Takiego nastoletniego piłkarza jeszcze nie było? "Znam się na futbolu. To nie jest normalne"

Takiego nastoletniego piłkarza jeszcze nie było? "Znam się na futbolu. To nie jest normalne"
screen youtube taca de portugal
Nastoletni Roger Fernandes został w tym sezonie najmłodszym debiutantem w historii portugalskiego futbolu. Czy w zachodniej części Półwyspu Iberyjskiego rośnie kolejna wielka gwiazda? Być może. Na razie młodziutki skrzydłowy pokazał wszystkim rówieśnikom, w jaki sposób można wprawić w osłupienie doświadczonego trenera klubowej drużyny seniorów.
- Staraliśmy się zapewnić mu najlepsze możliwe wsparcie - komentował jesienią ubiegłego roku trener Sportingu Braga, Carlos Carvalhal. - W tych okolicznościach chłopak potrzebował trochę miłości. Potrzebował chwili dla siebie. I muszę przyznać, że była to wyjątkowa chwila. Podbiegł do mnie, ponieważ to ja dałem mu szansę. Ale zrobiłem tak, ponieważ na nią zasłużył.
Dalsza część tekstu pod wideo
Kiedy niespełna 16-letni wtedy Roger Fernandes wpisał się na listę strzelców w październikowym meczu Pucharu Portugalii przeciwko amatorskiemu Moitense, jego wielka radość zmieszała się z chwilą zadumy. Kilka dni wcześniej zmarł ojciec urodzonego w Gwinei Bissau młodziutkiego piłkarza. Nastolatek, który przeprowadził się do Europy jako mały chłopiec, nie mógł polecieć do Afryki na pogrzeb taty. Na przeszkodzie stanęły obowiązujące wówczas restrykcje podróżowe, związane z trwającą pandemią koronawirusa.
- Zawsze muszą zasłużyć - kontynuował swoją powyższą wypowiedź Carvalhal na łamach portalu “SkySports.com”. - To, z czego czerpię radość, to zobaczenie młodego chłopaka, w którym upatruję zawodnika pierwszego zespołu. Kiedy analizujemy młodych zawodników, oni nigdy nas nie zawodzą. Nigdy nie żałuję, że dałem im szansę. Ci chłopcy zawsze wydają się nas pozytywnie zaskoczyć.

Meteoryty

Można dyskutować, w jakim wieku powinno się dopuszczać nastoletnich piłkarzy do występów w dorosłym futbolu. W ostatnich latach poddano w wątpliwość, czy chłopcy rocznikowo wchodzący dopiero w wiek juniora (15-, 16-latkowie) są wystarczająco dojrzali, by móc “przeskakiwać” od razu do seniorskiej piłki i następnie z powodzeniem w niej pozostać. Zarówno pod względem mentalnym, jak i fizycznym. A co dopiero na najwyższym poziomie.
W sezonie 2016/17 we włoskiej ekstraklasie zadebiutował 15-letni wtedy Pietro Pellegri. Kilka miesięcy później, już po 16. urodzinach, wychowanek Genoi zdobył pierwszą ze swoich trzech strzelonych dotychczas bramek w Serie A. Zimą 2018 roku zawrotną, jak na tak młodego zawodnika, sumę 25 milionów euro zapłaciło za niego Monaco. Od tamtej pory ten bez wątpienia wielce utalentowany, rosły napastnik głównie leczy jednak kontuzje. Spekuluje się, że jego ciągle “juniorskie” ciało nie wytrzymało “seniorskich” obciążeń treningowych. Pellegri został latem ubiegłego roku wypożyczony do Milanu. Obecnie zmaga się z kolejnym urazem mięśniowym. Do gry ma wrócić w lutym, być może już w barwach Torino.
O odrębnym rodzaju zagrożenia pisaliśmy niedawno, przybliżając TUTAJ historię jeszcze młodszego od bohatera tego artykułu Enesa Salego. Z jeszcze innych powodów, przynajmniej na razie, zgasła również gwiazda innego “wczesnego” debiutanta w wielkim futbolu - Youssoufy Moukoko z Borussii Dortmund.

