To będzie "czarny koń" Serie A? Takiego okienka dawno tam nie mieli. Słynny trener robi robotę
Przepis na “czarnego konia” ligi? Duch drużyny, kreatywność, rozwijanie nieoczywistych piłkarzy, świadomy taktycznie trener i transfery, których może zazdrościć ligowa konkurencja. Wszystkie te aspekty są widoczne w Lazio, które zgodnie z myślą popularnej klubowej piosenki Toniego Malco “Vola Lazio Vola” może latać w tym sezonie wysoko.
Lazio jest klubem, który bardzo ciężko przebija się do mainstreamu. Niemal przed każdym sezonem media i kibice w typowaniach wyżej umieszczają lokalnego rywala. Słusznie? Od kilku lat lat “Biancocelesti” udowadniają swoją jakość na boisku i kończą rozgrywki przed Romą. Teraz wicemistrzowie Włoch wzmocnili się najlepiej od lat i mają apetyty na coś więcej.
Uwolnienie
Kiedy Maurizio Sarri w 2021 roku obejmował Lazio, można było usłyszeć głosy, że wchodzi w ciężkie buty. Jego poprzednik Simone Inzaghi nie tylko wyciskał maksimum z drużyny, ale też słynął również ze szczególnej więzi z klubem i jego kibicami. Przyjście Sarriego miało zapewnić w błękitno-białej części Rzymu stabilizację. Obserwując poczynania tego zespołu, można było dojść do wniosku, że trener walczy nie tylko z boiskowymi rywalami, ale również z klubowym gabinetem, który często robił mu pod górkę. Szkoleniowiec urodzony w Toskanii słynie z niewyparzonego języka, co dało radę wielokrotnie usłyszeć w mediach, kiedy publicznie krytykował dyrektora sportowego Igliego Tare i właściciela Claudio Lotito za brak chęci rozwoju drużyny.
W wielu momentach mogło się wydawać, że ścieżki obu stron się rozejdą. Ale przed rozpoczęciem bieżącego sezonu w klubie doszło do rewolucji. Tare opuścił Lazio po 15 latach, co sprawiło, że kompetencje Sarriego uległy zmianie. Stanowisko dyrektora sportowego przejął Angelo Fabiani, który najpierw pracował w drużynie kobiecej, następnie w Primaverze (podobną drogę wspinania się w klubowej hierarchii szczebel po szczebelku przeszedł Inzaghi). W praktyce jednak trener otrzymał kompetencje niemal menedżerskie. Teraz on wskazuje piłkarzy, którzy mają zasilić klub.
- Właściciel klubu zobaczył, jak bardzo Maurizio Sarri rozwija zespół i zdecydował się zaufać mu w znacznie większym stopniu. Każdy ruch transferowy podczas bieżącego mercato był jego autorską koncepcją. Wiemy, jak bardzo nie dogadywał się z dyrektorem sportowym, którego bardzo mocno poważał właściciel klubu. Myślę, że mimo wcześniejszej burzliwej relacji, teraz do końca sezonu możemy spać spokojnie. Drogi Sarriego i Lotito się nie rozejdą, a kibice mogą się cieszyć, że wreszcie nikt nie wchodzi trenerowi w drogę - mówi nam Johnny Damato z portalu “Calcio Polacco”, prywatnie kibic Lazio.
Rozwój
W ostatnich latach Lazio wyrobiło sobie pewną markę sportową w kraju. Dwa na cztery minione sezony kończyło w pierwszej czwórce. A nawet jeśli w niej nie finiszowało, to przynajmniej plasowało w pierwszej szóstce i kończyło rozgrywki przed Romą. Duża w tym zasługa trenerów, najpierw Simone Inzaghiego, potem Maurizio Sarriego.
Warto dodać, że przez długi czas “Biancocelesti” - i w ogóle drużyny prowadzone przez Sarriego - kojarzyły się z wesołym futbolem, który może i jest widowiskowy, ale nie daje prawa myśleć o trofeach z racji na przeciekającą defensywę. Liczby nie kłamią, lecz w zeszłym sezonie Sarri zrobił coś, z czego nie był znany; poprawił w sposób znaczący grę w obronie. W pierwszym sezonie jego pracy rzymianie stracili 58 bramek, w kolejnym liczba zmniejszyła się do zaledwie 30. Lazio zostało drugą najlepszą defensywą ligi, tracąc tylko dwa gole więcej od Napoli, które zdobyło Scudetto. Jeszcze nigdy w XXI wieku “Biancocelesti” nie stracili tak małej liczby bramek, przebili nawet rezultat z mistrzowskiego sezonu 1999/2000.
Co więcej, w wielu elementach gry podopieczni Sarriego wyglądali w zeszłym sezonie podobnie do Napoli. Dotyczy to głównie posiadania piłki, przyspieszania gry w odpowiednich momentach i uniemożliwiania rywalom przeprowadzania skutecznych kontrataków. Lazio posiada jeszcze jeden wspólny mianownik z mistrzem. To rozwój piłkarzy nieoczywistych. Tak jak Spalletti przywrócił do życia Stanislava Lobotkę i uwolnił potencjał Mario Ruiego, tak Sarri “naprawił” Alessio Romagnolego, totalnie zmienił Patrica i Danilo Cataldiego. Formę życia osiągnął również bramkarz Ivan Provedel, który miał najwięcej czystych kont w Serie A i został wybrany najlepszym golkiperem ligi. Gracze wyśmiewani zaczęli stanowić wartość dodaną, co jest największym świadectwem dobrej pracy trenera.
