Wielki transfer i jak na razie wielki zawód. "Uprowadzony" nie może się odnaleźć. Choć w jednym przebił Mbappe

Wielki transfer i jak na razie wielki zawód. "Uprowadzony" nie może się odnaleźć. Choć w jednym przebił Mbappe
Darren Woolley
Podczas zimowego okna transferowego jego transfer wzbudzał ogromne zainteresowanie. Na ostatniej prostej Chelsea ubiegła Arsenal i podpisała długą umowę z Mychajło Mudrykiem. Początek kariery w "The Blues" jest jednak dla niego bardzo trudny.
Mudryk kosztował blisko 90 milionów funtów, co z miejsca sprawiło, że znajduje się pod szczególną obserwacją. Szczególnie, że Chelsea "uprowadziła" go Arsenalowi, który wydawało się, że jest bliski dopięciu transakcji. Być może też właśnie ze względu na kwotę, którą za niego zapłacono znalazł się w składzie Chelsea na wiosenne mecze w Lidze Mistrzów. Przypomnijmy, klub mógł dokonać tylko trzech zmian, a zimą sprowadził wielu zawodników. Ostatecznie zgłosił Mudryka, a także Joao Feliksa i Enzo Fernandeza. Teraz, z perspektywy czasu, miejsce Ukraińca na przykład kosztem Benoit Badiashile’a można by kwestionować.
Dalsza część tekstu pod wideo

Obiecujące złego początki

Sam początek Mudryk miał natomiast obiecujący. Dość szybko dostał szansę debiutu. Chelsea dopięła transfer w połowie stycznia, a zadebiutował już kilka dni później na Anfield z meczu z Liverpoolem. Dostał ponad pół godziny i pokazał się z ciekawej strony. Tylko jeden zawodnik gości miał więcej kontaktów z piłką w polu karnym, zaledwie trzech wygrało więcej pojedynków, zaliczył też najwięcej dryblingów, a trzeba pamiętać, że Mudryk pojawił się dopiero po przerwie i rozegrał 35 minut, co nie przeszkodziło mu pobić rekordu w kwestii najszybszego sprintu w tym sezonie.
Graham Potter musiał być na tyle zadowolony, że w kolejnym meczu postawił na niego już od pierwszej minuty. Jednak przeciwko Fulham Mudryk zagrał już znacznie słabiej, w zasadzie niczym się nie wyróżnił, w większości ofensywnych statystyk zapisano mu zero i został zmieniony w przerwie. Co prawda trener tłumaczył to przeziębieniem, drobnymi problemami zdrowotnymi, ale tak naprawdę od tego momentu kolejne tygodnie dla Mudryka wcale nie są lepsze.
Łącznie jeszcze trzy razy dostał szansę w podstawowej jedenastce, kilka razy z ławki i na razie ma jedną asystę przy golu Mateo Kovacicia z Leicester. Więcej tam jednak było kunsztu i klasy Chorwata, który zdobył bramkę pięknym kopnięciem z woleja niż roli Mudryka. Tak czy siak, wreszcie jednak mógł sobie zapisać w Chelsea coś konkretnego. Okazji żeby przełamać się strzelecko też były. Przede wszystkim w ostatnim meczu za kadencji Pottera przeciwko Aston Villi.
Najpierw z bliska trafił w bramkarza, a później kompletnie pogubił się w sytuacji sam na sam. Dostał genialne prostopadle podanie, uciekł obrońcom, ale zamiast spokojnie wykończyć akcje to pospieszył się ze strzałem, kopnął z daleka i piłkę spokojnie złapał Emiliano Martinez. Jak na dłoni było widać, że brakuje mu pewności siebie, spokoju i zachowania zimnej krwi. Szczególnie jeszcze w kontraście do Olliego Watkinsa, napastnika Aston Villi, który ma znakomitą serię strzelecką i nawet po niewykorzystanej stuprocentowej okazji kilka minut później się poprawił i na spokojnie przelobował Kepę.

Brak miejsca

Mudryk rozegrał dotąd w Chelsea 332 minuty i jeśli porównamy jego osiągnięcia z konkurentami do składu o podobnej charakterystyce (Joao Felix, Raheem Sterling i Christian Pulisic) to wypada bardzo blado. W przeliczeniu na 90 minut ma najmniej strzałów i strzałów celnych, tylko Pulisic ma ciut niższy procent celnych uderzeń na bramkę. Podobnie jedynie Amerykanin rzadziej bierze udział w akcjach zakończonych strzałem zespołu. Jednak to co może najbardziej martwić to bardzo słaba skuteczność Ukraińca w pojedynkach. Wygrał ich zaledwie szesnaście procent, co jest zdecydowanie najgorszym wynikiem wśród ofensywnych zawodników Chelsea.
Trzeba też zwrócić uwagę na to, że delikatna, chwilowa poprawa wyników Chelsea wiązała się ze zmianą ustawienia na trójkę środkowych obrońców i grę wahadłowymi. To spowodowało, że trudniej było znaleźć miejsce w składzie i rolę dla Mudryka, który najlepiej czuje się bliżej linii bocznej, gdzie najczęściej grał Ben Chilwell. Za napastnikiem za to Potter stawiał głównie na Joao Feliksa, a kiedy dawał szansę Mudrykowi to pełnił momentami rolę wysuniętego napastnika.
O spokój w kwestii rodaka apeluje Andrij Szewczenko, który też miał przecież spore problemy z aklimatyzacją w Chelsea. Przypomina, że Mudryk trafił do Londynu po wielu tygodniach, kiedy nie miał okazji rywalizować na ligowym poziomie. Ukraina nie grała w mistrzostwach świata, a Szachtar zakończył udział w Lidze Mistrzów w listopadzie na fazie grupowej. Do tego cały czas w kraju ogarniętym działaniami wojennymi zostali jego rodzince.

Potencjalna Złota Piłka

Skrzydłowy może jednak liczyć na wsparcie od osob, z którym współpracował. Dużo dobrego powiedział też o nim Roberto De Zerbi, były trener Szachtara, który zmienił Pottera w Brighton. - Dla mnie to potencjalny zdobywca Złotej Piłki - stwierdził. W podobne tony uderza prezes Szachtara. - Władzom Chelsea powiedziałem, że kupiły diament, ale muszą być bardzo cierpliwe. Dajcie mu trochę czasu, a pokaże wam co potrafi - zaznaczył. Na jeden z najwiekszych atutów, szybkość, wskazał natomiast kolega klubowy, Wesley Fofana. - Nie miałem okazji nigdy rywalizować z tak szybkim piłkarzem - powiedział. Nic sobie też nie zrobił z sugestii, że przecież grał przeciwko Kylianowi Mbappe, bo nadal uważał, że Mudryk jest szybszy niż Francuz.
W tym momencie wydaje się jednak, że decyzja o włączeniu Mudryka do kadry na Ligę Mistrzów głównie była podyktowana ceną i względami marketingowymi. Sportowo na dwumecz z Realem Madryt pewnie bardziej przydałby się np. Badiashile. Ukrainiem ośmioletni kontrakt podpisywał jednak nie tylko po to żeby rozłożyć kwotę transferu na długi czas, ale też daje mu to sporo czasu żeby odkręcić się po słabym początku. Ktokolwiek nie zostanie nowym, pełnoprawnym trenerem to jednym z ważnych zadań będzie znalezienie pomysłu, dotarcie i rozwinięcie skrzydłowego.

Przeczytaj również