Mocny kandydat na gwiazdę mundialu. W tym sezonie równa najlepszym na świecie. "Życiowa forma"

Mocny kandydat na gwiazdę mundialu. W tym sezonie równa najlepszym na świecie. "Życiowa forma"
Pro Shots/SIPA USA/PressFocus
Strzela jak rasowy napastnik, drybluje niczym topowi skrzydłowi, zalicza asysty z częstotliwością godną Leo Messiego. Cody Gakpo to piłkarz, wobec którego nie można przejść obojętnie. 23-latek z PSV Eindhoven rozgrywa sezon życia i notuje liczby godne najlepszych piłkarzy świata.
Mamy dopiero początek listopada, a Cody Gakpo brał już udział przy zdobyciu 30 bramek w bieżących rozgrywkach. W niedzielę zawodnik PSV zaliczył asystę numer 17 w tym sezonie, pomagając w pokonaniu faworyzowanego Ajaksu Amsterdam. Przez ten mecz Holender i tak zaniżył surrealnie dobre wskaźniki, ponieważ zwykle w ostatnich tygodniach trafiał do siatki lub notował asystę średnio co 60 rozegranych minut. Gakpo stał się futbolowym monstrum, które w lidze holenderskiej nie bierze żadnych jeńców.
Dalsza część tekstu pod wideo

Urodzony, by wygrywać

23-letni piłkarz znajduje się w życiowej formie, czego po prawdzie można było się spodziewać. Rozwój tego zawodnika przebiega w tak modelowy sposób, że w końcu musiał on zaowocować spektakularnym wystrzałem. Holandia słynie z masowej produkcji wielkich talentów, a wychowanek PSV z pewnością stanie się kolejną eksportową perłą.
- Cody od początku był zjawiskowym zawodnikiem. W drużynach młodzieżowych często ot tak strzelał po dziewięć goli w meczu. Jego zespół mógł prowadzić 16:2, ale on później nigdy nie skupiał się na tym, ile sam strzelił. On od dziecka uwielbiał zdobywać bramki i notować asysty, ale nie robił wokół tego hałasu. Po każdym meczu, nawet tym najlepszym, wolał skupić się na tym, co jeszcze może poprawić - powiedział odkrywca talentu Gakpo, Twan Scheepers, w wywiadzie dla "The Athletic".
Mentalność Gakpo z lat młodzieńczych potwierdziła się już po przejściu na poziom seniorski. Jeszcze jako nastolatek potrafił on zaliczyć sezon ligowy z dorobkiem siedmiu bramek i siedmiu asyst. Przed rokiem skrzydłowy zaliczył pierwsze double-double w karierze. Teraz nie tracił czasu i w ciągu zaledwie kilku tygodni wyrównał liczby z zeszłego sezonu. Z każdym rokiem wykonuje kolejne ważne kroki w kierunku piłkarskiej doskonałości.

Człowiek-orkiestra

Zwykło się mówić, że jeśli coś jest do wszystkiego, to tak naprawdę jest do niczego. Powiedzenie to absolutnie nie ma przełożenia na piłkę nożną. Gakpo udowadnia, że jako boiskowa jednostka może odpowiadać za dosłownie każdy aspekt dotyczący gry ofensywnej. Pod względem skuteczności Holender oszukuje modele expected goals, zdobywając dwa razy więcej bramek niż powinien. Jeśli chodzi o kreację gry, Gakpo notuje w Eredivisie średnio 3,5 kluczowego podania na mecz. Do tego dokłada jeszcze ponad 3 udane dryblingi w każdym spotkaniu. W obliczu takiej formy jedynym sposobem na zatrzymanie tego zawodnika byłoby zamknięcie go w szatni przed pierwszym gwizdkiem.
Lider PSV wskoczył na tak niebywałe obroty, że dziś mecze, w których strzeli tylko jednego gola albo zaliczy zaledwie jedną asystę, trzeba uznać za nieudane. Od tego piłkarza trzeba wymagać jeszcze więcej, bo wielokrotnie udowodnił już, że może być jednoosobową armią potrafiącą anihilować rywali. Obserwując kolejne spotkania ekipy z Eindhoven, ewidentnie widać, że Gakpo gra w swojej lidze, nieosiągalnej dla większości piłkarzy nie tylko w Holandii, ale i w całej Europie.
- Gakpo nie jest typowym napastnikiem. Może grać na dziesiątce, na obu skrzydłach, jako fałszywa "dziewiątka”. Dysponuje świetnymi warunkami fizycznymi, jest szybki, silny, dobrze drybluje. To piłkarz, który potrafi właściwie wszystko - stwierdził Robin van Persie na antenie stacji "BT Sport".
Gakpo aktualnie jest na najlepszej drodze, aby zostać zarówno królem strzelców, jak i najlepszym asystentem sezonu w Eredivisie. Przy czym warto odnotować, że liczby 23-latka mogły być jeszcze bardziej okazałe, gdyby jego partnerzy starali się przynajmniej dorównać mu poziomem. Choćby w niedawnym meczu z Groningen zaliczył on 11 kluczowych podań, bijąc ligowy rekord. Partnerzy większość z zagrań holenderskiego magika niestety zmarnowali. Takie już życie piłkarskiego geniusza, który musi zaakceptować, że nieskazitelność to cecha zarezerwowana jedynie dla wybranych.

