"To teraz najlepszy bramkarz świata". Kosztował grosze, jest niemal perfekcyjny. Zaczynał od scysji z "Ibrą"
Świetna gra nogami, błyskawiczny refleks, umiejętności przywódcze i wielki talent. W dużej części to on sprawił, że Milan walczy o finał Ligi Mistrzów. Mike Maignan podczas pobytu we Włoszech udowadnia, że porównywanie go do najlepszych bramkarzy nie jest przypadkowe.
Przenieśmy się do 2012 roku. Nowy napastnik PSG Zlatan Ibrahimović bezlitośnie traktuje 17-letniego bramkarza Mike’a Maignana, posyłając strzały, które byłyby trudne do obrony nawet dla Gianluigiego Buffona. Kiedy “Ibra” strzelił gola, w swoim buńczucznym stylu powiedział młodzieńcowi, że jest gó**ianym bramkarzem. Zdeterminowany golkiper obronił kolejny strzał Szweda, odpowiadając mu identyczną ripostą. Dziś 27-letni Francuz kipi mentalnością zwycięzcy i sprawia, że nikt w Milanie nie wspomina z nostalgią Gigiego Donnarummy.
Odrzucony
Początki Mike’a Maignana nie były łatwe. Golkiper urodził się w Gujanie Francuskiej, która leży na północno-wschodnim wybrzeżu Ameryki Południowej. Początkowo nie lubił piłki nożnej, wściekał się, kiedy jego ojczym oglądał mecze piłkarskie. Zmieniło się to przy okazji EURO 2000, kiedy w zestawie do jednego z fast-foodów otrzymał piłkę promującą zwycięskie dla kadry “Les Bleus” mistrzostwa Europy. Wyemigrował do Francji mając 8 lat, a następnie, mimo sporego talentu, nigdy nie przebił się do cenionej w kraju akademii Clairefontaine. Powodem był trudny charakter i fatalne wyniki w szkole. W pierwszym klubie Viliers-le-bel jego pierwszy trener miał niełatwą misję, próbując okiełznać charakter bramkarza. Zresztą przez tę widoczną niesubordynację PSG groziło nawet wyrzuceniem Maignana z akademii. Ostatecznie został, ale nigdy nie przebił się do pierwszego zespołu i po latach może wspominać jedynie przytoczoną wyżej słowną utarczkę z Ibrahimoviciem. Tym samym, z którym dziesięć lat później jako piłkarz Milanu sięgnął po mistrzostwo Włoch.
Cierpliwy rozwój
W 2015 roku Maignan przeniósł się do Lille. Zadebiutował z wielkim impetem. Wszedł w 78. minucie meczu przeciwko Rennes (podstawowy golkiper otrzymał czerwoną kartkę) i od razu obronił rzut karny. Dziś bronienie “jedenastek” przez “Magic Mike’a” jest codziennością, to jeden z najlepszych bramkarzy na świecie pod tym względem. Co ciekawe, podczas debiutu trenerem Lille był doskonale znany w Polsce Herve Renard, a w drużynie przeciwnej występował Kamil Grosicki.
W nowym klubie Francuz poczuł się doceniony. W sezonie 2017/2018 został podstawowym bramkarzem, oddając miejsce między słupkami tylko na chwilę. Wówczas trener Christophe Galtier nie był zadowolony z golkipera, narzekał na jego koncentrację i odsunął na trzy mecze od składu. Zmusiło to Maignana do przemyśleń i bardziej wytężonej pracy. Efekt okazał się błyskawiczny i zdumiewający. Lille podczas kolejnego sezonu zdobyło wicemistrzostwo Francji, a wychowanek PSG zgromadził największą liczbę czystych kont w lidze i został wybrany jej najlepszym bramkarzem. Podobnie jak rok później, kiedy to podczas mistrzowskiej kampanii 2020/2021 był jeszcze lepszy i zachował 19 czystych kont. “Magic Mike” jest uważany za jednego z głównych architektów mistrzostwa. W pamięć zapadła przede wszystkim obrona bardzo groźnego strzału Kyliana Mbappe, w meczu, w którym porażka zabiłaby marzenia Lille o sensacyjnym tytule.
Następca
AC Milan kupując zawodników dokładnie bada każdy transfer. Odpowiadają za to dyrektorzy Paolo Maldini i Frederic Massara, którzy często sięgają po piłkarzy z Ligue 1. Przy transferze Maignana równie ważną rolę miał też trener Stefano Pioli. 5 listopada 2020 roku “Rossoneri” mierzyli się z Lille w fazie grupowej Ligi Europy. Rywale triumfowali 3:0, co nie umknęło uwadze szkoleniowcowi klubu z Mediolanu.
- Nie znałem go wcześniej, ale od razu coś w nim dostrzegłem. Powiedziałem moim współpracownikom, że to jest ten bramkarz, musimy go mieć! Największe wrażenie zrobiła na mnie jego komunikacja z zespołem i bardzo aktywny udział w grze. Po dołączeniu do nas okazał się jeszcze lepszy niż myślałem - mówił później Pioli w wywiadzie dla “L’Equipe”.
Zrobienie przez Maignana dobrego wrażenia na trenerze zbiegło się w czasie w trudnościach negocjacyjnych z Gianluigim Donnarummą. Jego agent, śp. Mino Raiola, chciał wycisnąć Milan jak cytrynę, żądając dla golkipera pensji na poziomie 12 mln euro. Klub odmówił. W gabinetach podjęto decyzję, że trzeba ruszyć po Maignana. Mimo kapitalnych dwóch sezonów w Ligue 1, Francuz nie był łakomym kąskiem na rynku transferowym. W przeciwieństwie do Donnarummy nigdy nie traktowano go jak epokowego talentu bramkarskiego. Milan, płacąc 15 milionów euro, nie musiał uprzedzać bogatszej konkurencji.
