Trener Mamrot o powrocie do Jagiellonii: Wiele się zmieniło. Nie wycofam się ze swoich pomysłów [NASZ WYWIAD]
![Trener Mamrot o powrocie do Jagiellonii: Wiele się zmieniło. Nie wycofam się ze swoich pomysłów [NASZ WYWIAD] Trener Mamrot o powrocie do Jagiellonii: Wiele się zmieniło. Nie wycofam się ze swoich pomysłów [NASZ WYWIAD]](https://pliki.meczyki.pl/big700/241/59c80b0c93572.jpg)
Ireneusz Mamrot wrócił do Jagiellonii i od razu widać zmiany w zespole z Podlasia. Klub latem pozyskał swoje dwie byłe gwiazdy: Michała Pazdana i Daniego Quintanę i tym samym okazuje się, że po rządach Cezarego Kuleszy nadal będzie ciekawie. Jagiellonia chce liczyć się w Ekstraklasie, a nie oglądać plecy innych jak w dwóch poprzednich sezonach. Zapraszamy na wywiad z trenerem drużyny.
Już dzisiaj przed drużyną z Białegostoku kolejny mecz, tym razem u siebie z Górnikiem Zabrze. Po pierwszych trzech kolejkach Jaga ma na swoim koncie siedem punktów po remisie z Lechią Gdańsk i wygranych z Rakowem Częstochowa oraz Bruk-Bet Termaliką.
IRENEUSZ MAMROT: Jak to jest rozstać się w jednym sezonie z dwoma klubami z 1. ligi i po powrocie do Ekstraklasy po trzech kolejkach zostać liderem w tabeli?
SAMUEL SZCZYGIELSKI: To okres, który jest za mną. Arka to był całkiem nowy zespół i czas pracował na jego korzyść. Do ŁKS-u trafiłem po okresie przygotowawczym, na niektóre rzeczy nie miałem już wpływu, ale nie ma co mówić, tam było słabo jeśli chodzi o wyniki. Ja na pewno wolę pracę długofalową, by zespół mógł się rozwijać. Co jakiś czas trzeba dostarczyć mu czegoś nowego, elementu lepszego od obecnych. Natomiast najbardziej liczy się to, co jest teraz, więc skupiam się na Jagiellonii.
Jagiellonia jest liderem Ekstraklasy. Wygląda to obiecująco, przede wszystkim po meczu z Rakowem.
A ja powiedziałbym, że też po meczu z Lechią. Uważam, że to był dla nas bardzo ważny mecz. Co prawda nie wygrany, ale po okresie sparingowym, gdzie naprawdę ciężko pracowaliśmy, a wyniki nie były dobre. Uspokajałem wtedy drużynę, żeby się odcięli od jakichś tam ’’serdecznych” opinii. Ważny był pierwszy mecz ligowy. Żeby ułożyć go tak, jak sobie założyliśmy. Mecz z Lechią był pozytywnym sygnałem dla zespołu. Dowodem, że praca z okresu przygotowawczego poszła w dobrym kierunku. Zremisowaliśmy, a tę pracę chcieliśmy jeszcze lepiej przełożyć na kolejne mecze. Obserwując to co się dzieje w mediach, to dużo głośniej było o naszym meczu z Rakowem. A prawda jest taka, że więcej sytuacji stworzyliśmy z Lechią Gdańsk. Po prostu z Rakowem byliśmy bardziej skuteczni, stąd wygraliśmy aż 3:0.
Choćby Michał Pazdan od razu wskoczył do składu, natomiast Dani Quintana potrzebuje czasu. Jak wygląda forma nowych-starych zawodników?
Jeśli chodzi o piłkarską stronę, to w skali Polski to jest bardzo wysoka jakość. Łatwiej było Michałowi Pazdanowi, bo miał klub. Nawet jak nie grał, to regularnie trenował z drużyną. Jak przyjechał, zobaczyliśmy jego stan, to wiedzieliśmy, że po 2 meczach będzie on gotowy, by grać już po 90 minut. Z Lechią w końcówce brakowało mu trochę sił, z Rakowem było lepiej, a teraz już doszedł do siebie.
Michał Pazdan wraca do was, by być czołowym obrońcą Ekstraklasy?
