Upadający gigant wypuścił gwiazdę za grosze. Teraz dostał karę. "To wyjątkowy chłopak"

Upadający gigant wypuścił gwiazdę za grosze. Teraz dostał karę. "To wyjątkowy chłopak"
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 08:30
W realiach Premier League kosztował grosze. Musiał zmienić otoczenie, aby z drugoplanowej roli przemienić się w pełnoprawną gwiazdę. Dziś Anthony Elanga prowadzi Nottingham Forest wyżej niż ktokolwiek mógłby oczekiwać.
Zemsta najlepiej smakuje na zimno. Anthony Elanga teoretycznie nie miał powodu, aby odgrywać się na Manchesterze United. Na Old Trafford nie dostał prawdziwej szansy, jednak we właściwym momencie klub sprzedał go za uczciwą cenę. W ostatnim meczu czuć jednak było, że Szwed ma wiele do udowodnienia “Czerwonym Diabłom”. Kiedy tylko nadarzała się okazja, wrzucał podopiecznych Rubena Amorima na karuzelę. To on strzelił zwycięskiego gola po fenomenalnym rajdzie przez całe boisko. Niczym Usain Bolt połykał kolejne metry, pędząc do celu. Dziennikarze Sky Sports wyliczyli, że przebiegł 85 metrów w ciągu zaledwie dziewięciu sekund. Może taki wynik nie zapewniłby mu medalu olimpijskiego. Ale wystarczyło do skarcenia byłego pracodawcy.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Chodzi o atakowanie przestrzeni i dotarcie do bramki rywala tak szybko, jak to tylko możliwe. Uważam, że jestem jednym z najszybszych graczy w Premier League, więc teraz mogłem to wykorzystać. Cenię Manchester United, ponieważ wiele się tam nauczyłem. Ale teraz cieszę się grą w Nottingham - ocenił Elanga na antenie TNT Sports.
- W Manchesterze United nie ma czasu. Tutaj presja czasami jest zbyt duża. Są zawodnicy, którzy teraz radzą sobie bardzo dobrze, ale wcześniej byli tutaj i też mieli szansę - stwierdził zaś Amorim po ostatniej porażce.

Teatr niespełnionych marzeń

Elanga jako 13-latek opuścił rodzinne Malmoe, aby dołączyć do akademii Manchesteru United. Pięć lat później udało mu się zadebiutować w pierwszej drużynie. Przełomowym momentem okazało się przybycie na Old Trafford Ralfa Rangnicka. Niemiec oczywiście nie zagrzał długo miejsca w klubie, poprowadził go tylko w 29 meczach. Ale aż w 26 z nich wystawił młodego skrzydłowego. Szwed potrafił wykorzystać swoją szansę, nie został od razu liderem drużyny, ale miał momenty. Wystarczy choćby przypomnieć bramkę, która pozwoliła wywieźć cenny remis ze stadionu Atletico Madryt. W wieku 19 lat i 302 dni został najmłodszym strzelcem gola dla MU w fazie pucharowej Ligi Mistrzów.
- Anthony gra tak, jakby spełniał swoje marzenia. Widać w nim czystą radość, zabawę, bardzo przyjemnie patrzy się na niego w akcji. Chciałbym, żeby inni piłkarze wzięli z niego przykład, powiedziałbym nawet, że może to być wzór do naśladowania. Nie dlatego, że wszystko robi dobrze, bo tak nie jest, ale dlatego, że bawi się na boisku - mówił Rangnick w lutym 2022 roku. - To dzieciak, który ciężko pracuje, żeby tu być. Daje z siebie wszystko, dostaje szanse i je wykorzystuje - wtórował wówczas Bruno Fernandes.
Erik ten Hag nie był już tak dużym orędownikiem talentu Elangi. Dobrze wiemy, że tuż po przybyciu do Manchesteru Holender zaczął kompletować kolonię byłych znajomych z Ajaksu Amsterdam. Klub rozbił bank na Antony’ego, co zepchnęło Anthony’ego do roli głębokiego rezerwowego. W sezonie 2022/23 Szwed spędził na murawie zaledwie 705 minut, z czego 421 w Premier League. W sumie w United rozegrał łącznie 55 meczów, ale tylko 25 w pierwszym składzie i osiem od deski do deski. Dla młodego piłkarza z ogromnym potencjałem to było za mało. On najlepiej wiedział, że stać go na więcej niż bycie siódmą opcją w pogrążającym się w kryzysie Manchesterze.
- Zdawałem sobie sprawę z tego, że gram dla United, ile to wszystko znaczy, ale czułem, że w ogóle się nie rozwijam, nie robię postępów. Grałem dla samego grania. Przejście do Nottingham było w 100% właściwą decyzją. To był bardzo ważny krok, ponieważ wreszcie mogłem dostawać po 90 minut w meczu. Grając regularnie, poczułem, że mam jakiś cel. W ogóle nie żałuję tego transferu - przyznał w rozmowie z Paulem Taylorem.
- Czy Ten Hag był powodem mojego odejścia z United? Nie. Po prostu chciałem grać. Jestem młodym zawodnikiem, więc nie chcę siedzieć na ławce przez cały sezon. W moim wieku możesz popełniać błędy, ale zawsze chcesz podejmować ryzyko. Ja dostrzegłem szansę na rozwój w innym miejscu i postanowiłem z niej skorzystać - dodał dla SoccerNews.nl.

