Polska nie powinna grać z Rosją. Czekamy na głos Lewandowskiego

Polska nie powinna grać z Rosją. Czekamy na głos Lewandowskiego
Rafał Rusek / PressFocus
Jak informowaliśmy tutaj, w piątek Komitet Wykonawczy UEFA spotka się na specjalnym posiedzeniu, którego tematem będą działania, jakie należy podjąć po inwazji Rosji na Ukrainę. To jest moment, w którym PZPN nie powinien jedynie czekać na decyzje europejskiej federacji, ale wziąć sprawy w swoje ręce i zasadzie nie pozostawić wyboru.
Na razie PZPN do spółki z federacjami Szwecji i Czech wydał oświadczenie, którego główną treścią jest to, że reprezentacje nie zamierzają jechać do Moskwy na baraż o mistrzostwa świata. Nie ma żądania wykluczenia Rosji z udziału w nich, próby wywarcia presji na europejską federację, że w tych okolicznościach nikt nie wyobraża sobie rywalizowania z krajem, który zaatakował Ukrainę. Na koniec pada stwierdzenie, że wszyscy liczą na szybkie decyzje i wskazanie miejsca, gdzie barażowe mecze będzie można rozegrać.
Dalsza część tekstu pod wideo
W tej sytuacji działania PZPN można określić jako pójście po linii najmniejszego oporu. Przykro było czytać pismo, w którym korpomowa wygrała z faktami, konkretami, po prostu prawdą. Brakuje jasnego i klarownego stanowiska, że z Rosją nikt grać nie zamierza. Nasz dziennikarz, Tomasz Włodarczyk, poinformował dziś, że UEFA rozważa najpoważniejsze możliwe sankcje, na czele z wykluczeniem ze struktur międzynarodowych. Cały czas jednak pozostaje obawa, że Rosjanie, którzy przez lata wypracowali mnóstwo wpływów, będą próbowali odeprzeć atak i złagodzić decyzje.
To jest moment, w którym polska strona powinna docisnąć pedał gazu. Nie narazi się na atak, że próbuje sobie ułatwić drogę na mundial. Rosja nie jest rywalem, którego sportowo należy się przesadnie bać, nikt z tym losowaniem w normalnych okolicznościach nie miał problemu. W tym momencie granie z nimi o awans na mistrzostwa świata wydaje się jednak perspektywą obrzydliwą. Czy ktoś wyobraża sobie, że za miesiąc jedenastu polskich piłkarzy stanie w rzędzie i wysłucha rosyjskiego hymnu? To byłby haniebny widok.
Reprezentacja Polski to nie jest parias europejskiego futbolu, ktoś, z kim można się nie liczyć i przejść obojętnie. Jej kapitanem jest najlepszy obecnie piłkarz świata. Człowiek, którego w mediach społecznościowych obserwują miliony, dla wielu autorytet, wzór wykraczający daleko poza granice naszego kraju. Wywiad, nagranie w mediach społecznościowych, cokolwiek - w obecnej sytuacji wszystko rozniosłoby się po świecie błyskawicznie. To nie jest tak, że po ewentualnej zapowiedzi bojkotu barażu można by nas w pięć minut z nich wyrzucić i nikt by tego nie zauważył. Mamy Lewandowskiego, mamy też wiceprezydenta UEFA, Zbigniewa Bońka, to ludzie, z którymi w europejskim futbolu muszą się liczyć.
Chciałbym, żeby w tej sytuacji głos zabrał kapitan. Ale nie tak, jak to niestety dotąd czynił najczęściej, czyli naokoło, tak żeby nikogo nie urazić. Są czasem momenty, że PR musi zejść na drugi plan. W kilku trudnych sytuacjach schował się już za oświadczeniami, za dyplomatycznymi stwierdzeniami, ale były to sprawy znacznie mniejszego kalibru. Teraz nie ma większej osobistości piłkarskiej, która na horyzoncie ma potencjalną rywalizację z Rosją. Bycie kapitanem reprezentacji Polski to zaszczyt, który niesie za sobą obowiązki. Powinien tę funkcję pełnić ktoś, kto w takim momencie nie boi się zabrać głosu. Szczególnie, jeśli każdy w piłkarskim środowisku musi się z nim liczyć.
I nie robią na mnie wrażenia argumenty, że nie można łączyć polityki i sportu. Mówią tak tylko ci, którym wygodnie dystansować się od spraw, które są moralnie przegrane. Gdy nie mają argumentów, to chcą sytuację zamilczeć, chowając się właśnie za tym zdaniem-wytrychem. Sport nie jest w tym momencie najważniejszy, ale to dziedzina, która skupia zainteresowanie milionów na całym świecie. Nie ma żadnego powodu, dla którego nie mielibyśmy iść na czele pochodu, który zamierza wyrzucić Rosję z cywilizowanego świata.

Przeczytaj również