Bardzo dużo daje jego doświadczenie. Dużo podpowiada innym chłopakom, jest piłkarzem o dużej świadomości taktycznej. Nie jest to często spotykane w formacji obrony, by zawodnik miał tak duże pojęcie o taktyce. Dużo rozmawia przed meczem w szatni, mimo że jest tu krótko, to ma bardzo duże przełożenie na zespół. Umie grać w formacji z trzema obrońcami, to dla niego często automatyzmy. Pazdan do nas pasuje, na boisku i w szatni. Jest przydatny w rozegraniu od tyłu, ma lewą i prawą nogę, więc w razie czego mogę go wystawić na każdej z trzech pozycji w obronie.
A jak z Danim Quintaną?
Już w tamtym tygodniu Dani dobrze prezentował się na treningach. Ostatnio dał dobrą zmianę z Bruk-Betem Termaliką, wszedł szybko po przerwie. Nie jest jeszcze gotowy na granie po 90 minut, ale jest coraz bliżej tego, by grać regularnie w większym wymiarze czasowym.
Jest trener zadowolony z tego, czym dysponuje na każdej pozycji?
Tak, na pewno bardzo wysoką formę złapał też Israel Puerto. Z naszej ligi jest dużo żartów czy podważania poziomu, a jednak wielu tutaj w Polsce sobie nie radziło. Dalej szukamy piłkarzy, bo w naszej kadrze jest bardzo dużo młodych zawodników. Cieszymy się z tego, ale potrzebujemy też doświadczenia. Całe szczęście Puerto wypada na miesiąc, a nie na dłużej, powoli wraca Bartosz Kwiecień. Potrzebujemy jeszcze piłkarza do środka pola, chcemy się jeszcze wzmocnić piłkarzem, który podniesie poziom drużyny.
Jaki macie cel na ten sezon? U was to nie jest tak, że macie powiedziane ’’jakoś to będzie”?
Nie, nie, absolutnie. Chcę, żeby ta drużyna przede wszystkim zostawiała zdrowie na boisku. Często wyniki jest sprawą otwartą, ale mamy grać o zwycięstwa. Umiejętności piłkarskie to jedno, a drugim jest walka, zaangażowanie. To pierwsza kwestia. Druga kwestia to to, że każdy w Białymstoku chce zająć na koniec sezonu lepszą pozycję w tabeli, niż te, które były w ostatnich dwóch sezonach.
Jagiellonia w tym sezonie ma stać młodzieżą?
Mamy w kadrze 16 zawodników mających status młodzieżowca i jeszcze jednego młodego obcokrajowca. To też jest cel, by umiejętnie wprowadzać młodzież.
Co się zmieniło w Jagiellonii od pana pierwszego podejścia do pracy tam?
Uważam, że wiele się zmieniło. Po pierwsze postrzeganie mojej osoby. Na pewno nie da się porównać mojego pierwszego wejścia do klubu, kiedy przychodziłem z Chrobrego Głogów, a przyjścia teraz. Myślę, że pomogło to, że już pracowałem w Białymstoku. Ostatnie lata to cenne doświadczenie. Co by nie mówić o pracy w Arce i ŁKS-ie, w obu tych klubach jest duża presja. Praca pod presją rozwija. Wróciłem do Jagiellonii nieco zmieniony, człowiek rozwija się przez te 4 lata pracy. Jestem trochę innym trenerem niż wtedy, gdy pierwszy raz podpisywałem kontrakt na Podlasiu.
Jaki jest pomysł na grę nowej Jagiellonii Ireneusza Mamrota?
Jeśli chodzi o grę ofensywną, planujemy utrzymywać się przy piłce więcej czasu. Z Lechią Gdańsk wyglądało to przyzwoicie, gorzej z Rakowem Częstochowa. Jednak zauważamy też, że wiele okazji pod bramką rywali stworzyliśmy jednak w ataku pozycyjnym, to nas cieszy. To dla mnie ważne, nawet bramka, którą zdobyliśmy z Termaliką padła po 16 czy 17 podaniach. Przykładam teraz sporą wagę do ataku pozycyjnego, ale chcemy rozwijać wszelkie aspekty gry.
Co jest do poprawy?
Jagiellonia w poprzednich latach traciła zbyt dużo bramek, dlatego też priorytetem było sprowadzenie obrońców i wpłynięcie na grę defensywną poprzez zmianę systemu. Po sparingach słyszałem głosy, że to nie jest formacja dla nas, ale uważam, że jest, tylko potrzeba czasu. Nie wycofam się z tego, ze swoich pomysłów. Chcemy szlifować grę w obronie w tym systemie i nie zapominać o przechodzeniu do ataku. Mamy też do udoskonalenia wysoki pressing, wiemy nad czym jeszcze warto pracować.