Szaleństwo w Neapolu. Kibice już dawno zaczęli świętować. "Nigdy nie widziałem czegoś takiego"

Szaleństwo w Neapolu. Kibice już dawno zaczęli świętować. "Nigdy nie widziałem czegoś takiego"
Andrea Staccioli / Insidefoto/SIPA USA/PressFocus !
Doczekał się. Neapol świętuje pierwsze od ponad trzech dekad Scudetto. Cóż to był za sezon drużyny Luciano Spallettiego! Spoglądamy na ten wielki sukces i z perspektywy sportowej, i społecznej. Piotr Zieliński i jego kumple z zespołu właśnie napisali wspaniałą historię.
Neapol jest szalonym miastem, w którym świętowanie mistrzostwa rozpoczęło się zdecydowanie szybciej, aniżeli w momencie matematycznego zapewnienia sobie tytułu. Wiele elementów miejskiej zabudowy zostało udekorowane mistrzowską symboliką. Żadne inne miejsce w Europie nie generuje tak emocjonalnej otoczki. A drużyna Luciano Spallettiego pokazała, że wyjątkowość tegorocznego zwycięzcy Serie A jest oceniana nie tylko przez pryzmat ekspresyjnych fanów i wieloletniego oczekiwania na tytuł, ale również dzięki postawie boiskowej.
Dalsza część tekstu pod wideo

Kolorowe miasto

Nieżyjący i legendarny w stolicy Kampanii śpiewak Pino Daniele rozpoczynał pieśń “Napule è” stwierdzeniem, że Neapol ma wiele kolorów. Od kilku tygodni słowa te nabierały szczególnego znaczenia, gdyż znaczna część budynków została pokolorowana w niebieskie barwy, a także trójkolorową tarczę oznaczającą Scudetto. Przechadzając się po dzielnicy Quartiere Spagnoli, a także innych częściach miasta, łatwo dostrzec flagi w witrynach sklepowych, mnóstwo dekoracji, wielkie figury piłkarzy Napoli z “ojcem Scudetto”, czyli Diego Armando Maradoną na czele. Za apogeum szaleństwa można uznać pomalowanie pociągu w klubowe barwy i symbol mistrzowskiego tytułu.
Są to obrazki, które w Europie wydają się obce, aczkolwiek osoby będące w Buenos Aires mogą potwierdzić, że taka sytuacja nie ma miejsca po raz pierwszy. Neapol jest miastem, które słynie z ulicznej sztuki, a tak wyjątkowa okoliczność, jak zdobycie po 33 latach tytułu mistrza Włoch, pobudza wielu artystów do wykorzystywania swojego talentu. O sile oddziaływania tak wielkiej ekspresji i pasji świadczy fakt, że podczas ostatniego weekendu pod Wezuwiuszem pojawiło się 300 tysięcy turystów! Wśród nich znalazł się były burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio, który kibicuje “Azzurrim” od wielu lat.
- Byłem wielokrotnie w Neapolu, ale nigdy nie widziałem czegoś takiego! Neapol zawsze kojarzył się z miejscem, w którym ludzie żyją piłką, ale teraz szaleństwo przekracza wszelkie granice. Liczba ozdób i graffiti zwiększyła się pięciokrotnie. Miasto ma teraz trzech bohaterów; są nimi Diego Maradona, Victor Osimhen i Chwicza Kwaracchelia - mówi nam kibic Napoli, Bartosz Szulga, który w ubiegły weekend odwiedził czekające wtedy na Scudetto miasto.

Punkt odniesienia

Często można spotkać się ze stwierdzeniem, że mistrzostwo Włoch zdobywa się obroną, a drużyny decydujące się na grę wysoko ustawioną defensywą, dążące do tworzenia dużej liczby sytuacji bramkowych, przegrają z pragmatyzmem i nie dadzą rady sięgnąć po tytuł. Świeżo upieczony mistrz Włoch swoim stylem gry i wynikami zadaje kłam tej teorii. Obserwując wiele statystyk Napoli, można dojść do wniosku, że żaden inny zespół z Półwyspu Apenińskiego tak bardzo nie zaprzecza stereotypom dotyczącym calcio. W wielu aspektach wygląda, jakby był prowadzony przez Pepa Guardiolę. Średnie posiadanie piłki “Partenopeich” wynosi 62,4% - to najwyższy wynik spośród wszystkich mistrzów Włoch (dane od sezonu 2009/10). Lepsze w Europie w tym aspekcie są tylko Manchester City i Bayern.
Przełożyło się to na konkrety, gdyż Napoli zdobyło najwięcej bramek w lidze (69), podopieczni Luciano Spallettiego oddają też najwięcej celnych strzałów. Do tego zgromadzili na swoim koncie 80 punktów po 33 kolejkach, co sprawia, że są szóstą najlepszą drużyną w historii Italii. A co ciekawe, przed kwietniową “zadyszką“ mogli pochwalić się trzecim najlepszym dorobkiem punktowym w dziejach włoskiej piłki. Ale aktualna liczba nadal robi wrażenie, średnia punktów na mecz (2,42) jest drugą najlepszą w ligach TOP5. Minimalnie lepszy rezultat osiągnęła do tej pory jedynie FC Barcelona (2,48). Ostatnim tak efektownie grającym i wolnym od pragmatyzmu mistrzem Włoch był Inter Roberto Manciniego w sezonie 2006/07. Napoli to też drużyna, która obok Juventusu w sezonie 2018/19 zapewniła sobie Scudetto najszybciej w historii (33. kolejka).
- Chcemy przede wszystkim cieszyć się z gry w piłkę. W żadnym meczu nie oddajemy inicjatywy rywalowi. Mamy ciągle dominować, taka jest od lat filozofia Napoli i Luciano Spalletti wyznaje takie same piłkarskie poglądy. Trener stwierdził, że drużyna najbardziej uwidacznia swoje atuty, jeśli będzie widowiskowa dla oka. Myślę, że inne włoskie drużyny mogą brać z nas przykład. Może wszystko, co dobre dla włoskiej piłki, zacznie się od Napoli? - stwierdził Giacomo Raspadori w wywiadzie dla “La Gazzetty dello Sport”