Pełne nadziei mercato
Po uwolnieniu się od Igliego Tare można odnieść wrażenie, że Lazio odżyło na rynku transferowym. Do klubu przyszli tacy gracze, jak Taty Castellanos, Nicolo Rovella, Daichi Kamada, Matteo Cancellieri i Gustav Isaksen. Podczas letniego mercato w Rzymie wydali 36 milionów euro. To dobry interes z perspektywy klubu, jeśli przyjrzymy się z bliska nowym nabytkom.
- Transfery przeprowadzone przez Lazio w tym sezonie wyglądają znakomicie. Kamada udowodnił swoją jakość w europejskich pucharach. Isaksen i Castellanos zdobywali dużo bramek w swoich ligach. Rovella w Monzy pokazał, że harmonijnie się rozwija i dobrze czuje się z piłką przy nodze, to pomocnik pasujący do gry w systemie Sarriego. Każde wzmocnienie podczas tegorocznego mercato wygląda na przemyślane. Jeśli potwierdzą się plotki i do klubu dołączy jeszcze Leonardo Bonucci, to będziemy mogli mówić o najlepszym oknie transferowym w erze Claudio Lotito - dopowiada Damato.
Taty Castellanos to napastnik, który może zostać pierwszym od dawna konkurentem dla Ciro Immobile. Nie będzie miał łatwego wyzwania, bo ma do czynienia z kapitanem, najlepszym strzelcem w historii klubu i postacią, której kibice najchętniej wybudowaliby pomnik. Argentyńczyk w kilku miejscach udowodnił jednak swoją jakość, przez lata zbudował sobie renomę bramkostrzelnego napastnika w MLS. Następnie przeskok do La Liga nie stanowił dla niego problemu. W ostatnich trzech latach strzelał ponad dziesięć bramek na sezon, łącznie przez ten okres trafiał do siatki rywala 45 razy w ligowych meczach. To on w barwach Girony zdobył cztery gole z Realem Madryt, dając się we znaki Ederowi Militao. Castellanos to jeden z piłkarzy, których warto obserwować w nowym sezonie, gdyż jako napastnik ma pewną regularność, bardzo dobrze gra głową i często decyduje się na niekonwencjonalne zagrania.
Kolejny nowy zawodnik, Daichi Kamada, przeszedł do Lazio za darmo z Eintrachtu Frankfurt. Początkowo wydawało się, że trafi do Borussii Dortmund lub Milanu, jednakże Stefano Pioli uznał, że w obliczu przejścia do gry formacją 4-3-3, nie potrzebuje Japończyka. Kamada, podobnie jak Luis Alberto, powinien w Serie A odznaczać się przeglądem pola i zagraniami, które będą wspominane przez kibiców. Na nim w sposób szczególny spadnie odpowiedzialność za zastąpienie Sergeja Milinkovicia-Savicia, który stanowił serce zespołu. W zeszłym sezonie Serb strzelił dziewięć goli i zaliczył osiem asyst, co stanowiło najlepszy rezultat wśród pomocników. Z drugiej strony, Japończyk wykręcił podobny bilans na boiskach Bundesligi. Wielu kibiców innych włoskich klubów zazdrościło Lazio podpisania kontraktu z Kamadą.
Nicolo Rovella to z kolei zawodnik, który mówiąc kolokwialnie ładnie dotyka futbolówkę i niezwykle często odciska swoje piętno na budowie akcji zespołu. Młody pomocnik potrzebuje drużyny często utrzymującej się przy piłce, budującej swoje akcje od bramki i grającej w wysokim pressingu. Tego typu grę umożliwił mu w Monzy Raffaele Palladino, ale nie zapewniłby jej w Juventusie Massimiliano Allegri. Turyński klub zdecydował się więc go wysłać do Lazio na dwuletnie wypożyczenie z opcją wykupu. Dodajmy, że spośród wszystkich pomocników Serie A celniej od Rovelli ostatnio podawał tylko Stanislav Lobotka. Nowy pomocnik Lazio w zeszłym sezonie wyprowadzał średnio 61,6 podań na mecz i 89,9% tych zagrań trafiało do celu.
Oczekiwania
W przeszłości częstą bolączką Lazio było łączenie ligi z pucharami. Nikt o tym nie mówi wprost, ale kiedy “Biancocelesti” poczują, że jest szansa na wejście do Ligi Mistrzów i zarobienie pieniędzy, wówczas w Europie nagle drużyna zaczyna prezentować się dużo słabiej. Tym razem Lazio zagra jednak w samej LM, gdzie wyjście z grupy, podobnie jak w sezonie 2020/2021, będzie uznane za sukces. Jeszcze parę miesięcy temu Sarri mówił o tym, że udział w prestiżowych rozgrywkach nie jest celem, a marzeniem. Dziś kadrę rzymian można uznać za szerszą, a sama obecność w TOP4 staje się powoli nieco wygórowanym celem, który pozwoli klubowi na stabilny rozwój.
- Myślę, że mimo wzmocnień trudno może być Lazio o powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu. Drugie miejsce to naprawdę ogromny sukces, biorąc pod uwagę niewielką liczbę rotacji i wąską kadrę w zeszłym sezonie. Na papierze myślę, że lepsze składy mają tylko oba kluby z Mediolanu. Obstawiam trzecie lub czwarte miejsce na koniec sezonu. Liczę jednak na to, że wraz z upływającymi kolejkami, apetyt będzie rósł w miarę jedzenia - dopowiada Damato.
Lazio to z pewnością jedna z tych ekip, na które warto rzucić okiem w nowym sezonie. Mamy do czynienia z przykładem klubu, który dzięki pracy trenera jest w stanie przeciwstawić się problemom organizacyjnym i przekonać do siebie piłkarzy o uznanej marce. Czas pokaże, czy Sarri do swojej dobrej pracy dołoży jakieś trofeum.