W pogoni za legendą. Niesamowity bilans Świątek. "Od lat nikt tego nie dokonał"
W poniedziałek Iga Świątek rozpocznie rywalizację w drugim w tym sezonie turnieju Wielkiego Szlema. W Paryżu wygrywała już trzy razy w karierze, w tym dwie ostatnie edycje. Jej bilans na kortach Rolanda Garrosa ociera się o perfekcję.
Na pierwszą rywalkę musiała poczekać nieco dłużej niż większość tenisistek, bo po losowaniu wiedziała jedynie, że zagra z kimś, kto przeszedł kwalifikacje. Ostatecznie po dodatkowym rozlosowaniu tenisistek z eliminacji padło na Leolię Jeanjean, która zajmuje 148. miejsce w światowym rankingu.
Wielkoszlemowa mistrzyni na drodze
W przypadku Świątek w Paryżu trzeba jednak spojrzeć znacznie szerzej i dalej niż pierwsza runda. W potencjalnym drugim starciu może czekać Polkę bardzo medialny pojedynek - z Naomi Osaką, która jednak po urodzeniu dziecka daleka jest od dyspozycji predysponującą ją do gry o tytuły. Oczywiście to tenisistka, która wygrywała Szlemy, ale na twardej nawierzchni. Mączka to raczej nie jest jej świat.
Z perspektywy losowania ważną informacją jest na pewno to, że udało się uniknąć w potencjalnym półfinale Jeleny Rybakiny. Kazaszka to jedyna zawodnika, która w tym roku pokonała Igę na kortach ziemnych. Miało to miejsce w Stuttgarcie, w halowych warunkach, znacznie innych niż te, które będą w Paryżu, ale jednak wynik pozostaje wynikiem. Rybakina trafiła do sekcji z Aryną Sabalenką i z którąś z tych dwóch tenisistek Polka może się zmierzyć dopiero w finale.
Potencjalna droga do meczu o tytuł może oczywiście i z perspektywy Świątek obfitować w kilka dużych wyzwań. Na drodze może stanąć Jelena Ostapenko (mistrzyni z 2017 roku), być może swietnie ostatnio grająca Danielle Collins. Gdyby stosować logikę rozstawienia, to w półfinale może dojść do pojedynku z Coco Gauff. Młoda Amerykanka, nawet jeśli sama zagra na wysokim poziomie, to najczęściej po pojedynkach z Polką schodzi pokonana, czego najlepszym dowodem był mecz w Rzymie.
Śladami Rafy
Niezależnie jednak od tego, z kim przyjdzie się Świątek zmierzyć, trzeba mieć świadomość, że ona w Paryżu jest na swojej ziemi. Bilans ma wyśmienity: 28-2. W ostatnich dwóch edycjach jest bezbłędny: 14-0 (w setach 28-2). Do tego jedna z porażek w stolicy Francji to stare dzieje, dokładnie 2019 rok, kiedy dopiero wchodziła do dużego tenisa. Lepsza okazała się wtedy Simona Halep, co nie mogło dziwić, bo wówczas to Rumunka była czołową tenisistką świata, a Iga jedynie jednym z wielu talentów. Druga przegrana to rok 2021- z Marią Sakkari.
Wygrać ze Świątek na kortach ziemnych to powoli równie wielkie wyzwanie, jak niegdyś pokonanie Nadala na tej nawierzchni. Hiszpański idol Igi ma w Paryżu bilans 112-3. Przebić to jest raczej niemożliwe, ale liderka rankingu pisze własną historię na tej nawierzchni. Została właśnie pierwszą od 2013 roku zawodniczką, która wygrała dwie najważniejsze imprezy podprowadzające pod Roland Garros - w Madrycie i w Rzymie. Od lat żadna tenisistka nie wygrała też trzech Wielkich Szlemów w Paryżu z rzędu. Ostatnia, która tego dokonała, to Justin Henin w latach 2007-09.
W ostatnich dwunastu miesiącach bilans na kortach ziemnych Świątek wynosi: 22-1. Łącznie w karierze: 77-10. W samym tylko Roland Garros aż 11 setów wygrała do zera. Wielkie problemy przeciwniczkom sprawia rotowanym forhendem, a także kick serwisem.
Procent wygranych meczów na kortach ziemnych w ostatnich 12 miesiącach:
Iga Świątek - 95.5 (21-1)
Jelena Rybakina - 90.9 (10-1)
Aryna Sabalenka - 80 (16-4)
Danielle Collins - 80 (12-3)
Sloane Stephens - 75 (12-4)
Coco Gauff - 73.3 (11-4)
Beatriz Haddad Maia - 71.4 (10-4)
Otwarty turniej panów
U kobiet bezdyskusyjną faworytką jest Świątek. Za to u panów być może będziemy mieli do czynienia z najbardziej otwartym turniejem od blisko dwóch dekad. W tym czasie głównymi kandydatami do triumfu w każdym ze Szlemów byli przedstawiciele wielkiej trójki - Novak Djoković, Rafael Nadal i Roger Federer. Ten ostatni karierę już skończył, Hiszpan wrócił do gry, ale trudno w nim upatrywać kandydata do dużych rzeczy, a i Serb ma spore problemy. W tym roku nie wygrał jeszcze ani jednego pojedynku z tenisistą z TOP 10.
Kłopoty nie ominęły też dwóch młodych: Janika Sinnera i Carlosa Alcaraza, którzy musieli opuścić najważniejsze turnieje na mączce przed Paryżem. Być może zatem będzie to okazja dla ludzi z drugiego szeregu. Caspera Ruuda, dwukrotnego finalisty Roland Garros albo Alexandra Zvereva, który triumfował w Rzymie, a dwa lata temu w stolicy Francji rozgrywał wybitne spotkanie z Nadałem, które przedwcześnie zakończył z powodu poważnej kontuzji kostki.
Jeśli chodzi o Huberta Hurkacza, to trudno w jego przypadku narzekać na losowanie. Droga do drugiego tygodnia turnieju stoi otworem, ale to niekoniecznie jest gwarancja, że Polak się tam znajdzie. W tym sezonie po raz pierwszy wygrał turniej ATP na kortach ziemnych, ale miało to miejsce w imprezie rangi 250 w Estoril. W pierwszych tygodniach Szlemów Hubert często stąpa po kruchym lodzie. Pierwszy rywale na pewno są teoretycznie słabsi, ale trzeba je wygrać, co nie zawsze było oczywiste. Pierwszy trudniejszy moment to w teorii 4. runda i pojedynek z Alejandro Tabilo, rewelacją turnieju w Rzymie bądź Grigorem Dimitrovem, z którym Hurkacz ma słaby bilans.
https://www.youtube.com/watch?v=Fjnj_VZfBCg&t=31s
https://www.youtube.com/watch?v=Fjnj_VZfBCg&t=31s