Wyborne transfery

“Porzućcie wszelką nadzieję, Wy, którzy tu wchodzicie” - pisał w “Boskiej Komedii” średniowieczny włoski poeta Dante Alighieri. Żadne inne stwierdzenie nie oddaje tak dobrze nastrojów w Neapolu przy okazji transferów Chwiczy Kwaracchelii i Kima Min-jae. Napoli od wielu lat było uosobieniem porażek we wstydliwym stylu. Odejście wieloletnich liderów zespołu, jak Lorenzo Insigne, Kalidou Koulibaly i Dries Mertens, spowodowało duży niepokój wśród kibiców. Mało kto przed sezonem typował “Azzurrich” w pierwszej czwórce Serie A. Ale następcami wyżej wymienionych okazali się piłkarze, którzy kompletnie nie wiedzieli, co to znaczy grać w jednej z najlepszych lig Europy, jednak od razu stali się gwiazdami zespołu. Dziś są symbolami miasta. Nowe nabytki Napoli pozwoliły otworzyć się na nowe rynki; na każdy mecz “Partenopeich” przylatuje bardzo dużo osób z Gruzji i Korei Południowej.

Kosmiczny duet

Obserwując Napoli w tym sezonie, śmiało można stwierdzić, że sukces w głównej mierze został zbudowany przez dwójkę architektów - Kwaracchelię i Victora Osimhena. Duet ten bardzo szybko na boisku zaczął przypominać “Batmana” i “Robin”. Dwójka atakujących Napoli łącznie strzeliła 34 gole i zaliczyła 14 asyst, co daje udział w ponad 60% wszystkich bramek “Azzurrich”. Napastnik z Nigerii rozgrywa zdecydowanie najlepszy pod kątem strzeleckim sezon po transferze na Półwysep Apeniński. Zresztą Osimhen nie tylko imponuje skutecznością, ostatnio prezentuje lepsze niż w przeszłości umiejętności techniczne i częściej dokonuje dobrych wyborów na boisku.
Kwaracchelia z kolei zaliczył najbardziej spektakularny debiutancki sezon spośród wszystkich piłkarzy najlepszych lig Europy. Od razu pokazał wybitny przegląd pola, drybling, przyspieszenie, dobre rozumienie przestrzeni i przydatność w grze kombinacyjnej. Jasne, “Kvaradona” od kwietnia przechodzi mały kryzys, może być spowodowany pierwszym tak intensywnym rokiem i wielkimi oczekiwaniami. Nadal jest to jednak jeden z sześciu graczy w Europie z “double-double”, czołowy asystent topowych lig, a także drugi po Bukayo Sace najlepszy piłkarz urodzony po 2000 roku pod względem liczb (12 goli i 10 asyst). W trudnych chwilach otrzymuje wsparcie i nadal działa na wyobraźnię społeczeństwa.

Wskrzeszeni

Trzecią niezwykle istotną postacią mistrzowskiej drużyny jest Stanislav Lobotka. Odbudowa tego piłkarza to zasługa Spallettiego, bo Słowak miał już opuszczać Neapol. Kiedy zawodził, w dodatku z nadwagę, słusznie uznano go za nieudaną inwestycję klubu. Trener nakazał mu jednak pozostanie w zespole, mówiąc, że chciał z nim pracować jeszcze w czasach prowadzenia Interu. W zeszłym sezonie pomocnik odbudował swoją pozycję, a w obecnym stał się szkieletem, na którym opiera się cała drużyna. Niemal każda akcja Napoli jest rozgrywana przez Lobotkę. Możliwe, że nie byłoby sukcesu Osimhena, Kwaracchelii, a także całego Napoli bez niego. To najcelniej podający pomocnik i gracz w Serie A (ponad 94%). Co więcej, nie są to głównie podania do tyłu, gdyż “Lobo” wyprowadził najwięcej podań progresywnych spośród wszystkich graczy drugiej linii. Minimalnie celniej podającym pomocnikiem na świecie jest tylko Toni Kroos.
Ponadto warto pamiętać, że nie byłoby tak płynnie wyglądającej gry Napoli bez często podłączających się do ofensywy bocznych obrońców. Łącznie Giovanni Di Lorenzo i Mario Rui zaliczyli dziesięć asyst. Drugi z nich jest przykładem jednej z najbardziej nietuzinkowych metamorfoz w świecie piłki. Jeszcze wa lata temu żaden inny piłkarz Serie A tak bardzo nie przyciągał szydery i irytacji kibiców. Był wolny, niedokładny, chaotyczny, elektryczny i wiele osób zastanawiało się, co właściwie Portugalczyk robi w tak silnym klubie. Dziś “Marione” ma najwięcej asyst spośród wszystkich bocznych obrońców w lidze, stał się uosobieniem dynamiki, waleczności, a także dokładności. Odbudowa Lobotki i całkowita przemiana Ruiego są największymi indywidualnymi sukcesami Luciano Spallettiego.

