Wielkie gwiazdy do tablicy. 5 nazwisk do odbudowy po słabym sezonie. "Klub stracił już cierpliwość"
Poprzedni sezon nie był udany dla kilku gwiazd światowego futbolu. Mimo sporych oczekiwań, część piłkarzy zdecydowanie nie udźwignęła swojego statusu i teraz będzie szukała odkupienia. Kogo czeka sezon, w którym będzie trzeba udowodnić własną wartość?
Ogromne oczekiwania i spory zawód. Taki opis pojawia się po niemal każdym sezonie w stosunku do wielu graczy, którzy zwyczajnie nie spełnili pokładanych w nich nadziei. Szczególny wydźwięk takie historie mają wtedy, gdy mówimy o piłkarzach z najwyższej półki. Tych, którzy byli bohaterami rekordowych transferów, mieli być liderami, a najzwyczajniej w świecie nie dojechali z formą. Wybraliśmy kilku zawodników, dla których nowe rozgrywki będą szansą na zmazanie plamy I choć nie każdy “zawinił” w ten sam sposób, to przed każdym teraz ważna misja: odbudować swój status.
Sadio Mane
Bohater jednego z najgłośniejszych transferów poprzedniego lata. Senegalczyk zamienił Liverpool na Bayern i miał stać nowym liderem bawarczyków po odejściu Roberta Lewandowskiego. I chociaż na papierze ten ruch miał szansę na powodzenie, szczególnie gdy trenerem był jeszcze Julian Nagelsmann, to najlepszym słowem określającym ostatni rok w wykonaniu Mane będzie rozczarowanie.
Co ciekawe, Senegalczyk nie zaczął najgorzej. W ligowym debiucie w Bundeslidze strzelił gola, a w 3. kolejce sezonu zanotował dublet. Jednak im dalej, tym gorzej. Kontuzja wykluczyła go z udziału w mundialu, a po powrocie do zdrowia zdobył już tylko jednego gola dla Bayernu. Do tego doszły konflikty - m.in. z Leroyem Sane - i coraz bardziej marginalna rola w zespole. W kluczowym dwumeczu Ligi Mistrzów z Manchesterem City wchodził jako rezerwowy, a decydujący o tytule spotkanie Bundesligi obejrzał w całości z ławki. Media piszą, że klub stracił cierpliwość i nie widzi już miejsca w drużynie dla transferowego niewypału. To najlepiej podsumowuje miniony rok Senegalczyka w Monachium.
Czy Mane udowodni, że epizod w Niemczech to tylko wypadek przy pracy? Wiele zależy od miejsca, do którego trafi. Zapewne chętne do pozyskania piłkarza byłyby kluby z Arabii Saudyjskiej. Pytanie tylko, czy były gwiazdor Liverpoolu będzie chciał iść tym tropem. Jeśli buzuje w nim sportowa złość po nieudanych rozgrywkach, to być może poszuka sobie miejsca w Europie. W końcu jakość piłkarską nadal ma.
Paul Pogba
Kariera Paula Pogby to wielka sinusoida. Po słabszym okresie w Manchesterze United, w Juventusie miał wrócić na właściwe tory. Niestety, ponownie na przeszkodzie stanęły problemy zdrowotne, które wykluczyły go na praktycznie cały rok z gry. W sumie Pogba na murawie w barwach “Starej Damy” spędził nieco ponad 160 minut. I tylko raz mecz zaczynał od początku. Rzecz jasna ominęły go także mistrzostwa w Katarze.
Wyceniany swego czasu na 100 milionów euro pomocnik kuszony jest ogromną pensją przez arabskie kluby, a Juventus wcale nie ma zamiaru blokować mu odejścia. Mimo wszystko, zdrowy Pogba mógłby mieć nadal sporo do zaoferowania w Europie, nawet w barwach “Juve”. Pytanie tylko, czy na pewno warto jeszcze czekać na to, kiedy Francuz będzie w stanie grać przez dłuższy czas bez żadnego urazu? To tak naprawdę loteria. Mimo wszystko, 30-letni zawodnik ma na tyle duże umiejętności, że jeśli w końcu pech go opuści, to będzie mógł jeszcze udowodnić swoją wartość. Najbliższy sezon jest ku temu ostatnią szansą, bo kolejny raz na wiecznie zatrzymywany potencjał nikt się już nie nabierze.
