Spektakl Realu Madryt i Man City. Dużo ich dzieli, jedno łączy. "Ten spór nie rozstrzygnie się w rewanżu"

Spektakl Realu i City. Dużo ich dzieli, jedno łączy. "Ten spór nie rozstrzygnie się w rewanżu"
screen
Dlaczego ani Real Madryt, ani Manchester City nie zyskały przewagi przed rewanżem w półfinale LM? Co stoi za wynikiem 1:1 na Santiago Bernabeu? W analizie meczu pokazujemy, że w Lidze Mistrzów jest wiele dróg do zwycięstwa.
analiza real city 2
screen
Dalsza część tekstu pod wideo
Zgodnie z przewidywaniami, od początku meczu kontrolę nad piłką przejął Manchester City. Drużyna Pepa Guardioli w ataku pozycyjnym ustawiała się w 3-2-2-3 z Johnem Stonesem w roli jednego z dwóch środkowych pomocników. To jedno z nowszych posunięć trenera z Katalonii, dzięki któremu ”The Citizens” zyskują dodatkowe opcje w rozegraniu piłki, gdy Anglik z prawego obrońcy staje się centralnym graczem drugiej linii.
analiza real city 3
screen
Co ciekawe, Stones w tym spotkaniu często wbiegał bez piłki aż w samo pole karne, lecz nie doczekał się podania w tempo od partnera. Zagranie do Anglika pozwoliłoby przeszyć linię obrony Realu, która nie chciała dopuścić, by piłkarz Manchesteru pojawił się niepilnowany w jej “szesnastce”.
analiza real city 4
screen
Rzecz jasna, największe zagrożenie po tego typu działaniach mogły sprawić dwie ”dziesiątki” City, ustawione o piętro wyżej, niż Stones: Ilkay Guendogan i Kevin De Bruyne. Jaką receptę znaleźli na to podopieczni Carlo Ancelottiego? Względnie prostą. Dwóch pomocników Realu kryło dwie ”dziesiątki”, a kolejnych dwóch graczy pilnowało Stonesa i Rodriego. Dzięki temu dochodziło do równowagi w środku pola, w związku z czym piłkarze City napotykali na bardzo duże trudności, by odnaleźć wolnego zawodnika do podania. Najczęściej nieobstawiony był środkowy obrońca Manchesteru, Ruben Dias, a o to właśnie Realowi chodziło - niech City ma przewagę, ale z dala od naszej bramki.
analiza real city 5
screen
Ustawienie City z de facto czterema środkowymi pomocnikami zapewniało w teorii płynne rozegranie piłki w większości sytuacji. Jeśli Real spychał gości do linii bocznej, ci mogli zmienić stronę gry i skorzystać z wolnego dalszego skrzydła. Tam zaś czekał bardzo szeroko ustawiony Jack Grealish, gotowy do wejścia w pojedynek z prawym obrońcą Madrytu, Danim Carvajalem. Hiszpan niejednokrotnie pozostawał na wykroku, ponieważ nieco niżej ustawiali się także Ilkay Guendogan oraz Manuel Akanji. Z potencjalnej sytuacji trzech na jednego nie powstało jednak większe zagrożenie, ponieważ transport piłki w stronę Grealisha zajmował długi czas - jeśli jedno z podań w ten sektor boiska leciało górą, a nie było zagrane po ziemi, Real ponownie zdążał przesunąć się w kierunku futbolówki.
analiza real city 6
screen
W takich momentach bardzo ważną, choć nie pierwszoplanową rolę pełnili dalsi skrzydłowi Realu. Rodrygo i Vinicius zawężali swoje ustawienie do środka, uniemożliwiając City przeniesienie ciężaru gry na drugą stronę boiska. Wobec tego Manchester pozostawał w potrzasku, ponieważ nie był w stanie rozciągnąć gospodarzy ani wzdłuż, ani wszerz.
analiza real city 7
screen
To z kolei w nielicznych próbach udawało się wykonać ”Królewskim”. Piłkarze Ancelottiego nastawiali się na grę w szybkim ataku, zza pleców Grealisha kilka razy wyskoczył Rodrygo, lecz gol na 1:0 padł po drugiej stronie boiska. Real maksymalnie rozszerzył i wydłużył grę, zapraszając jednocześnie City do wyższego doskoku. Do obrońców Madrytu podeszli wysoko napastnicy i skrzydłowi Manchesteru, pozostawiając bardzo dużo miejsca za sobą. Biorąc również pod uwagę fakt, że boczni defensorzy City (Kyle Walker i Manuel Akanji) w takich sytuacjach częściej zostawali w linii obrony, niż opuszczali swoje strefy, Real mógł rozpędzać się skrzydłami po szybkiej wymianie piłki. W 36. minucie z lewej obrony do środka pola ściął Eduardo Camavinga i po współpracy z Viniciusem Brazylijczyk zdobył gola sprzed linii obrony City. Defensywni pomocnicy Manchesteru byli w tej akcji ”zajęci” kryciem Valverde i Modricia, dlatego nie zdążyli z powrotem pod własne pole karne. Teoretycznie Viniciusa od Edersona dzieliło dobre 20 metrów, lecz według statystyk pozycja strzelca w świetle bramki sprawiła, że prawdopodobieństwo zdobycia gola w tej sytuacji wzrosło z pięciu do 20 procent.