Solidne fundamenty

Szkoleniowiec Napoli w najlepszych momentach bieżącego sezonu często powtarzał piłkarzom, że zawsze muszą być oni czujni. Mocno wzięli sobie to do serca obrońcy, którzy zdecydowanie stanęli na wysokości zadania. Gra w Napoli nie jest łatwa dla zawodników z formacji defensywnej, gdyż klub z Kampanii broni się najwyżej w całej lidze, co powoduje zagrożenie po kontratakach przeciwnika. Nie przekłada się to jednak na utratę dużej ilości goli, wręcz przeciwnie. Napoli straciło najmniej bramek w całej lidze (23), w Europie lepszą defensywą może się pochwalić wyłącznie Barcelona.
Duża w tym zasługa Di Lorenzo, który non stop biega od jednego pola karnego do drugiego. Kapitan zespołu zapewnia zespołowi równowagę, dbając o dynamiczne powroty. W elemencie rozegrania piłki również może pochwalić się nietuzinkową wizją gry, gdyż jest najczęściej i najcelniej podającym do przodu bocznym obrońcą w lidze. Do tego rzadko kiedy zdarzają mu się pomyłki w bezpośrednich pojedynkach. Za lidera defensywy uważa się jednak Kima Min-jae. Jego błędy można policzyć na palcach jednej ręki - to środkowy defensor, który często decyduje się na ofensywne rajdy, ale ma też najwięcej udanych interwencji spośród wszystkich obrońców grających w najlepszych włoskich klubach. Dzięki niemu pod Wezuwiuszem błyskawicznie zapomniano o Koulibalym.

Rola Zielińskiego

W mistrzowskiej drużynie Napoli, która zostanie zapamiętana na lata, Piotr Zieliński stanowi uosobienie tego, czego nie widać. Polak przestał być pierwszoplanową postacią, jak to miało miejsce w sezonie 2020/21, kiedy otarł się o double-double, często decydując się na strzały z dystansu. W bieżących rozgrywkach “ciężar” zdobywania bramek wzięła na siebie dwójka gwiazdorów, a polski pomocnik był jednym z tych, który im w tym pomagał. W takiej roli dobrze się czuje, było to widać podczas niedawnego meczu z Juventusem, kiedy napędził akcję bramkową zespołu.
“Zielu” podczas bieżącego sezonu nauczył się noszenia fortepianu, dzięki czemu przezwyciężył sytuację kryzysową. W poprzednim sezonie miał przecież coraz większe problemy, pod jego koniec przegrywał nawet walkę o pierwszy skład. Teraz zaś jest czwartym najlepszym asystentem w lidze (z pomocników lepszy wynik osiągnął tylko Milinković-Savić). Piłkarz urodzony w Ząbkowicach Śląskich ma niebagatelny wpływ na kreowanie sytuacji bramkowych zespolu. Wyprowadził 63 kluczowe podania (trzeci najlepszy rezultat w Serie A), średnio 3,00 na 90 minut - w tym aspekcie nigdy nie był lepszy w całej karierze. Zmiana roli boiskowej Zielińskiego może świadczyć o klasie trenerskiej Luciano Spallettiego.
Trudno wskazać, kim po Osimhenie i Kwaracchelii najbardziej interesują się kibice. Polaka jest w Neapolu tyle, co nic. Jego podobiznę widać tylko na kartonowych składach z całą drużyną. Będąc w tym mieście nie trafiłem na spersonalizowane miejsce poświęcone Zielińskiemu. Neapolitańczycy go cenią, ciepło wspominają, kiedy rozmawiają z Polakami. Czegoś mu jednak brakuje, aby stać się idolem lokalnej społeczności.
- Lud oczekuje charyzmy, legendarnego gola, charakterystycznej cieszynki lub nawet rzadko spotykanej fryzury - wyjaśnił Bartosz Szulga
Nie zmienia to faktu, że Piotr Zieliński właśnie przeszedł do historii Napoli jako klubu i miasta. Cały zespół Spallettiego na zawsze zapisał się w pamięci mieszkańców, którzy właśnie szaleńczo świętują Scudetto. Scudetto wyczekiwane, zasłużone i zdobyte w efektowny sposób. Mamma mia, co to jest za sezon "Azzurrich".

Przeczytaj również