To może być jedna z najciekawszych bitew transferowych. Angielscy giganci w gotowości. "Jeden, potężny atut"

To może być jedna z najciekawszych bitew transferowych. Angielscy giganci w gotowości. "Jeden, potężny atut"
Fabrizio Carabelli / IPA / Sipa / PressFocus
Lewonożny środkowy obrońca Interu, Alessandro Bastoni, stał się jednym z najbardziej łakomych kąsków na tegorocznym rynku transferowym. To zdecydowanie jeden z najbardziej utalentowanych zawodników na swojej pozycji w europejskim futbolu.
Tottenham, Manchester City, Bayern Monachium, Manchester United - całkiem możliwe, że to nawet nie wszystkie kluby, które mogą w najbliższych tygodniach stoczyć transferową bitwę o włoskiego mistrza Europy, Alessandro Bastoniego. Jeśli wierzyć medialnym doniesieniom, zwłaszcza szkoleniowiec Spurs, Antonio Conte, ma być wręcz zdesperowany, by ściągnąć byłego podopiecznego do północnego Londynu. I trudno mu się dziwić. W tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z ciągle młodym i do tego już ogranym na najwyższym poziomie piłkarzem z ogromnym potencjałem.
Dalsza część tekstu pod wideo

Kompletny

Jeśli Alessandro Bastoni rzeczywiście zmieni latem barwy klubowe, zostanie bohaterem wielkiego transferu nie po raz pierwszy w karierze. Nie wszyscy bowiem wiedzą, że pod koniec sierpnia 2017 roku Inter zapłacił za 18-letniego wówczas wychowanka Atalanty ponad - uwaga! - 31 milionów euro. Włoski środkowy obrońca, zgromadziwszy do tamtej pory raptem cztery występy w dorosłym futbolu, został wtedy jednym z najdroższych nastolatków w historii piłki nożnej. Szczegóły tamtej transakcji długo owiane były jednak tajemnicą. Oszałamiająca kwota wyszła na jaw dopiero kilkanaście miesięcy później, kiedy Inter opublikował coroczne sprawozdanie finansowe za wcześniejszy rok.
Co skłoniło pięć lat temu działaczy “Nerazzurrich” do zainwestowania tak ogromnej sumy pieniędzy? Jeszcze zanim Bastoni został formalnie graczem Interu, prowadzący popularnego bloga “Football Talent Scout” Jacek Kulig charakteryzował nastolatka jako obrońcę, m.in.:
  • elegancko poruszającego się po boisku, kompletnego i dominującego nad rywalami
  • nowoczesnego, czyli łączącego siłę z dobrą techniką i podaniami
  • bardzo dojrzałego jak na swój wiek
Włodarze Interu postanowili nie zwlekać z transferem, mimo że zapewne doskonale zdawali sobie sprawę, że rewelacyjny młokos nie był jeszcze gotowy, by realnie wzmocnić kadrę pierwszego zespołu jednego z największych włoskich klubów. Od razu wypożyczyli zatem Bastoniego najpierw z powrotem do Atalanty, a rok później do Parmy. Kiedy po dwóch latach bogatszy o ligowe doświadczenia na boiskach Serie A Bastoni w końcu dołączył do ekipy, którą objął wtedy Antonio Conte, nie potrzebował wiele czasu, by wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie.

Król asyst

Przez trzy ostatnie sezony występów w barwach Interu Alessandro Bastoni rzeczywiście dał się poznać jako materiał na kompletnego środkowego obrońcę. Ze 190 centymetrami wzrostu imponuje warunkami fizycznymi. Więcej niż solidnie spisuje się w defensywie, gdzie w zakończonych rozgrywkach - według danych statystycznych portalu “WhoScored.com” - był już najlepszym na swojej pozycji zawodnikiem “Nerazzurrich”. Do tego świetnie radzi sobie z piłką przy nodze. Jego znakiem firmowym stały się nie, jak to czasami bywa w przypadku rosłych środkowych obrońców, często zdobywane bramki, a regularnie notowane asysty.
Na przestrzeni minionych kilkunastu miesięcy Bastoni zapisał na swoje konto aż sześć decydujących podań. I to zazwyczaj w meczach z rywalami z czołówki ligowej tabeli. Uwagę zwraca różnorodność jego rozstrzygających dograń piłki do partnerów. Reprezentant Włoch posiada w swoim arsenale:
  • podanie z pominięciem linii pomocy do środkowego napastnika
  • kilkudziesięciometrowe zagranie za linię obrony przeciwnika do wbiegającego z głębi pola środkowego pomocnika
  • dośrodkowanie z bocznego sektora boiska
W rozegranym na początku tego roku spotkaniu z Lazio zdarzyło mu się też wpisać na listę strzelców. Za sprawą precyzyjnego, płaskiego strzału zza pola karnego.