Promocja

Latem 2023 roku Szwed opuścił Teatr Marzeń. Nottingham Forest zapłaciło za niego zaledwie 15 mln funtów, co jak na standardy Premier League było absolutną promocją. Rok wcześniej działacze z City Ground wydali więcej choćby na Neco Williamsa, który w Liverpoolu pokazał jeszcze mniej niż skrzydłowy na Old Trafford. Słowo się jednak rzekło, Manchester sprzedał niepotrzebnego zawodnika i mógł spokojnie budować skład wokół Garnacho, Antony’ego czy Sancho.
Tymczasem Elanga błyskawicznie zapracował na to, czego potrzebował najbardziej, czyli zaufanie. Już w ligowym debiucie dla Nottingham posłał asystę z Arsenalem. Niedługo potem strzelił gola na wagę zwycięstwa 1:0 z Chelsea. Po raz pierwszy od 29 lat ekipa Forest zdobyła wówczas komplet punktów na Stamford Bridge. Stał się idolem, wielbił go tłum.
W poprzednim sezonie Nottingham utrzymało się w Premier League, mając sześć punktów nad strefą spadkową. Bramki i asysty Elangi zapewniły drużynie dodatkowych dziewięć "oczek". Oczywiście nie oznacza to, że zespół Forest na pewno zleciałby do Championship bez wkładu Szweda. Na pewno dołożył on jednak cegiełkę do pozostania na najwyższym poziomie. A bieżący sezon pokazuje, że projekt Nuno Espirito Santo zasłużył na to, aby występować w elicie.
- Anthony to wyjątkowy chłopak. Bardzo wiele wnosi do naszej drużyny, wszyscy widzimy, jak jest szybki, ale pomaga nam też w innych aspektach gry. Jesteśmy zachwyceni jego postępami - chwalił Espirito Santo.

