To byłby najlepszy selekcjoner dla Polski. "Bardzo wiele atutów i jeden spory problem"
W najbliższych dniach poznamy nazwisko nowego selekcjonera reprezentacji Polski, który stanie przed trudnym zadaniem posprzątania obecnego bałaganu. Kto nim będzie? Opcji, bardziej lub mniej prawdopodobnych, pojawia się kilka, ale “wymarzony kandydat” jest tylko jeden. To Maciej Skorża.
W ostatnich latach polska kadra na stanowisku selekcjonerskim lawirowała między kierunkiem polskim i portugalskim. Niespodziewana ucieczka Paulo Sousy i całkowicie nieudana przygoda Fernando Santosa sprawiły jednak, że jedno jest praktycznie pewne: wrócimy do opcji z naszym rodakiem. Z kilku względów.
Faworyci
Po pierwsze, potrzebujemy kogoś, kto już teraz ma świetne rozeznanie w polskim futbolu i nie będzie potrzebował czasu na wdrożenie czy aklimatyzację, bo za moment trzeba rozesłać powołania na październikowe mecze eliminacji mistrzostw Europy. Po drugie, obecny prezes PZPN, Cezary Kulesza, bez wątpienia mógł zrazić się już do opcji zagranicznych, a biorąc także pod uwagę jego ograniczenia językowe, teraz będzie chciał mieć do dyspozycji kogoś, z kim zdecydowanie łatwiej dojdzie do porozumienia.
W tym momencie na pierwszy plan wybijają się dwie kandydatury. To oczywiście Marek Papszun oraz Michał Probierz. Pierwszy z wymienionych zastał Raków Częstochowa drewniany, a zostawił murowany i tym samym wyrobił sobie w polskim futbolu naprawdę dużą renomę. W dodatku obecnie pozostaje bez pracy. Drugi z kolei to zaufany człowiek Kuleszy, aktualnie selekcjoner reprezentacji do lat 21, w przeszłości już kilka razy wymieniany w gronie szkoleniowców, którzy w końcu mogą objąć stery nad kadrą.
Czy to pomiędzy tą dwójką rozstrzygnie się walka o selekcjonerski stołek? Bardzo prawdopodobne, choć gdzieś w tle pojawia się jeszcze kilka innych nazwisk, a jedno z nich wygląda szczególnie sensownie. Mowa oczywiście o Macieju Skorży.
Szereg atutów
Jedno jest pewne - nie ma w tym momencie innego polskiego szkoleniowca, który pod tak wieloma względami nadawałby się do prowadzenia reprezentacji Polski. 51-letni obecnie trener nie tylko odnosił liczne sukcesy z polskimi klubami (m.in. cztery mistrzostwa kraju), ale też zebrał już szlify za granicami Polski.
- 2012-2013 - Al-Ettifaq (Arabia Saudyjska),
- 2018-2020 - Zjednoczone Emiraty Arabskie U23 (reprezentacja),
- 2023 - Urawa Red Diamonds (Japonia).
Z saudyjskim klubem zajął szóste miejsce w lidze, z młodzieżową reprezentacją ZEA nie udało mu się awansować na igrzyska olimpijskie, ale w Japonii odnalazł się kapitalnie. Kilka miesięcy temu zespół pod jego wodzą wygrał Azjatycką Ligę Mistrzów.
Skorża zebrał więc już także międzynarodowe doświadczenie, na pewno cenne w pracy selekcjonera, a ponadto, co jeszcze ważniejsze - pracował z reprezentacjami. Nie tylko ze wspomnianymi Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi w roli pierwszego szkoleniowca, ale także jako asystent Pawła Janasa w polskiej kadrze. Obcował z nią w latach 2003-2006, a więc stosunkowo długo i dobrze wie, z czym wiąże się tego typu praca, również na wielkim turnieju, jakim w jego przypadku był mundial w Niemczech.
Spory problem
Całokształtem swojej dotychczasowej kariery Skorża zdecydowanie zasłużył sobie na szansę w reprezentacji Polski, ale… tu pojawiają się schody. Czy bowiem w ogóle byłbym on takim stanowiskiem, przynajmniej w tym momencie, zainteresowany? Można mieć wątpliwości. Jak pokazały ostatnie lata, selekcjonerski stołek w naszym kraju bywa naprawdę gorący i mało kto jest w stanie usiedzieć na nim przez dłuższy czas.
W dodatku obecnie reprezentacja wpadła w spory kryzys, dołuje w eliminacjach do przyszłorocznego EURO, Polski Związek Piłki Nożnej trawią kolejne afery, a atmosfera w samym zespole też nie jest najlepsza. Skorża musiałby wejść zatem na dość grząski grunt. No i przede wszystkim - wiązałoby się to z nagłym pożegnaniem Urawa Red Diamonds, a Polak jest w Japonii bardzo doceniany, ma dobrą posadę, odnosi sukcesy i na horyzoncie widzi m.in. występ w Klubowych Mistrzostwach Świata, gdzie może napsuć trochę krwi… Pepowi Guardioli i jego Manchesterowi City.
Z jednej więc strony trudno byłoby dziwić się Skorży, jeśli ewentualną ofertę od PZPN by odrzucił. Z drugiej jednak reprezentacja to reprezentacja. Czasami druga szansa może się już nie pojawić. Wiele osób przypomina choćby osobę Henryka Kasperczaka, który lata temu też uchodził za czołowego polskiego szkoleniowca, ale nigdy nie doczekał się objęcia posady selekcjonera reprezentacji Polski.
Szkoda byłoby, gdyby Skorża też nie miał takiej okazji. Ale kto wie, może ten moment jeszcze nadejdzie. Nawet jeśli nie teraz, to w bliższej lub dalszej przyszłości.