są częste problemy z desygnowaniem stabilnej jedenastki. Jeśli porównamy sobie skład “Canarinhos” w ostatnim meczu z Kolumbią, Diniz dokonał sześciu zmian w składzie w porównaniu do wcześniejszego starcia z Urugwajem. Selekcjoner wymienił bramkarza, boki obrony, defensywnego, ofensywnego pomocnika, a także napastnika. Tylko brak Casemiro i Neymara był podyktowany kontuzjami.
Podczas eliminacji selekcjoner korzystał z trzech różnych wariantów na bokach obrony. Po prawej stronie występowali Danilo (numer jeden, obecnie jest kontuzjowany), Emerson Royal i Yan Couto. Na lewej flance Diniz decydował się na Renana Lodiego, Carlosa Augusto i Guilherme. Jeśli chodzi o umiejętności, to wszystkim wymienionym wyżej piłkarzom daleko do chociażby Filipe Luisa i Maicona w sile wieku, dla przykładu Augusto jest rezerwowym wahadłowym Interu Mediolan.
- Muszę nieco stanąć w obronie Diniza. Testuje wiele rozwiązań, sprawdza wielu graczy i daje szansę młodym piłkarzom. Robi to dlatego, że selekcjoner docelowy obejmie kadrę tuż przed samym Copa America i wtedy będzie już za późno na selekcję. Eliminacje są jedynym momentem, kiedy można to zrobić. Postać, której najbardziej brakuje mi w kadrze, to Lucas Paqueta - mówi Peciakowski.
Brak Paquety nie jest związany z kwestiami sportowymi. Podejrzewa się go o nielegalny udział w zakładach bukmacherskich. Po wszczęciu postępowania przez angielską federację, pomocnik został odsunięty od reprezentacji. Przez problemy prawne i wizerunkowe nie doszedł też do skutku jego transfer do Manchesteru City. O ile jednak inny piłkarz Premier League, Ivan Toney, został zawieszony przez FA za grę u bukmachera, o tyle Paqueta ciągle może występować w barwach West Hamu, a w jego sprawie wyrok jeszcze nie zapadł.
Paqueta był niezwykle ważną postacią kadry w czasach Tite i za większość występów łapał sporo pochwał. Ponadto podczas trzech meczów towarzyskich w trakcie pracy Menezesa strzelił gola i zaliczył dwie asysty. Po przyjściu Diniza nie rozegrał jednak ani minuty w kadrze “Canarinhos”. Uderzający jest również fakt, że mimo rozegranych zaledwie 224 minut w 2023 roku, jest to drugi najlepszy piłkarz reprezentacji Brazylii w klasyfikacji kanadyjskiej.
W kadrze “Selecao” ciągle dużo znaczy Neymar, od początku października nieobecny z powodu zerwanych więzadeł krzyżowych. Wiele osób go krytykuje, ale w reprezentacji żaden inny piłkarz nie może zbliżyć się do jego poziomu. Oglądając mecze Brazylijczyków można zauważyć, że wiele piłek przechodzi przez Neymara, a on sam często schodzi do środka i, co najważniejsze, przekłada się to na liczby. Po mundialu Neymar strzelił dwa gole i zaliczył trzy asysty, co stanowi najlepszy wynik w całej drużynie. Mimo potencjału pokazywanego w klubie, Vinicius Jr., Gabriel Martinelli, czy Raphinha mają problem, aby wejść w jego buty.
- Reprezentacja Brazylii gra w tym roku bardzo przeciętnie i nikt w niej się zbytnio nie wyróżniał. Widać jaką wartość dodaną stanowi Neymar. Kadra bardzo mocno odczuwa jego nieobecność. Oceniając innych piłkarzy ofensywnych, tylko o Rodrygo można powiedzieć trochę pozytywnych rzeczy. W nielicznych momentach dobrej gry wyglądał najlepiej w zespole. Vinicius z kolei zawodzi po całości i nie potrafi przenieść formy z Realu Madryt na reprezentację. Miał w kadrze tylko kilka dobrych momentów. Ma problem z tym, aby stać się liderem, który bierze odpowiedzialność za zespół - uzupełnia nasz rozmówca.
Na domiar złego podczas ostatniego meczu z Kolumbią “Vini” zerwał mięsień dwugłowy uda i, podobnie jak Neymara, czeka go dłuższy rozbrat z futbolem. To dla reprezentacji wyjątkowo niepokojąca informacja, gdyż w ostatnim czasie, przy braku Neymara, to właśnie skrzydłowy Realu Madryt starał wcielać się w jego rolę. Miał na boisku więcej zadań, częściej schodził do środka i starał się brać ciężar gry na siebie. Po jego zejściu w 27. minucie meczu, starcie z Kolumbią zaczęło wyglądać gorzej, Brazylii brakowało pomysłu na grę w ofensywie.

Hitowe starcie

W nocy z wtorku na środę Brazylia zmierzy się z Argentyną na Maracanie. Dla podopiecznych Fernando Diniza to świetna okazja na przełamanie. Klimat wokół rywalizacji z odwiecznym rywalem jest na tyle gorący, że wygrana pozwoli na jakiś czas zapomnieć o ostatnich problemach, a fakt, że “Albicelestes” są mistrzami świata, dodaje temu spotkaniu pikanterii.
Warto dodać, że “Canarinhos” jeszcze nigdy w swojej historii nie przegrali dwóch meczów z rzędu w eliminacjach i jeśli odniosą teraz kolejną porażkę, to atmosfera wokół kadry narodowej zrobi się naprawdę gorąca. Ostatni mecz Argentyny z Urugwajem (0:2) można uznać za starcie naznaczone walką i niewykluczone, że podobnego scenariusza doczekamy się w najbardziej prestiżowym starciu strefy CONMEBOL. Latynoski temperament i wysoka ranga meczów sprawiają, że w tych pojedynkach często dochodzi do wielu fauli i boiskowych spięć.
Ostatnie lata bezpośredniej rywalizacji argentyńsko-brazylijskiej są wyrównane. Od 2018 roku na pięć potyczek obie drużyny dwukrotnie przechyliły szalę zwycięstwa na swoją korzyść, raz padł remis. Jeśli cofniemy się do dziesięciu meczów wstecz, to również nie zobaczymy przewagi żadnego z krajów (po cztery wygrane Brazylii i Argentyny).
Brazylijczycy wiele oddaliby jednak za to, aby zamienić się z rywalem, który sięgnął po mistrzostwo świata. Najbardziej utytułowany kraj w historii futbolu już dwadzieścia lat czeka na to, aby znaleźć się w strefie medalowej mundialu, co stanowi najbardziej niechlubną serię w dziejach “Canarinhos”. Młodzi ludzie, którzy dopiero zaczynają interesować się piłką, mogą przestać kojarzyć Brazylię jako piłkarską potęgę.

Przeczytaj również