W kierunku perfekcji

Wiele wskazuje na to, że ten sezon przejdzie do historii Nottingham, które zajmuje obecnie trzecie miejsce w tabeli, wyprzedzając piąty Manchester City o sześć punktów. Najprawdopodobniej po raz pierwszy w XXI wieku awansuje do europejskich pucharów i to być może od razu do Ligi Mistrzów. Ewentualny sukces będzie miał oczywiście wielu ojców. Chris Wood strzela jak na zawołanie, o czym świadczy dorobek 18 goli. Linia obrony spisuje się bez zarzutu, Matz Sels wyrósł na jednego z najskuteczniejszych bramkarzy na Wyspach. Murillo to ściana nie do przejścia, Morgan Gibbs-White jest gwarancją jakości. A do tego wszystkiego trzeba dodać skrzydłowego, który potrafi sprawić problemy dosłownie każdej defensywie.
Elangę wyróżnia szybkość i wybitna wręcz kondycja. Stacja BBC wyliczyła, że w tym sezonie spędził on 1,17% czasu gry w sprincie. To najwyższy wynik w Premier League. Nie biega on jednak dla samego biegania. Jest liderem Nottingham w liczbie dryblingów (69) i wiceliderem pod względem kluczowych podań (39). Od momentu przenosin do Forest brał udział przy 27 bramkach w Premier League. Spośród zawodników United lepszy wynik w tym czasie wykręcił jedynie Fernandes (35). Warto też zwrócić uwagę na wyjątkową umiejętność 22-latka, jaką jest obunożność. Wszyscy wiemy, że choćby Ousmane Dembele sam nie wie, którą kończynę ma wiodącą i obiema potrafi zaskoczyć rywali. Ze Szwedem jest podobnie. Opta podała, że od sezonu 2021/22 oddał 55% swoich strzałów prawą nogą, a 36% lewą. W lidze angielskiej zdobył sześć bramek lewą nogą, pięć prawą i jeszcze trzy głową. Niezwykła wszechstronność.
- Najważniejszą rzeczą dla mnie jest bycie konsekwentnym. Spójrzmy na Mo Salaha. Ludzie mówili, że to "one season wonder". Ale on od wielu lat udowadnia, że jest na topie. Ja mam 22 lata, wciąż mogę się poprawić i wierzę, że to zrobię. Wiem, że to ode mnie zależy moja przyszłość. To ja decyduję o tym, co robię na boisku, co jem w wolnym czasie, kiedy śpię, jak się regeneruję. Wierzę, że jeśli włożę w coś odpowiednio dużo pracy, to przyniesie to efekty. Jestem też w odpowiednim środowisku, motto naszego klubu to wiara. Wierzymy w siebie za każdym razem, kiedy wychodzimy na boisko. Jeśli wygrywamy, to na następnym treningu mówimy jedno: "Zwycięstwo było fajne, ale teraz musimy wykonać kolejny krok". Wiara jest naszą siłą w tym sezonie - mówił na łamach The Athletic.
- Mój staż w pierwszej drużynie United był krótki, ale wiele się w tym czasie nauczyłem. Mogłem dzielić szatnię z Cristiano, Bruno Fernandesem, Casemiro, mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Oni wszyscy są piłkarzami klasy światowej, nie chodzi tylko o to, co robią na boisku, ale też ich codzienną dyscyplinę, dbałość o siebie, zaangażowanie na treningu. Teraz też wykorzystuję doświadczenie zdobyte w Manchesterze - dodał dla Daily Mail.
Ze słów Elangi bije pokora i chęć samodoskonalenia. 22-latek zdradził w jednym z wywiadów, że codziennie czyta Biblię i medytuje. Wiele rzeczy przepracowuje sam ze sobą. Stara się też czerpać inspiracje z legend sportu. Szczególną uwagę zwraca na ikonicznych koszykarzy, jego idolami są Kobe Bryant i LeBron James. “Król” z Los Angeles jest mniejszościowym właścicielem Liverpoolu, więc pewnie cieszy go, że Manchester United wypuścił takiego zawodnika za bezcen.

Lekcja dla United

W bieżących rozgrywkach Elanga zebrał sześć goli i dziewięć asyst. Nie są to naturalnie liczby, które rzucają na kolana i predestynują go do bycia jednym z najlepszych skrzydłowych w Europie. Warto jednak wyjść poza suche cyferki w klasyfikacji kanadyjskiej. Ostatni mecz z Manchesterem pokazał prawdziwą skalę jego talentu. Strzelił zwycięskiego gola, ale przede wszystkim każdym kontaktem z piłką sprawiał problemy defensywie z Old Trafford. Zaliczył sześć udanych dryblingów, wygrał osiem pojedynków, wywalczył dwa rzuty wolne. Pokazał wyższość.
Są kluby, które specjalizują się w kształtowaniu gwiazd na konkretną pozycję. Znany jest termin “granulatu” dla napastników Stali Mielec. W Manchesterze United wszystko działa jednak na opak. W ostatnich latach Old Trafford stało się cmentarzyskiem dla skrzydłowych, którzy naprawdę potrafią grać w piłkę. Antony odżył w Betisie, Marcus Rashford notuje udany start w Aston Villi, Jadon Sancho może nie rozgrywa wybitnego sezonu, aczkolwiek ma przebłyski. W ostatnich derbach z Tottenhamem zaprezentował się bardzo solidnie. Do tego dochodzi Elanga, który najprawdopodobniej będzie jedną z twarzy awansu Nottingham do Ligi Mistrzów. Każdy z nich musiał opuścić szeregi “Czerwonych Diabłów”, aby udowodnić drzemiący potencjał. Nie przez przypadek mówimy o 13. sile w Premier League, której z dawnej wielkości pozostała jedynie nazwa klubu.
Anthony Elanga nie musi jednak przejmować się porażający regresem drużyny, w której zaczynał karierę. On zostawił przeszłość za sobą, wybierając idealny klub do rozwoju. Dziś, patrząc na projekty sportowe, Szwed jest w Forest, a Manchester dosłownie w lesie.

Przeczytaj również