analiza real city 8
screen
Wcięcia z bocznego sektora bliżej środka stały się głównym motywem tego spotkania. Najpierw z prawej strony do linii pomocy ”wcinał się” John Stones, a lustrzane odbicie działań Anglika stanowiła pozycja Camavingi. W fazie ataku 20-latek wchodził do środka pola, zaś jego miejsce obok stoperów zajmował Luka Modrić. Dodając do tego wejścia Toniego Kroosa pomiędzy środkowych obrońców, otrzyma się typową rotację w zespole Realu. ”Królewscy” tworzyli przewagę liczebną w linii obrony, która pozwalała im minąć napastników City, a w wyższej strefie powstawały nowe opcje do podania. Camavinga współpracował często na skrzydle z Benzemą i Viniciusem, dzięki czemu ten ostatni do dynamiki rozegrania dokładał szybkość biegu wzdłuż linii końcowej.
analiza real city 1
screen
W drugiej połowie meczu City również zaczęło przedostawać się pod pole karne rywali, lecz w odwrotny sposób. Real w tamtym czasie częściej przechodził na połowę Manchesteru, a po stracie piłki nie schodził tak nisko, jak w pierwszej części gry, co w dużej mierze pomogło gościom. Pomiędzy obrońców dużo swobodniej mógł wbiegać Kevin De Bruyne, otrzymując piłkę po rozszerzeniu gry do boku. Właśnie po to w zespole Guardioli występują szeroko ustawieni skrzydłowi. Grealish, Bernardo Silva czy Riyad Mahrez sprawiają, że defensorzy przeciwnika muszą do nich wyjść, co w konsekwencji powiększa przestrzeń bliżej środka, skąd sytuacje strzeleckie są bardziej wartościowe.
analiza real city 9
screen
W tym miejscu warto wrócić raz jeszcze do kwestii obrony Realu. Piłkarze Ancelottiego kryli pomocników City jeden na jednego, więc jeśli ci ustawili się szerzej i pociągali za sobą graczy Madrytu, powstawało wolne miejsce w środku. Dzięki temu w drugiej połowie Ruben Dias częściej znajdował opcje podania w tę przestrzeń, skąd następowało kolejne podanie do skrzydła, a potem znów do wewnątrz. Tym samym dochodziło do wymiany w kształt litery ”V”, środek-bok-środek. Dzięki całkiem bliskim pozycjom graczy City podania nie były zbyt długie, ale wystarczały do przesunięcia przeciwników zgodnie z ruchem futbolówki.
analiza real city 10
screen
W ten sposób w drugiej połowie ataki nabierały dynamiki, co tylko potęgowały fazy przejściowe. W 67. minucie City dwa razy z rzędu odebrało piłkę na połowie Realu, który nie zdążył jeszcze zorganizować się w defensywie, a to dodatkowo pomogło angielskiemu zespołowi zdobyć jedynego gola w meczu. Piłka z jednego skrzydła powędrowała na drugie, by ostatecznie trafić - oczywiście - do środka. Tam z niemal identycznej pozycji, co w przypadku Viniciusa, na bramkę huknął Kevin De Bruyne, wyrównując stan rywalizacji.
Podobieństwo obu goli oraz ich niemal identyczna wartość statystyczna (0.06 i 0.05 gola oczekiwanego przy 0.20 xG w światło bramki) wyniknęły jednak z odmiennego sposobu gry. Real w charakterystycznym dla siebie stylu szczelnie się bronił i wyczekiwał na kontrataki, zaś City preferowało wyciąganie poszczególnych klocków z większej konstrukcji. To pokazuje, że w krótkim czasie, tj. w dwumeczu rozgrywek pucharowych, można być skutecznym na różne sposoby. Rewanż w Manchesterze raczej nie rozstrzygnie ”sporu w doktrynie”, która strategia jest lepsza, lecz z pewnością zapewni widzom kolejny taktyczny spektakl.

Przeczytaj również