"Ta kasa dla Realu brzmi jak kradzież". Odegaard w życiowej formie. Dziś już nikt nie nazwie go flopem

"Ta kasa dla Realu brzmi jak kradzież". Odegaard w życiowej formie. Dziś już nikt nie nazwie go flopem
Sam Navarro-USA TODAY Sports/SIPA USA/PressFocus
Martin Odegaard to piłkarz zachwycający. Kapitan Arsenalu jest w tak fantastycznej formie, że dziś nikt już nie nazwie go zmarnowanym talentem.
Przerwa śródsezonowa nie zrobiła wrażenia na Martinie Odegaardzie. Norweg, który w trakcie mistrzostw świata ładował akumulatory, nie stracił ani odrobiny magii prezentowanej przed mundialem. Lider kapitalnej drużyny Arsenalu 12 listopada żegnał się na kilka tygodni z Premier League dwoma golami przeciwko Wolves. 26 grudnia przywitał dwoma asystami i koncertem w spotkaniu z West Hamem. I to takim rodem z najbardziej wytwornej, topowej futbolowej filharmonii.
Dalsza część tekstu pod wideo

Artysta

Piłkarze Arsenalu odwrócili w poniedziałek losy meczu z “Młotami” za sprawą pogoni w drugiej połowie. Na przerwę schodzili z wynikiem 0:1. skończyło się 3:1. Nie byłoby to możliwe bez Odegaarda, który od pierwszych minut prezentował się fantastycznie. Nawet jak drużynie nie szło, a mur złożony przez rywali wyglądał na nie do sforsowania. “Kanonierzy” zostali jednak nagrodzeni za cierpliwość, a skandynawski pomocnik, jak na prawdziwego dowódcę tego okrętu przystało, poprowadził go do kolejnego w tym sezonie zwycięstwa. Najpierw, dość szczęśliwie, asystował Bukayo Sace. Później Eddiemu Nketiahowi.
Ale i bez tych asyst można by określić grę Odegaarda jako fantastyczną. Jego się po prostu ogląda z gigantyczną przyjemnością. Dla takich piłkarzy ludzie chodzą na stadiony. Dzięki takim piłkarzom młodzi kibice zakochują się w futbolu. W niemal każdym dotknięciu piłki przez Norwega widać artyzm. Sztukę, ale nie wyłącznie dla samej sztuki. Kapitan Arsenalu bawi się grą, a przy tym jest niesamowicie skuteczny w tym, co robi. Widowiskowy i precyzyjny. Efektowny i efektywny. Jarrod Bowen i Lucas Paqueta coś o tym wiedzą.
Popis z West Hamem to najlepszy dowód na to, że Odegaard w północnym Londynie odżył. Napędza grę zjawiskowych “Kanonierów”, stempluje właściwie każdą akcję ofensywną, co rusz szuka nieszablonowych zagrań, prostopadłych podań. Wszystko z wrodzonym luzem, jakby “pykał” sobie z kumplami na orliku. I łączy to z konkretami. Oto garść statystyk z potyczki z “Młotami’:
  • 2 asysty
  • 5 (!) kluczowych podań
  • 2 wykreowane tzw. wielkie okazje strzeleckie
  • 6 strzałów
  • 93% celnych podań
  • 25 podań w tzw. ostatnią tercję
Statuetka piłkarza meczu, która powędrowała w ręce 24-latka, była oczywistością.

Więcej konkretów

Występ w Boxing Day Odegaard śmiało może dopisać do listy świetnych spotkań rozegranych w tym sezonie Premier League. Kapitańska opaska na ramieniu ewidentnie mu służy. Pomocnik już niemal wyrównał liczby z ubiegłych rozgrywek. W obecnych ma 14 gier, sześć goli i cztery asysty. W całych poprzednich wykręcił bilans o jedną bramkę lepszy. Zdążył za to poprawić się w rubryce wykreowanych wielkich szans (osiem w tym, sześć w całym minionym sezonie).
Jaki jest sekret sukcesu Norwega? Oczywiście, cały zespół Arsenalu gra znacznie lepiej i dojrzalej, zasłużenie przewodzi ligowej tabeli, ale w przypadku Odegaarda uwagę zwraca stabilizacja formy, z którą wcześniej nie zawsze dobrze bywało. “Ode” potrafił znikać w najważniejszych momentach, mieszać wybitne mecze z przezroczystymi. Teraz zdarza mu się to bardzo, bardzo rzadko. Tutaj asysta w wygranym starciu z Liverpoolem (3:2):
Za 24-latkiem stoją oczywiście efekty wizualne, jak i też liczbowe - nie tylko w tych najważniejszych statystykach.
Kluczowe podania? Ligowa czołówka (ponad dwa na mecz). Podania w pole karne? Ligowa czołówka. Podania progresywne? Również. Działania prowadzące do wykreowania sytuacji strzeleckiej? Czołówka. Skuteczność dryblingu? Czwarty wynik w lidze, najlepszy z piłkarzy stricte ofensywnych.
W większości istotnych statystyk Odegaard wśród środkowych pomocników nastawionych na ofensywę ustępuje jedynie niesamowitemu Kevinowi De Bruyne. Prognoza serwisu “fbref.com”, wskazująca kapitana Arsenalu jako piłkarza nadzwyczaj podobnego stylem gry do Belga, okazuje się tutaj wyjątkowo trafna.

Kradzież

- Jest po prostu wyjątkowy. Oglądanie tego, co robi na boisku, daje ogromną radość. To marzenie każdego napastnika i skrzydłowego - chwali Odegaarda Yannick Bolasie, były piłkarz Evertonu, chętnie komentujący futbolową rzeczywistość na Wyspach Brytyjskich.
- Topowy występ. Zobaczcie na to, co robił z piłką, na to, co robił bez piłki. Zobaczcie, jaki miał wpływ na to, jak dziś zagraliśmy - rozpływał się nad Norwegiem trener Arsenalu Mikel Arteta, tuż po wygranej z West Hamem.
Hiszpański menedżer dał Odegaardowi drugie piłkarskie życie. Zaufał mu, wręczył do rąk kluczyki, by ten prowadził odmłodzony, odświeżony Arsenal w drodze powrotnej na szczyt angielskiej piłki. Jak na razie 24-latek wywiązuje się z tej roli doskonale. Na boisku i, jak słychać, także poza nim. Świetnie współpracuje z Bukayo Saką i Gabrielem Martinellim. Jest liderem pełną gębą. Jego “mental” wreszcie wydaje się być na odpowiednim miejscu. 35 mln euro, które Arsenal przelał w ubiegłym roku na konto Realu Madryt, wygląda wręcz na kradzież.
- To jest część piłki i świata social mediów - mówił wiosną, pytany o łatkę “transferowego flopa”, z którą mierzył się w Madrycie. - To szczególnie trudne dla młodych piłkarzy. Raz jesteś najlepszy na świecie, dzień później już najgorszy. Wszystko jest albo czarne, albo białe. Ale musisz to zaakceptować. Dla mnie to nigdy nie był problem. Zawsze skupiałem się przede wszystkim na grze.
Skupiaj się, Martin, i graj tak dalej. Dziś nikt już nie powie, że jesteś zmarnowanym talentem.

Przeczytaj również