Maignan Superstar
Nowy nabytek “Rossonerich” już podczas pierwszego meczu pokazał bardzo wysoką kulturę w grze z piłką przy nodze, ponadprzeciętną technikę i jeszcze większe niż u poprzednika zdolności przywódcze. Francuz zaliczył tak spektakularne wejście na San Siro, że po miesiącu jego pobytu w klubie niemal nikt nie wspominał z nostalgią byłego golkipera. “Magic Mike” błyskawicznie nauczył się włoskiego, udzielając wywiadu w tym języku po kilku dniach spędzonych z nową drużyną. Jego pierwszy sezon na Półwyspie Apenińskim może być punktem odniesienia dla wielu bramkarzy. Maignan zaliczył najwięcej czystych kont (16) i miał najlepszy procent obronionych strzałów (79,6%). Ponadto jako pierwszy bramkarz w historii Serie A, w kwietniu 2022 roku został wybrany piłkarzem miesiąca, mimo że w tym czasie np. Ciro Immobile strzelił sześć goli. Obserwując jego duży wpływ na budowanie akcji ofensywnych zespołu, niektórzy zaczęli nazywać golkipera “Iron Mike”, nawiązując do budowy ciała oraz Mike’a Tysona. Francuz, celnie podając do Rafaela Leao, został też pierwszym od czasu Didy bramkarzem Milanu z asystą na koncie. Zresztą w ubiegły weekend, przeciwko Lazio, zrobił to po raz drugi, tym razem przy trafieniu Theo Hernandeza.
- Bardzo skrupulatnie przygotowuje się do meczów, ciągle chce się rozwijać i zaraża tą postawą innych. Trenowanie tego bramkarza jest dla mnie jako szkoleniowca przyjemne, a zarazem wyczerpujące. Zawsze prosi o wiele wskazówek i wymaga ode mnie sporo. Wielokrotnie dochodzi w trakcie meczów do sytuacji, w których uzupełnia on moje uwagi - chwalił Francuza Pioli.
Kreator
Milan zapewnia Maignanowi większe możliwości do pokazania swoich umiejętności aniżeli Lille. Wynika to ze stylu gry. Futbol preferowany we Francji przez Galtiera był pragmatyczny, zespół częściej ustawiał się w niskim bloku obronnym. Zaś Milan podczas mistrzowskiego sezonu dał się poznać jako zespół, który gra wysokim pressingiem. W przeciwieństwie do niektórych innych włoskich drużyn, stosuje tę taktykę wprowadzając na boisko dwójkę, a nie trójkę stoperów. Wówczas Maignan często jest ustawiony wyżej i bierze udział w konstruowaniu akcji. Jak duże to ma znaczenie było widać podczas jego kontuzji, kiedy rezerwowy golkiper Ciprian Tatarusanu zbyt często ustawiał się bliżej linii bramkowej i nie brał udziału w grze, co odbiło się na mniejszej kreatywności i gorszej współpracy między stoperami.
Najlepszym przykładem przydatności Francuza dla drużyny “Rossonerich” był lutowy mecz przeciwko Atalancie. “Magic Mike” nie potrzebował wiele czasu na dojście do formy po kontuzji. W pierwszym spotkaniu po jego powrocie podopieczni Stefano Piolego grali zdecydowanie intensywniej i dokładniej, wreszcie przypominali drużynę w mistrzowskim wydaniu. Wystarczy powiedzieć, że bez Maignana w bieżącym sezonie Serie A Milan tracił 1,37 gola na mecz. Z Francuzem - 0,94.
Nieoceniony
Golkiper urodzony w Cayenne postawił również stempel na bieżącej kampanii “Rossonerich” w Lidze Mistrzów. W 1/8 finału w spektakularny sposób obronił strzał Harry’ego Kane’a na Wembley. W kolejnej fazie przeciwko Napoli zaliczył kilka kluczowych interwencji, w tym obronę rzutu karnego Chwiczy Kwaracchelii na stadionie w Neapolu. W Mediolanie można usłyszeć głosy, które twierdzą, że jego kontuzja była jedną z głównych przyczyn słabszej postawy zespołu w lidze. Pozycja Maignana w światowej piłce rośnie błyskawicznie.
- Jest teraz najlepszym bramkarzem na świecie i pokazuje to w Lidze Mistrzów - stwierdził były golkiper Milanu Giovanni Galli
Po przeanalizowaniu prawie dwuletniego pobytu Maignana na San Siro można stwierdzić, że zapłacone za niego 15 milionów euro było jedną z największych promocji na rynku transferowym.
- To piłkarz, który dziś moim zdaniem jest warty tyle samo, ile najlepsi na jego pozycji. Dziś to ta sama półka co Alisson Becker czy Thibaut Courtois. Myślę, że trzeba by było zapłacić za niego 80 mln euro, aby Milan zechciał usiąść do jakichkolwiek rozmów. Jedyny brakujący aspekt, który sprawia, że nie jest perfekcyjny, to jego zdrowie. Poza tym myślę, że umieszczenie go w trójce najlepszych golkiperów na świecie nie będzie kontrowersją - mówi nam Marcin Ziółkowski z portalu “Calcio Merito”
Mecz z Interem Mediolan w półfinale Ligi Mistrzów będzie dla Maignana kolejną okazją, aby świat usłyszał o jego wielkich umiejętnościach. Już przed spotkaniem można stwierdzić, że jest to jeden z tych piłkarzy, którego stać na to, aby w pojedynkę zadecydować o losach rywalizacji.