Kąty podań

Jakby tego wszystkiego było mało, Alessandro Bastoni dysponuje jeszcze jednym, potężnym atutem na transferowym rynku. Podobnie jak potencjalny następca Antonio Ruedigera w Chelsea, Josko Gvardiol (o Chorwacie pisaliśmy ostatnio TUTAJ), a także jeden z nowych nabytków Borussii Dortmund, Nico Schlotterbeck (zajrzyjcie TUTAJ), Włoch jest graczem lewonożnym. Już sam ten fakt podbija jego wartość. I znacząco przyczynia się do tego, że Antonio Conte ma obecnie naciskać na słynącego z uważnego oglądania każdego funta przed jego wydaniem prezesa Tottenhamu, Daniela Levy’ego, by ten nie pożałował grosza na letni transfer 23-letniego defensora Interu.
W jaki konkretnie sposób lewonożni środkowi obrońcy zapewniają drużynie równowagę, zwłaszcza w fazie budowania gry?
Chodzi o tzw. “kąty podań”. Kiedy znajdujący się bliżej lewej strony boiska zawodnik lewonożny podaje piłkę w boczny sektor boiska lub bezpośrednio do środkowego napastnika, ta odkręca się do środka pola gry. Adresat podania ma zatem ułatwione zadanie, by od razu kontynuować następnie atak drużyny w kierunku bramki przeciwnika. Kiedy piłkę podaje w takiej samej sytuacji gracz prawonożny, piłka odkręca się do zewnątrz boiska. Adresat podania ma zatem utrudnione zadanie, by w następnym działaniu choćby utrzymać tempo ataku drużyny. Jak pokazuje Bastoni, lewo- lub prawonożny środkowy obrońca ustawiony po “swojej” stronie boiska może również podłączyć się do akcji ofensywnej oraz dośrodkować piłkę ze skrzydła. I to trudniejszą do obrony dla rywali, bo odchodzącą od bramki.
Posiadanie w drużynie zarówno lewo-, jak i prawonożnego środkowego obrońcy stanowi znacznie groźniejszą broń, niż mogłoby się początkowo wydawać. Tym bardziej, jeśli - jak w przypadku reprezentanta Włoch - mamy do czynienia z zawodnikiem dobrze czującym się z piłką przy nodze. Taki gracz szczególnie przydaje się nie tylko w meczach z głęboko broniącymi się rywalami, ale również z przeciwnikami stosującymi wysoki pressing. To nie przypadek, że Bastoni notował dotychczas asysty w spotkaniach z Juventusem, Romą czy Lazio. Jego lewonożność pomagała Interowi wychodzić w takich meczach spod pressingu rywali.

Bitwa

Alessandro Bastoni ma ważny kontrakt z Interem do lata 2024 roku i podobno niekoniecznie wyraża chęć opuszczenia ojczyzny w nadchodzącym oknie transferowym. Decydujące mogą jednak okazać się finanse. Działacze wicemistrzów Włoch doskonale zdają sobie sprawę, że znajdują się prawdopodobnie w najlepszym momencie, by sprzedać ciągle młodego piłkarza o wielkim potencjale, w którego sami zainwestowali przed pięcioma laty ogromne pieniądze, za potężną kwotę odstępnego.
Sam Bastoni wydaje się tymczasem dysponować wszystkimi niezbędnymi atrybutami, by rozwinąć się w jednego z najlepszych zawodników swojego pokolenia na pozycji środkowego obrońcy. Być może właśnie staje przed szansą, by do imponujących warunków fizycznych, efektownych asyst, wielkiej mimo młodego wieku boiskowej dojrzałości i wreszcie wiodącej lewej nogi, dorzucić jeszcze jeden atut. Sprawdzenia się w zagranicznej lidze, na absolutnie najwyższym poziomie.
Antonio Conte zaciera ręce. Pozostali chętni nie odpuszczają. To może być jedna z najciekawszych transferowych bitew tego roku.

Przeczytaj również