Romelu Lukaku
Końcówka sezonu w wykonaniu Belga była całkiem obiecująca, i jeśli któryś z wymienionych graczy ma szybko wrócić na szczyt, to Lukaku ma na to największe szanse. Nie da się jednak ukryć, że minione 12 miesięcy nie są najlepszą reklamą dla napastnika. Część sezonu ominęła go przez kontuzję, a po mundialu stał się na jakiś czas piłkarskim memem z powodu swoich “popisów” w meczu Belgów z Chorwatami. Strzelecka indolencja nie omijała go również w innych, ważnych spotkaniach. W końcu to właśnie Romelu Lukaku stanął na drodze piłce na remis w finale Ligi Mistrzów, gdy głową uderzał Federico Dimarco, jak i sam również zmarnował bardzo dobrą sytuację.
W ostatnich dniach sporo mówi się o tym, że Chelsea odwleka jego powrót do klubu i liczy na szybką sprzedaż Belga. Tego chce zatrzymać Inter i wiele wskazuje na to, że Lukaku tam pozostanie. Jeśli w nowe rozgrywki wejdzie tak, jak zakończył poprzednie, to plama na wizerunku szybko może zniknąć. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że gdyby nie wiele mocnych wpadek w poprzedniej kampanii, to dziś snajper mógłby przebierać w ofertach czy też znaleźć się w planach “The Blues” na nowy sezon. Tego jednak nikt nie brał pod uwagę.
Joao Felix
Portugalczyk również jest w gronie tych gwiazd, które poprzedniego sezonu nie mogą zaliczyć do udanych. Jego stopniowy regres trwa zresztą od dłuższego czasu, a z perspektywy czasu przenosiny do Atletico Madryt należy uznać za błędny ruch. Felix - jak mogło się wydawać z początku - dostał szansę na odbudowę w innym środowisku. Z tym, że trafił z deszczu pod rynnę. Półroczne wypożyczenie do Chelsea miało być kopem motywacyjnym i szansą na nową przyszłość, stało się zupełnie inaczej.
Chociaż w debiucie był wyróżniającą się postacią, to w drugim meczu w Premier League złapał głupią czerwoną kartkę i musiał pauzować trzy kolejki. Ostatecznie nie wybił się ponad przeciętność całej Chelsea i na Stamford Bridge nikt nie myślał o jego wykupie z Hiszpanii. W Atletico także nie wiążą z nim wielkiej przyszłości, co może zwiastować kolejną zmianę klubu. Nie da się ukryć, że Benfica, sprzedając w 2019 r. napastnika za ponad 120 milionów euro, zrobiła interes życia. Mimo wszystko, nie ma co przekreślać Felixa. To wciąż młody, a już doświadczony piłkarz, który w odpowiednim miejscu powinien gwarantować liczby. Szkoda, że Chelsea z ubiegłego sezonu była na tak słabym poziomie, bo być może dziś o Felixie mówilibyśmy w zupełnie innym tonie.
Jadon Sancho
Zaś w przypadku Jadona Sancho mówimy już nie o jednym, a dwóch latach sporo poniżej oczekiwań. O ile jednak z początku można było mówić, że przeskok z Bundesligi do Premier League wymaga aklimatyzacji, o tyle za poprzedni sezon trudno w jakikolwiek sposób bronić utalentowanego piłkarza. W barwach Borussi Dortmund błyszczał, na Old Trafford jest cieniem tamtego gracza. Pojawiały się nawet plotki, że Erik ten Hag będzie chciał pozbyć się Sancho, ale ostatecznie holenderski szkoleniowiec ma dać mu jeszcze jedną szansę. Czy piłkarz ją wykorzysta? Ponownie - zestawić trzeba spory potencjał i jego przełożeniem na boisko.
Atutem Sancho na tle wyżej wymienionych graczy jest to, że może spokojnie przygotowywać się do nowego sezonu. Gdy inni muszą czekać na rozwój sytuacji i nadal nie są pewni tego, gdzie będą grać, Anglik o przyszłość klubową raczej może być spokojny. Teraz tylko od niego zależy czy stanie się graczem podstawowym, czy będzie tylko zmiennikiem w zespole “Czerwonych Diabłów”. Mimo wszystko, na pewno okazji do pokazania się będzie miał sporo, a zwolennicy jego talentu powinni trzymać kciuki za renesans formy najmłodszego piłkarza w tym zestawieniu.