"W pewnym sensie jestem nieśmiertelny". Bez niego nie istniałby futbol, jaki znamy dzisiaj

Świat futbolu jest pełen sprzeczności. Zdarzają się wybitni zawodnicy, którzy pomimo wielkiego doświadczenia, zwyczajnie zawodzą w roli trenerów. Bywają także sytuacje, gdy gracze co najwyżej ze średniej półki okazują się być wybitnymi szkoleniowcami, ot choćby przykład Diego Simeone. Istniał również jeden człowiek, który potrafił zrewolucjonizować tę dyscyplinę zarówno na boisku, jak i przy linii bocznej. Johan Cruyff, jedna z najwybitniejszych postaci w dziejach piłki. Zmarły w 2016 r. Holender obchodziłby dziś 73. urodziny.
Tym, co niewątpliwie wyróżnia legendę z Holandii jest fakt, że jego futbolowa spuścizna nie ogranicza się do zdobytych trofeów czy indywidualnych nagród. Oczywiście, trzykrotne sięgnięcie po Złotą Piłkę czy kilka Pucharów Europy i krajowych mistrzostw to przepustka na piłkarski Panteon. Prawdziwym dziedzictwem Cruyffa pozostają jednak wypowiadane myśli, nowatorski sposób patrzenia na futbol oraz ponadczasowe, a wręcz nieśmiertelne idee.
Urodzony by wygrywać
- Fatalne jest to, że teraz młodzi utalentowani zawodnicy są odrzucani w oparciu o statystyki komputerowe. Opierając się na tej technologii, ja też zostałbym odrzucony w Ajaxie. Mając 15 lat, nie umiałem kopnąć piłki lewą nogą na 15 metrów. Prawą kopałem na maksymalnie 20. Moimi zaletami były kreatywność i technika, które nie mogły zostać rozpoznane przez komputer - głosił Holender.
Jego życie od samego początku przeplatało się z futbolem. Rodzinny dom znajdował się w odległości zaledwie kilkuset metrów od ówczesnego stadionu Ajaxu Amsterdam. Chłopiec od najmłodszych lat przejawiał zamiłowanie do gry, co zaowocowało dostrzeżeniem przez skautów ukochanego klubu.
W wieku 12 lat wręcz zamieszkał na stadionie, ponieważ po śmierci ojca zajął się nim człowiek odpowiedzialny za murawę na obiekcie “Godenzonen”. Johan zadebiutował w wieku zaledwie 17 lat, jednak Ajax w tamtych latach nie należał do czołowych ekip. Wszystko zmieniło się dopiero za sprawą zatrudnienia niesamowitego Rinusa Michelsa, który został trenerem oraz życiowym mentorem dla Johana Cruyffa.
Holenderski szkoleniowiec całkowicie zmienił sposób postrzegania futbolu, co zaowocowało pasmem sukcesów oraz zainteresowaniem Cruyffa nowymi metodami. Michels oparł swój system na formacji 4-3-3, w której podstawą gry były wymiany pozycji, szybka cyrkulacja futbolówki, pasja, zaangażowanie i pressing, połączone z techniką oraz kreatywnością i przeglądem pola.
- Lepiej przegrać, stosując własną wizję, niż wygrać używając czyjejś - mawiał Cruyff.
Metody pracy Michelsa oraz ogromny talent Johana poprowadziły Ajax na sam szczyt. “Joden” seryjnie zdobywali mistrzostwa Holandii oraz 3 razy z rzędu sięgnęli po Puchar Europy. Znakomita gra przyczyniła się do przenosin Cruyffa na Camp Nou, gdzie po raz kolejny zadziwił cały świat.
