Ten trener może zrobić wielką karierę. Pójdzie śladami Tuchela i Nagelsmanna? "Znowu trzęsie Bundesligą"

Domenico Tedesco był niedługo po trzydziestce, kiedy doprowadził Schalke 04 do wicemistrzostwa Niemiec. Kilka lat później utalentowany szkoleniowiec znowu zatrząsł Bundesligą. Ale tym razem wcale niewykluczone, że powalczy też o trofea. I to zarówno na krajowej, jak i europejskiej arenie.
Gdyby ułożyć tabelę Bundesligi uwzględniającą wyłącznie wyniki meczów rozegranych w 2022 roku, jej czołówka prezentowałaby się następująco:
- RB Lipsk - 26 punktów
- Bayern Monachium - 23 pkt
- Bayer Leverkusen - 23 pkt
- Borussia Dortmund - 23 pkt
Od stycznia statystycznie najlepsza obecnie niemiecka drużyna przegrała tylko z mistrzem kraju (2:3 na Allianz Arenie). W ostatni weekend zwyciężyła zaś na wypełnionym po brzegi Signal Iduna Park aż 4:1. W 1/4 finale Ligi Europy znajdujący się w doskonałej formie Lipsk trafił z kolei na Atalantę.
Ewolucja
Architekt niesamowitej na przestrzeni minionych kilku miesięcy przemiany ciągle aktualnych wicemistrzów Niemiec nazywa się Domenico Tedesco. Zaledwie 36-letni szkoleniowiec przejął stery w Lipsku na początku grudnia ubiegłego roku. Regularny w ostatnich latach uczestnik Ligi Mistrzów zajmował wtedy miejsce w dolnej połowie ligowej tabeli, mając na koncie więcej porażek (6) niż zwycięstw (5). Wydawało się, że po letnim odejściu Juliana Nagelsmanna do Bayernu i tyleż krótkim, co nieudanym okresie pracy na Red Bull Arenie Jessego Marscha, ekipę ze wschodniej części Niemiec czeka sezon przejściowy.
Pod wodzą Tedesco okazało się jednak, że nie wszystko jeszcze stracone.
- Kiedy przychodzisz do nowego klubu, musisz poznać drużynę, porozmawiać z doświadczonymi zawodnikami i spróbować dowiedzieć się, na czym polegał problem w przeszłości - podkreślił urodzony we Włoszech trener w wywiadzie, jakiego udzielił w poprzednim tygodniu na łamach portalu “SkySports.com”.
Tedesco natrafił na drużynę, która nie potrafiła przystosować się do opartego na pressingu stylu gry preferowanym przez poprzednika.
- Zmieniliśmy ustawienie i staraliśmy się dużo rozmawiać z zawodnikami - zdradził obecny trener RB Lipsk. - Chcieliśmy trochę więcej utrzymywać się przy piłce.
Nowy szkoleniowiec postawił jednak bardziej na ewolucję, aniżeli rewolucję. Wysoki pressing, utożsamiany od lat ze wszystkimi klubami spod marki Red Bulla, absolutnie nie poszedł w odstawkę.
- Chcieliśmy zakładać pressing trochę inaczej - kontynuował Tedesco w rozmowie z dziennikarzem Adamem Batem. - Czasami potrzebowaliśmy ustawić się trochę niżej. Na początku mojej pracy tutaj zdałem sobie sprawę, że zawodnicy są “głodni” zakładania pressingu naprawdę wysoko. To zupełnie tak jak ja, z tym że w niektórych sytuacjach lepiej jest zachować spokój.
Co kluczowe, zmianę “kupiła” szatnia.
- Różnica pod względem stylu gry jest duża - przyznał już na początku lutego lewy wahadłowy RB Lipsk, Angelino, cytowany przez portal “Sport1.de”. - U Tedesco czerpiemy większą przyjemność z gry, ponieważ znowu gramy tak, jak lubimy.
- Nadal gramy agresywnie i szybko przechodzimy z obrony do ataku, z wykorzystaniem pressingu - podkreślił Hiszpan. - Ale częściej jesteśmy również przy piłce i mamy większą kontrolę nad grą. Nie gramy już tak jak w koszykówkę, czyli ciągle z jednej bramki pod drugą!
Nowe nastawienie RB Lipsk dobitnie zaprezentował w ostatnią sobotę w Dortmundzie. Goście objęli prowadzenie w 21. minucie po tym, jak późniejszy zdobywca bramki, Konrad Laimer, odebrał piłkę na połowie przeciwnika. Do tego momentu ekipa Tedesco nie oddała jednak ani jednego strzału na bramkę przeciwnika.
- Rozmawialiśmy przed spotkaniem o tym, by rozpocząć je zrelaksowani, bez nerwowości - powiedział trener RB Lipsk w pomeczowym wywiadzie. - Nawet jeżeli mieliby utrzymywać się początkowo przy piłce, do czego sami jesteśmy przyzwyczajeni, nie stanowiło to dla nas żadnego problemu. Potrzebowaliśmy też zobaczyć, co oni zrobią. Nie wiedzieliśmy przecież, w jakim zagrają systemie gry.