Przypadek

Przypadek Rogera Fernandesa wydaje się nieco inny od tych wspomnianych powyżej. Choć urodzony w listopadzie 2005 roku lewoskrzydłowy zadebiutował w pierwszym zespole Sportingu Braga na samym początku bieżącego sezonu, jest na razie raczej oszczędnie wprowadzany do dorosłego futbolu. Łącznie we wszystkich rozgrywkach pojawił się na boisku dopiero siedmiokrotnie i za każdym razem wchodził na murawę z ławki rezerwowych. W sumie uzbierał na placu gry niewiele ponad 100 minut, czyli blisko sześć razy mniej niż w meczach ligi do lat 23. Aż cztery razy znalazł się też w meczowej kadrze na spotkania fazy grupowej Ligi Europy. Debiutu na arenie międzynarodowej jeszcze jednak nie doczekał, a na wyjazd poleciał tylko do Midtjylland.
Jeszcze pół roku temu filigranowy - pewnie jeszcze trochę urośnie - nastolatek wcale niekoniecznie uchodził też za największy, najbardziej oczywisty talent w akademii jednego z czołowych portugalskich klubów. Fernandes został wręcz początkowo zaproszony na treningi seniorskiego zespołu nieco przypadkowo.
- Pewnego dnia mój lewoskrzydłowy, Galeno, nie mógł trenować - przywoływał Carvalhal. - Poszedłem zatem do pracowników akademii i zapytałem, czy mieliby dla mnie zawodnika na tę pozycję. Odpowiedzieli: “trenerze, chcielibyśmy, żebyś przyjrzał się temu chłopakowi”. Zabrałem go zatem na mecz sparingowy.
Młokos, delikatnie rzecz ujmując, nie zmarnował szansy.
- Kiedy przygotowywałem pomeczową analizę, pojawiło się coś, czego nie potrafiłem zrozumieć - dodał szkoleniowiec Bragi. - Ten chłopak robił wszystko, czego wymagaliśmy na jego pozycji. Chciałem coś poprawić w jego grze, ale nie mogłem niczego znaleźć. Absolutnie niczego.

Analityk

- To było niesamowite - nie ustawał w zachwytach Carvalhal. - Znam się na piłce nożnej. Coś takiego nie jest normalne.
Doświadczony szkoleniowiec zdziwił się jeszcze bardziej, kiedy porozmawiał z 15-latkiem.
- Zapytałem go następnego dnia: “Gdzie się tego nauczyłeś? Kto cię tego nauczył? To bardzo złożona pozycja na boisku”. Powiedział mi, że oglądał wszystkie mecze Bragi i kiedy tylko dowiedział się, że zagra jako lewoskrzydłowy, spędził cały dzień na oglądaniu klipów wideo z udziałem Galeno.
- Studiował jego sposób poruszania się w atakowaniu, bronieniu i fazach przejściowych. Wow! W wieku 15 lat było to coś wyjątkowego. Dzisiejsi młodzi zawodnicy nie przepadają za oglądaniem całych meczów, a ten chłopiec zrobił, co tylko mógł, by nauczyć się gry na tej pozycji.

Inspiracja

Roger Fernandes zadebiutował w dorosłym futbolu w meczu o Superpuchar Portugalii przeciwko Sportingowi Lizbona. W spotkaniu z aktualnym mistrzem kraju zagrał też po raz pierwszy w lidze. Potem przyszło premierowe trafienie w rozgrywkach Pucharu Portugalii. Wreszcie, pod koniec ubiegłego roku, rewelacyjny nastolatek został najmłodszym zdobywcą nie jednej, a od razu dwóch bramek w historii rodzimej ekstraklasy. W wyjazdowej konfrontacji z Aroucą pomiędzy jego golami upłynęło raptem sześć minut. W nowym roku regularnie pojawia się już na boisku, choć niezmiennie tylko w roli rezerwowego.
Niezależnie od tego, jak potoczy się kariera młodziutkiego skrzydłowego, już dziś może ona stanowić inspirację dla wszystkich aspirujących piłkarzy. Inspirację pod kątem tego, w jaki sposób wykorzystać niespodziewaną szansę w klubowym pierwszym zespole. A przy okazji: kompletnie zszokować doświadczonego trenera seniorów.
Swoją drogą, jeśli nawet Roger Fernandes nie zrobi ostatecznie wielkiej kariery, posadę klubowego analityka z pewnością ma już w kieszeni.

Przeczytaj również