FC Barcelona ustępowała wówczas Realowi Madryt. Do czasu. Przybycie Holendra zmieniło wszystko. “Duma Katalonii” wreszcie odzyskała blask, a spektakularne wyczyny napastnika stanowiły niezbędne natchnienie i symbol odrodzenia klubu. Już w debiutanckim sezonie na Camp Nou, Johan doprowadził “Blaugranę” do mistrzostwa. Najbardziej pamiętnymi momentami była słynna “manita”, czyli zwycięstwo 5:0 nad odwiecznymi rywalami w postaci “Królewskich” oraz gol przeciwko Atletico, który wręcz zaprzeczył prawom fizyki.
Futbol totalny
Rok po transferze do Barcelony, Johan Cruyff pojechał na Mundial, w którym po raz kolejny zapisał się złotymi zgłoskami na kartach historii. Holendrzy wprawdzie nie wywalczyli wówczas mistrzostwa świata, jednak ich styl gry oczarował wszystkich postronnych obserwatorów.
“Oranje” zyskali całkowicie nowy przydomek - “Mechaniczne Pomarańcze”, ponieważ na boisko wychodziło jedenaście idealnie uzupełniających się trybików. Gegenpressing w połączeniu z tiki-taką. Maestria w najczystszej postaci. Piłkarska symfonia, w której dyrygentem został sam Johan Cruyff.
- W piłkę nożną gra się za pomocą głowy - głosił Holender.
Termin “futbol totalny” po raz kolejny ujrzał światło dzienne, gdy Johan Cruyff rozpoczął pracę jako trener. Zaczął w rodzinnych stronach, Ajaxie, gdzie sięgnął po kilka krajowych skalpów, ale prawdziwym popisem okazał się epizod na ławce szkoleniowej Barcelony. Po podpisaniu kontraktu Holender momentalnie zmienił niemal wszystkie klubowe struktury, definiując “Dumę Katalonii” na nową, na swoją modłę.
- Idźcie i dobrze się bawcie - powiedział do swoich podopiecznych przed finałem Pucharu Europy w 1992 r. “Barca” pokonała Sampdorię, sięgając po to trofeum po raz pierwszy w historii. Architektem zwycięstwa nie był wcale Ronald Koeman, który zdobył decydującą bramkę czy genialni Stoiczkow lub Laudrup. Fundamenty sukcesu podłożył wizjonerski szkoleniowiec.
Mentor
- Dlaczego nie można pokonać drużyny bogatszej od twojej? Nigdy nie widziałem, aby worek pieniędzy zdobył gola - powiadał.
To na polecenie Johana Cruyffa La Masia przekształciła się w internat. Holender chciał, aby wychowywano nie tylko dobrych piłkarzy, ale również ludzi. Futbol musiał zostać poparty przez odpowiednie nastawienie mentalne, wdrożenie filozofii, która zostanie przyswojona przez młodych adeptów. Na jego polecenie wszystkie drużyny młodzieżowe miały grać w jednym systemie, aby przygotować wychowanków na przyszłość.
Od razu po przybyciu do Barcelony Cruyff niespodziewanie zaufał nieznanemu wtedy Pepowi Guardioli. Wielu odradzało stawianie na hiszpańskiego defensywnego pomocnika, który nie wyróżniał się pod względem warunków fizycznych, był zbyt chudy i niezbyt zwrotny. A Holender dostrzegł jego potencjał. Guardiola został nie tylko kapitanem drużyny, ale także spadkobiercą myśli swojego futbolowego mentora.
- Przed przybyciem Cruyffa nie wiedziałem nic o futbolu. Nauczył mnie wszystkiego. Pomógł mi pokochać i zrozumieć piłkę. Był jak brutalny, wymagający ojciec, na początku go nienawidziłem ale jego podejście otworzyło mi oczy. To najważniejsza postać w historii futbolu - powiedział po latach obecny trener Manchesteru City.