Bez filozofii
Domenico Tedesco należy od kilku już lat do nowego pokolenia trenerów, odgrywających coraz większą rolę w futbolu na najwyższym poziomie. Wychowany w Esslingen w Badenii-Wirtembergii szkoleniowiec nigdy nie grał profesjonalnie w piłkę nożną. Z zawodu jest inżynierem. Podobnie jak o dwa lata młodszy Nagelsmann, zaczął zbierać trenerskie doświadczenie w wieku 23 lat. Najpierw pracował na szczeblu młodzieżowym w VfB Stuttgart. Następnie przeniósł się do Hoffenheim, gdzie zespół seniorów objął niedługo później nie kto inny, jak właśnie wspomniany Nagelsmann. Obaj panowie kończyli zresztą wspólnie kurs trenerski UEFA Pro. I to Tedesco zdał egzaminy z najwyższym wynikiem.
- Prawda jest taka, że on był już wtedy trenerem Hoffenheim i nie miał zbyt wiele czasu na naukę do egzaminów - zbagatelizował niedawno tamto osiągnięcie aktualny szkoleniowiec RB Lipsk.
Swoją pierwszą szansę wykazania się w dorosłym futbolu Tedesco otrzymał w marcu 2017 roku, kiedy zdołał utrzymać na poziomie 2. Bundesligi Erzgebirge Aue. W kolejnym sezonie prowadził już Schalke 04, które doprowadził do jedynego w ubiegłej dekadzie wicemistrzostwa Niemiec, a następnie do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Później młody szkoleniowiec zdecydował się podjąć pracę za granicą. I znowu osiągnął sukces. Ze Spartakiem Moskwa zajął drugie miejsce w lidze i awansował do fazy grupowej Champions League.
W odróżnieniu od Nagelsmanna i wielu innych kolegów po fachu, Tedesco nie jest jednak wierny jasno określonej filozofii gry.
- Mój pomysł na grę jest taki, że należy dostosować się do zawodników, jakich ma się do dyspozycji - przyznał. - W Schalke mieliśmy wielu “fizycznych” graczy, dlatego w wielu meczach broniliśmy się blisko siebie, wyprowadzaliśmy dużo kontrataków i zdobywaliśmy bramki po rzutach wolnych i rożnych.
- W Spartaku Moskwa miałem zupełnie inną drużynę - kontynuował Tedesco. - Byliśmy najmłodszym zespołem w Rosji z wieloma naprawdę dobrymi technicznie zawodnikami. W każdym meczu mieliśmy 70% posiadania piłki.
- Jako trener muszę być elastyczny i się dostosowywać - podsumował.
A jak utalentowany trener młodego pokolenia postrzega obecnie prowadzoną drużynę?
- Znowu, to kompletnie inny zespół - nie ukrywa. - Trafiłem na drużynę silną fizycznie, ale również mentalnie. To naprawdę dobre chłopaki i naprawdę dobry skład.
Sezon finałów?
W końcówce sezonu, który kilka miesięcy temu niektórzy zdążyli spisać na straty, RB Lipsk pozostaje w grze na trzech frontach. Po efektownej wygranej w Dortmundzie podopieczni Tedesco są bliscy zapewnienia sobie czwartego z rzędu startu w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Przed nimi również ćwierćfinałowy dwumecz w Lidze Europy z Atalantą. Co więcej, to właśnie bieżące rozgrywki mogą przynieść najbardziej znanemu klubowi spod “stajni” Red Bulla pierwsze trofeum. W drugiej połowie kwietnia RB Lipsk zagra przed własną publicznością z Unionem Berlin w półfinale Pucharu Niemiec. Rywalem w ewentualnym finale będzie następnie Freiburg lub drugoligowy Hamburg. Faworyt do zgarnięcia głównej nagrody wydaje się zatem jeden.
- Rozegraliśmy trzy mecze w grudniu, po czym mieliśmy krótką przerwę - powiedział skromnie Tedesco, zapytany o przyczynę eksplozji formy RB Lipsk z początkiem 2022 roku. - Przeanalizowałem tamte spotkania i starałem się dowiedzieć, co musimy poprawić.
Od stycznia w pięciu najsilniejszych ligach w Europie tylko Liverpool i Barcelona punktują z jeszcze większą regularnością niż zespół prowadzony przez Domenico Tedesco. Kto wie, czy - zgodnie z turniejową drabinką - RB Lipsk i “Blaugrana” nie spotkają się zresztą na koniec sezonu w finale rozgrywek Ligi Europy. Biorąc pod uwagę formę zespołu z rewelacyjnym Christopherem Nkunku czy wracającym do pełni zdrowia Danim Olmo w składzie, wicemistrzowie Niemiec wcale nie musieliby stać w takiej rywalizacji na straconej pozycji.