Pierwszy transfer “nowego Juventusu”. Andrea Pirlo znalazł “pracusia” do linii pomocy

Pierwszy transfer “nowego Juve”. Andrea Pirlo znalazł “pracusia” do linii pomocy
MDI / Shutterstock.com
Pożegnania Maurizio Sarriego spodziewali się chyba wszyscy. Zatrudnienia Andrei Pirlo – prawie nikt. Włoska legenda rozpoczyna rządy w Turynie i zaczyna budować swój zespół. Pierwszy zakup? Weston McKennie. Kolejne duże zaskoczenie.
Przenosiny Amerykanina do Włoch przechodzą bez większego echa. Nie oznacza to jednak, że nie są warte uwagi. Ten 22-letni chłopak może okazać się wczesną oznaką tego, czego można będzie spodziewać się po zespole Pirlo. Do tej pory Włoch był bowiem trenerską niewiadomą. Nikt z nas nie miał przecież jeszcze okazji obejrzeć prowadzonej przez niego drużyny.
Dalsza część tekstu pod wideo

Blask nadziei w morzu marazmu

Kibice Schalke po ostatnim sezonie mają wiele powodów do zmartwień. Pod względem sportowym - rozczarowanie. Rozgrywki 2018/19 zakończyli na 14. pozycji, 2019/20 niewiele wyżej, bo na 12. Finansowo? Problemy. Brak awansu do europejskich pucharów w połączeniu z pandemią podobno wpędziły klub w tarapaty. Krótko mówiąc, jest nieciekawie. I trudno znaleźć powody, aby sądzić, że będzie lepiej.
Jednym z takich promyczków nadziei mógł okazać się właśnie McKennie. Młody Amerykanin wyróżniał się na tle “szarej” ekipy. Jego talent i pracowitość sprawiały, że udawało się przełamać marazm “Königsblauen”. Menedżer, David Wagner, nie mógł się go nachwalić, mówiąc, że ma wszystko, żeby stać się “jednym z najlepszych pomocników w Bundeslidze”.
Do Niemiec trafił jeszcze przed 20. urodzinami i po roku gry w zespole U19 wdarł się do pierwszej drużyny. Szybko wywalczył sobie miejsce w środku pola u Domenico Tedesco, wreszcie stając się motorem napędowym zespołu. Zaangażowanie i wola walki nie były w stanie podnieść drużyny wyżej, ale to nie zmienia faktu, że zasłużył na zdecydowane wyróżnienie, jeśli chodzi o zawodników przeciętnego po prostu Schalke.
To oczywiście przyciągnęło interesantów. Najgłośniej mówiło się chyba o Southampton, poszukującym następcy sprzedanego do Tottenhamu Pierre’a-Emile’a Højbjerga. Pojawiał się też temat innych zespołów Premier League, jak Everton czy Aston Villa. Najczęściej w mediach przewijała się kwota 20 milionów euro. Wcale nie wygórowana, można powiedzieć, że wręcz bardzo rozsądna, jak na obecne warunki. Ale w końcu - w Gelsenkirchen mają problemy i muszą postarać się ustabilizować sytuację. Pieniądze są potrzebne. Nadarzającą się okazję wykorzystał Juventus.

