To koniec Santosa. Kulesza ma tydzień, żeby uratować reprezentację. Czwarty selekcjoner po dwóch latach władzy

PZPN nie ogłosił decyzji, ale możemy mieć przekonanie, że ją podjął. Chce zwolnić Fernando Santosa i sprawdza warunki kontraktowe. Ale jednocześnie Cezary Kulesza musi szukać nowego selekcjonera. Na już. Na ASAP.
Kolejny mecz eliminacji do EURO 2024 mamy dokładnie za miesiąc. Powołania na październikowe zgrupowanie muszą zostać wysłane najpóźniej za 17 dni - żeby spełnić termin UEFA, czyli na 3 dni przed dniem zjazdu kadrowiczów do Warszawy. By nowy selekcjoner miał chociaż 10 dni pracy przed dokonaniem personalnych wyborów - sprawę trzeba zamknąć w tydzień.
Wniosek - nie ma czasu. PZPN szukając z prawnikami sposobu na rozwiązanie kontraktu z Fernando Santosem jak najniższym kosztem musi jednocześnie rozmawiać już z nowym selekcjonerem.
Jesteśmy niemal pewni, że nowym szkoleniowcem będzie Polak. Chyba że Cezary Kulesza wróciłby nagle do negocjacji z Vladimirem Petkoviciem. Ale to piszemy tylko jako wspomnienie, że rozmowy ze Szwajcarem były na zaawansowanym etapie przed zatrudnieniem Fernando Santosa, a nie jako jakikolwiek news.
Konieczne jest działanie dwutorowe. Marek Papszun to kandydat numer jeden, ale i Maciej Skorża i Jan Urban i Michał Probierz byli na rozmowach z Cezarym Kuleszą w sprawie objęcia kadry, kiedy ostatecznie wybór padł na Czesława Michniewicza.
Zadanie dla nowego selekcjonera będzie bardzo trudne. Uratowanie tych eliminacji? Przed nami wyjazdowy mecz z Wyspami Owczymi (w tym roku wszystkie wyjazdy kończyły się porażkami) i spotkania u siebie z Mołdawią i Czechami. Baraże ścieżką Ligi Narodów? Jeśli tak, to będą dwa trudne spotkania, które trzeba byłoby wygrać.
A poza tym warto by był to człowiek, który wreszcie będzie selekcjonerem na lata, który awansuje i pojedzie z kadrą na mistrzostwa Świata w USA, Meksyku i Kanadzie w 2026 roku.
Fernando Santos wielokrotnie przepychał awanse kolanem, zwycięskimi remisami. Przecież nawet historyczne dla Portugalii mistrzostwo Europy w 2016 roku wygrał po tym jak w fazie grupowej ugrał 3 punkty po 3 remisach. Ale w awans Polski na EURO 2024 pod wodzą Santosa by się nie udał.
PZPN zatrudniając Portugalczyka chwalił się, że nie będzie jak z Paulo Sousą. Że zapisy w kontrakcie są dobry dla związku. Ale… Przecież nikt nie zakładał, że Polska po 5 meczach będzie jedynie nad Wyspami Owczymi w tak łatwej grupie eliminacyjnej. Pytanie, czy zwolnienie Fernando Santosa teraz jest bezpieczne pod kątem finansowym.
Ale pozostawienie go byłoby rujnujące drużynę, budżet i klimat wokół reprezentacji.
W temacie negocjacji z rozwiązaniem kontraktu Fernando Santosa ważne jest to, co usłyszeliśmy od Łukasza Wachowskiego w hotelu Melia Durres w Albanii. Sekretarz generalny był wyczulony na słowo „kontrakt”. Ale powiedział, że wiedzą jak analizować umowę z selekcjonerem i zdziwił się na pytanie o dwumiesięczną odprawę.
- Poprowadziłem tylko dziesięć treningów. Dziesięć. To nie dziewięć miesięcy pracy, tylko dziesięć treningów. Reprezentacja Polski jest w takim momencie, że musi stać się czymś zupełnie innym, przyszłościowym. Musimy przepracować proces. Oczywiście chcemy wygrywać, ale czy ten rozwój i zmiana się nie dokonuje? - mówi podczas niedzielnej konferencji Fernando Santos.
Eh… Mówi też o braku awansu Włochów na mundial. Mówi, że drużyna się rozwija. On nas omamia, ale mu nie wychodzi. Santos broni się brakiem treningów, a treningi to nie główne zadanie selekcjonera, o czym doskonale wie. A w selekcji wśród polskich piłkarzy, jak wiemy, jest niekonsekwentny i słaby.
Nie ma czasu, tu trzeba dzwonić i dokonać kluczowego wyboru. Złotego strzału. Bo to będzie już czwarty selekcjoner za Cezarego Kuleszy. A dowodzi on PZPN-em 2 lata…