Czas na nowe wyzwanie

- Obecnie można bez cienia wątpliwości stwierdzić, że Gakpo jest za dobry, żeby grać w Eredivisie. On jest zabójczy w starciu z rywalami, którzy nie potrafią go zatrzymać. Myślę, że Cody wiele by zyskał, gdyby rywalizował z lepszymi drużynami - ocenił Lentin Goodijk, holenderski dziennikarz, w rozmowie z "Voetbal International".
Gakpo ewidentnie też czuje, że stał się zbyt dobry, aby nadal rywalizować w Holandii. Zwłaszcza, że przy takich zdolnościach raczej nie miałby on najmniejszych problemów z dostaniem angażu w topowej lidze. Już w trakcie poprzedniego okienka transferowego głośno było o jego możliwych przenosinach do Manchesteru United. Negocjacje ostatecznie zakończyły się fiaskiem, co ewidentnie nie przypadło do gustu samemu zainteresowanemu.
- W lecie byłem blisko opuszczenia PSV. Kilka razy rozmawiałem z Erikiem ten Hagiem na temat Manchesteru United. Finalnie transfer nie doszedł do skutku i szkoda, bo Manchester to jeden z największych klubów świata - powiedział Gakpo w wywiadzie dla "The Times".
Ostatnie tygodnie w wykonaniu gracza PSV były tak spektakularne, że chyba za punkt honoru postawił on sobie udowodnienie całemu światu gotowość do podboju Premier League. Jeszcze kilka miesięcy temu Gakpo w ekipie pokroju Manchesteru United prawdopodobnie byłby rozpatrywany jako uzupełnienie kadry. Przy takiej dyspozycji Holender mógłby jednak przenieść się na Old Trafford jako przyszły zbawca drużyny z poważnymi problemami w ofensywie.
Każdy udany występ prawdopodobnie przybliża Gakpo do wymarzonych przenosin na Wyspy. Na tę chwilę trudno wytypować lepszego kandydata do wzmocnienia Manchesteru, gdzie w ataku, delikatnie mówiąc, szału nie ma. Jadon Sancho nie robi wiele, aby zerwać łatkę transferowego flopa. Anthony Martial w swoim stylu więcej czasu spędza na L4 niż na murawie, a Cristiano Ronaldo zbliża się do drugiego brzegu własnej kariery. W takich okolicznościach nie dziwi, że włodarze United już w zimie mogą zjawić się w gabinetach PSV z walizką wypełnioną pieniędzmi. Przy czym ostateczna cena zapewne będzie jeszcze wyższa niż możemy sądzić, ze względu na nadchodzący mundial, który jest idealną okazją na wywindowanie wartości młodych gwiazd.

Czas na Oranje

- Gakpo posiada wielki talent, z łatwością strzela gole, jest bardzo eksplozywnym zawodnikiem, pokazał już jakość w kadrze. Jest młodym piłkarzem, więc ma jeszcze wiele miejsca na rozwój. Ale ma wszystko, żeby stać się topowym zawodnikiem na swojej pozycji - ocenił rok temu Louis van Gaal na antenie stacji "NOS".
Po ponownym objęciu reprezentacji trener odważnie postawił na wychowanka PSV, czego na pewno obecnie nie żałuje. Wystarczy przypomnieć ostatnie zgrupowanie, kiedy Gakpo wystąpił w trzech meczach od pierwszej minuty, notując dwie bramki i jedną asystę. Reprezentanci Polski na własnej skórze przekonali się, jak wielkiego kalibru piłkarzem jest wschodząca gwiazda “Oranje”. Kibice zgromadzeni na Stadionie Narodowym pewnie byli zawiedzeni postawą podopiecznych Czesława Michniewicza, ale przynajmniej na własne oczy zobaczyli, jak piękny może być futbol, kiedy wykonuje go odpowiednia osoba.
Rok temu Gakpo pojechał na mistrzostwa Europy, ale w czterech spotkaniach spędził na murawie zaledwie 11 minut. Teraz 23-latek zjawi się w Katarze jako pewniak do wyjściowego składu w ekipie Holandii. Ciężko myśleć o odesłaniu na ławkę rezerwowych zawodnika, który bierze udział przy zdobyciu bramek częściej niż Erling Haaland, Neymar i inne tuzy.
Jeśli ktoś chce jeszcze przed mundialem wybrać nieoczywistego piłkarza, za którego będzie trzymał kciuki, to Gakpo jest idealnym kandydatem. Warto z uwagą śledzić poczynania gracza dysponującego niemal bezgranicznym potencjałem. Zwłaszcza, że “Oranje” w fazie grupowej mistrzostw świata zmierzą się z rywalami, na tle których naprawdę można pokazać wirtuozerię. Raczej nikogo nie zdziwi, jeśli mechaniczna pomarańcza z Holandii przemieli Senegal, Ekwador i gospodarzy z Kataru.
Cody Gakpo ma papiery na to, aby na mistrzostwach stać się jednym z liderów swojej reprezentacji. Jeśli utrzyma dyspozycję z ostatnich tygodni, to bez cienia wątpliwości zapisze się w historii katarskiego turnieju. “O, Holender” - prawdopodobnie będą mówić pod nosem pokonani rywale, kiedy przyjdzie im mierzyć się z komandorem Codym.

Przeczytaj również