Rooney znalazł Bielikowi konkretną pozycję. "Drużyna z nim i bez niego, to jak dzień i noc"

Rooney znalazł Bielikowi konkretną pozycję. "Drużyna z nim i bez niego, to jak dzień i noc"
Maciej Gillert/shutterstock.com
Po rocznej przerwie Krystian Bielik na boisko wrócił z przytupem. W ostatnich tygodniach zaimponował nie tylko efektownym golem, ale też wpływem, jaki błyskawicznie zaczął mieć na grę drużyny.
"Normalnie byłabym zaniepokojona miłością mojego chłopaka do innego mężczyzny, ale skoro to Krystian Bielik, to mogę mu na to pozwolić" – taki wpis na Twitterze zamieściła jedna z fanek Derby County po sobotnim zwycięstwie z Peterborough. Co ważne, nie jest w swoich poglądach odosobniona. Wysłałem tego tweeta jednemu ze znajomych kibiców tej drużyny, który mieszka na Wyspach. „Haha, no tak właśnie jest. Wszyscy tu uważamy podobnie” – odpisał.
Dalsza część tekstu pod wideo

Gdzie jest Bielik?!

Pod postem Derby, w którym klub wybrał trzech zawodników do ankiety na piłkarza meczu, a w niej Bielika nie było, pojawiły się odpowiedzi, skąd taka decyzja, że należy go dopisać i czy na pewno wszyscy tam dokładnie oglądali mecz. Poziom, na jaki tuż po powrocie wszedł Bielik na pewno może być zaskoczeniem. W końcu z powodu kontuzji nie brał udziału w meczach ligowych przez 355 dni. Kilka miesięcy przed ostatnim urazem też pauzował bardzo długo, bo 279 dni. W ostatnich latach tak naprawdę więcej czasu spędził na rehabilitacji niż na grze w piłkę. Ostatni powrót też się opóźnił. W rozmowie z klubową telewizją opowiadał, że w pewnym momencie był już blisko dołączenia do zajęć z drużyną, ale na ostatnim etapie nastąpił dość poważny nawrót problemów zdrowotnych, które skutkowały tym, że zamiast kopać piłkę musiał ograniczyć się do zajęć tylko na siłowni.
Do treningów z drużyną ostatecznie wrócił na początku stycznia, a na koniec miesiąca przypomniał się wszystkim pięknym golem w samej końcówce, którym uratował remis w spotkaniu z Birmingham. - Nie mogłem sobie wyobrazić lepszego sposobu, żeby pokazać wszystkim, że wróciłem. Jestem bardzo głodny gry, nie mogę się doczekać kolejnych meczów. Mogę grać na każdej pozycji. Chcę dać z siebie wszystko i pomóc drużynie – mówił w rozmowie z Derby TV.