Katalończyk jako trener podbił świat zgodnie z duchem Cruyffizmu. Formacja 4-3-3, szybkie wymiany piłki tzw. tiki-taka, morderczy pressing zgodnie z zasadą 5 sekund na odbiór piłki - to wszystko, czego dokonał Pep, było możliwe dzięki Johanowi Cruyffowi. Tyczy się to zresztą ogólnych idei, którymi obecnie kierują się Ajax oraz FC Barcelona, czyli dwa najważniejsze kluby w jego karierze.
Prawdopodobnie gdyby nie zmiany wprowadzone przez Cruyffa, tacy zawodnicy, jak Messi, Xavi czy Iniesta zostaliby z miejsca skreśleni przy naborze do La Masii. Zbyt niscy, cherlawi, wychudzeni. Johan otworzył ludziom oczy, pokazując, że prawdziwa siła tkwi w umyśle zawodników, a nie ich muskulaturze czy wzroście.
Kilka lat temu legendarny piłkarz i trener otwarcie krytykował dyrektora sportowego Ajaxu, Marca Overmarsa, za zbyt dużą liczbę transferów, które blokują adeptów amsterdamskiej akademii. Przykłady Matthijsa de Ligta czy Frenkiego de Jonga pokazują, że Johan miał rację, jak zawsze.
“Futbol dał mi wszystko”
Jego ojciec zmarł na atak serca, a i on nie wystrzegł się problemów kardiologicznych. W 1991 r. musiał przejść operację wszczepienia bypassów, która wiązała się z koniecznością rzucenia szkodliwego nałogu, papierosów. Cruyff nawet jako piłkarz lubił palić, a gdy zakończył karierę, zużywał jedną paczkę na dzień.
W trosce o swoje zdrowie zastosował się do zaleceń lekarzy i rzeczywiście zaprzestał palenia. Aby zająć czymś ręce, zaczął… spożywać lizaki, które stały się jego nieodłącznym elementem podczas pracy jako trener. Kibice Barcelony oraz Ajaxu często składają pod pomnikami Cruyffa chupa-chupsy, aby upamiętnić jego zwyczaj. Holender wziął nawet udział w społecznej kampanii przeciwko paleniu, gdy wypowiedział słynne słowa:
- Nazywam się Johan Cruyff. W życia miałem dwie wielkie pasje - futbol, który dał mi wszystko i papierosy, które nieomal wszystko odebrały.
Mimo, że rzucił palenie, w październiku 2015 r. świat obiegła informacji o raku płuc, z którym musiał się zmagać. 24 marca 2016 r. przegrał jedną z niewielu batalii w swoim życiu i odszedł na zawsze.
Cruyffa już z nami nie ma, ale jego dziedzictwo pozostanie wieczne. Holender zaszczepił gen gry skutecznej oraz przede wszystkim pięknej, przyjemnej dla oka. Pokazał dlaczego lepiej wygrać 5:4, niż 1:0, a podstawą futbolu jest sama futbolówka, panowanie nad nią, kontrola nad spotkaniem i rywalami.
Stadion, na którym swoje spotkania rozgrywają rezerwy Barcelony, nosi miano Estadi Johan Cruyff. Obiekt Ajaxu Amsterdam to Cruyff ArenA. Trofeum wręczane za zdobycie Superpucharu Holandii kilka lat temu przybrało nazwę Johan Cruyff Shield. Jego spuścizna pozostanie wieczna.
- Pewnego dnia wziął mnie na bok i powiedział, że jeśli strzelę gola, to da mi 100 tys. peset, a jeśli nie, to ja muszę mu zapłacić. Do przerwy prowadziliśmy 2:0 i nagle zostałem zmieniony. Byłem wkurzony, a on tylko powiedział, że wiszę mu 100 tysięcy. Sku***syn zawsze znajdował sposób. Ale kochałem go. To był mój trener, mój ojciec - opowiadał Christo Stoiczkow.
Cruyff został ojcem bułgarskiego napastnika, ojcem Pepa Guardioli, a przede wszystkim, ojcem nowoczesnego futbolu.
Mateusz Jankowski