Nowy “pracuś” w Turynie

Włosi pozyskują środkowego pomocnika na zasadzie rocznego wypożyczenia z opcją wykupu, która może przerodzić się w obligację. Od razu mają zapłacić 3 miliony euro. Zapewnienie sobie jego usług na stałe ma z kolei kosztować kolejne 18.
Za tę cenę na Allianz Stadium trafi naprawdę solidny "pracuś", który powinien zagwarantować dużo swobody swoim kolegom z zespołu. McKennie w Niemczech pokazywał już swoje umiejętności, kluczowe dla zespołu, gdy to rywale są przy piłce. Grywał głównie jako box-to-box lub najniżej ustawiony z pomocników. W fazie pressingu był jednym z najaktywniejszych zawodników drużyny, właściwie zawsze biegając najwięcej. Zaliczał odbiory na całej szerokości boiska, pracując podobnie do N'Golo Kanté, ale i wymuszał błędy rywali, naciskając ich, gdy tylko nadarzała się okazja.
W roli rygla defensywnego również spisywał się dobrze. Jako bardzo odpowiedzialny zawodnik, nie pozwalał przeciwnikom wbiegać bez krycia pod bramkę w drugie tempo. Co więcej, często przydawał się w obu polach karnych przy stałych fragmentach gry. 184 centymetry wzrostu i dobra skoczność w pełni wystarczają mu do tego, żeby wygrywać większość pojedynków główkowych.
Box-to-box musi proponować również coś w ofensywie. I tutaj eks-gracz FC Dallas posiada warte zauważenia atuty. Lubi zagrozić defensywie rywali rajdem z głębi pola, w celu otrzymania długiego podania. Potrafi też dobrze wyczekać moment wejścia na skraj szesnastki, aby otrzymać wycofaną futbolówkę. Póki co jednak kuleje jego wykończenie - od transferu do Niemiec zdobył tylko pięć goli.
Dobrze czuje się z piłką przy nodze, nie boi się pociągnąć do przodu. Tak naprawdę ma niemal wszystko, czego można oczekiwać od wszechstronnego pomocnika. Na oficjalnej stronie Bundesligi opisano go jako piłkarza zdolnego do gry na pozycjach “6”, “8” oraz “10”. We wszystkich tych rolach pokazywał się na murawach Bundesligi.
Zdarzało się nawet, że ustawiano go w trójce stoperów lub na prawej stronie defensywy. Szeroki zakres umiejętności sprawia, że idealnie nadaje się na “zapchajdziurę”, zawsze dając gwarancję solidności. Niemniej, najlepiej czuje się w środku pola, a w rozmowie z “The Athletic” zaznaczył, że woli być świetny na jednej pozycji, niż użyteczny na kilku. Chce “grać, bo jest najlepszy w danej roli”, a nie z powodu szerokiego wachlarzu możliwości pozycyjnych.

Pierwszy gracz nowego Juve

Amerykanin to pierwszy transfer Pirlo w roli menedżera Juventusu. Pod wodzą takiego mentora będzie miał odpowiednią platformę do wejścia na wyższy poziom. Fakt, że Włoch postawił akurat na niego, może sugerować nam jego filozofię budowy zespołu.
Po pierwsze, wydaje się, że w Turynie czeka nas odmłodzenie składu. Pierwszy zakup to 22-latek, który dopiero musi wejść na absolutnie najwyższy poziom, gracz wymagający oszlifowania. Doświadczonego Miralema Pjanicia, jeszcze przed zwolnieniem Sarriego, wymieniono na 24-letniego Arthura. Co więcej, ogłoszono, że na wylocie ma być też 32-letni Gonzalo Higuain.
McKennie zapewne ma stanowić zastępstwo dla Blaise’a Matuidiego, który powędrował na piłkarską emeryturę do Interu Miami. Przy odpowiednim ułożeniu, reprezentant USA może stać się światowej klasy box-to-boxem, wchodząc w buty Francuza z jego najlepszych lat. To prawdopodobnie jedno z pierwszych ogniw wymiany pokoleniowej, która po prostu musiała nadejść.
Może to i nie najbardziej spektakularny transfer tego lata, ale na pewno jeden z bardziej interesujących. “Stara Dama” za małe pieniądze pozyskuje perspektywicznego zawodnika. Co więcej, za rok nadejdzie czas na podjęcie ostatecznej decyzji. Jeżeli nie dostanie szansy regularnych występów, to istnieje możliwość zrezygnowania z jego wykupu.
Zakup ten otwiera także drzwi do podbicia gigantycznego, amerykańskiego rynku. Juve, jak się wydaje, ubiło świetny interes na wielu płaszczyznach. McKennie ze swoją etyką pracy, zaangażowaniem i umiejętnościami powinien odnaleźć się w Turynie. Wtedy będą mieli z niego wielką pociechę.

Przeczytaj również