Jasno sprecyzowana rola

Sam Bielik deklarował, że zagra tam, gdzie akurat będzie potrzebny, ale Wayne Rooney z jego ustawieniem raczej kombinować nie zamierza. - Im dłużej jest trenerem, tym bardziej oczywiste jest, że Krystian będzie grał jako pomocnik, a nie obrońca. On chce żeby Bielik był bardziej zaangażowany w rozgrywanie akcji, żeby częściej był przy piłce. Jego zdaniem w pomocy może mieć większy wpływ na wydarzenia na boisku. Oczywiście Krystian jest bardzo uniwersalnym zawodnikiem, ale na środku obrony jego umiejętności nie byłyby w pełni wykorzystane – uważa Ryan Conway, angielski dziennikarz, który od lat śledzi mecze Derby i publikuje w The Athletic oraz Derby Telegraph.
Ludzie, którzy mieli okazję wcześniej obserwować jego mecze dla Derby nie widzą różnicy w porównaniu do formy i atutów sprzed urazów. - Kiedy gra w pierwszym składzie, to od razu widać, jak wiele wnosi do drużyny. Jest świetnie zbudowany, szybki, potrafi się mądrze ustawiać. W fazie defensywnej dobrze blokuje drogi podania, a gdy Derby atakuje, to potrafi mądrze rozgrywać. Nie wszystkie piłki kieruje na siłę do przodu, często korzysta z całej szerokości boiska. I oczywiście jest wielkim zagrożeniem przy stałych fragmentach gry. Nie ma żadnej przesady, jeśli stwierdzę, że gdy tylko jest zdrowy, to Derby nie ma lepszego zawodnika – dodaje Conway.
Jedna z osób, o którą zapytaliśmy Bielika powiedziała wprost: Derby z Bielikiem i bez Bielika, to jak porównać dzień do nocy. On ma kluczowy wpływ na grę zespołu, czego najlepszym przykładem jest to, że błyskawicznie wrócił do gry w pierwszej drużynie.
Powrót rzeczywiście jest imponujący. Nie chodzi tylko o gola strzelonego z Birmigham, ale wpływ, jaki ma na grę drużyny. Pojawia się w coraz większym wymiarze czasowym. Zaczęło się od wejścia z ławki na 22 minuty, potem od razu po przerwie, a ostatnie trzy mecze to za każdym razem występ w podstawowym składzie. Rooney wydaje się jednak być ostrożny, dość mądrze rozkłada siły Polaka, który jeszcze ani razu nie zagrał 90 minut. Trzeba pamiętać, że tempo w Championship jest szalone, do rozegrania jest 46 kolejek, a Derby, mimo 21 minusowych punktów, realnie jest w grze o utrzymanie. Do bezpiecznej strefy traci pięć punktów.
Przed marcową przerwą reprezentacyjną Derby ma jeszcze siedem meczów. Jeśli Bielik będzie zdrowy, to prawdopodobnie po powrocie po kontuzji uzbiera już ponad dziesięć występów. Niedawno spotkał się z Czesławem Michniewiczem, co każe poważnie brać go pod uwagę wśród powołań na baraże o mundial w Katarze.

Ważny element młodzieżówki

Trzeba pamiętać, że Bielik był ważną postacią w młodzieżowej reprezentacji Polski, którą prowadził właśnie Michniewicz. W pełnym wymiarze zagrał w obu barażowych meczach z Portugalią, a także w trzech grupowych spotkaniach Euro U21. Co ciekawe, do składu młodzieżówki na baraże wszedł bez rozegrania ani jednego meczu w eliminacjach. Głównie pełnił rolę środkowego obrońcy, teraz prawdopodobnie, ze względu na pozycję w klubie, raczej powinien być rozważany jako środkowy pomocnik.
W kadrze U21, mimo defensywnej roli, potrafił znaleźć się pod bramką rywali. W sześciu meczach strzelił aż trzy gole, w tym zwycięskiego z Włochami.
Najbliższe miesiące rozstrzygną nie tylko o awansie Polaków na mundial, ale też o przyszłości Bielika. Derby ma potężne kłopoty finansowe, cały czas poszukuje inwestora, a Polak może być jednym z zawodników, którzy ma największy potencjał sprzedażowy. Nasi rozmówcy są dość zgodni, że jeśli Derby się utrzyma, to może zostać na jeszcze jeden sezon, żeby rozegrać go w całości. Spadek za to oznaczać będzie odejście, być może do klubu, którego celem będzie awans do Premier League, a być może już na najwyższy szczebel rozgrywkowy.
- Jedyna rzecz, z którą mógłby mieć na początku problem w Premier League, to tempo poruszania się po boisku. Pomocnicy w Premier League są świetnie przygotowani, atletyczni, szybcy, więc to coś, co na początku mogłoby być dla Krystiana wyzwaniem. Natomiast na pewno jest coraz bliżej poziomu Premier League, pod wieloma względami już go prezentuje – kończy Convay.

Przeczytaj również