Oto przyszłość Legii Warszawa? "On ma szansę za chwilę zostać poważnym piłkarzem" [NASZ WYWIAD]

Oto przyszłość Legii? "On wygląda na kogoś, kto ma szansę za chwilę zostać poważnym piłkarzem" [NASZ WYWIAD]
Tomasz Biedermann / shutterstock.com
Wróciła Ekstraklasa, do gry wraca też Legia Warszawa. Porozmawialiśmy więc z wielkim fanem stołecznej drużyny, muzykiem Pawłem Sołtysem, czyli liderem zespołu „Pablopavo i ludziki”. Zapytaliśmy go o wznowienie rozgrywek, oczekiwania i ocenę sytuacji mistrzów Polski. I wszystko nam szczerze wyśpiewał.
KUBA MAJEWSKI: Jarasz się?
Dalsza część tekstu pod wideo
PAWEŁ SOŁTYS „PABLOPAVO”: Haha, tak, no nie ma co kryć. Oczywiście bardziej jarałbym się, gdyby kibice mogli wrócić na stadiony, ale jasne, jaram. Powrót Ekstraklasy dla kogoś takiego jak ja, który jest bardzo skupiony na swoim klubie i swojej lidze - bo z wiekiem coraz mniej mnie obchodzi czy Liverpool wygrał z Tottenhamem - to wydarzenie. Więc tak, jestem podekscytowany.
Wierzysz w to, że ta szeroko rozumiana wiosna będzie ciekawa?
Bardzo na to liczę. Przede wszystkim interesuje mnie, jak będzie wyglądała autorska Legia Czesława Michniewicza. Po drugie, mamy ten Raków, który mnie pozytywnie zaskoczył nie tylko wynikami, ale i stylem gry. Zawsze to fajnie, gdy pojawia się siła próbująca grać w piłkę, a nie tylko wybijać. No i trzecia kwestia: Lech Poznań. Muszą przecież pójść do przodu i moim zdaniem pójdą. Choćby więc z tych trzech powodów wierzę, że runda będzie ciekawa. Myślę też, że nic nie jest przesądzone. Jedyne co wydaje mi się pewne, to spadek któregoś z beniaminków. Ale to też wiadomo, jak to bywa - liga jest jednak nieprzewidywalna.
Bardzo dokładnie śledzisz to, co dzieje się w Legii, oglądałeś też mecze sparingowe. Jakie wnioski?
Pamiętamy sparingi, w których wygrywało się wysoko, a potem kończyło się na czwartym miejscu w lidze, więc nie ma co się tak bardzo ekscytować. Ale widać, że drużyna mocno popracowała nad taktyką, szczególnie w grze obronnej. Formacje zaczęły się sensownie przesuwać. Jestem wprawdzie za ofensywną grą, ale wiadomo, zespół buduje się od tyłu. To niewątpliwie plus.
Z minusów dostrzegam, że nie wyrugowano dziwacznych, indywidualnych błędów w obronie. I tego się trochę boję. Wydawało się, że Legia musi wzmocnić się na środku defensywy, ale nie udało się. No i okazuje się, że w wyniku różnych zawirowań na stoperze musi zagrać Hołownia, który na tej pozycji nigdy nie grał, a do tego nigdy specjalnie się nie wyróżniał. To jest dziwne. Bardzo szanuję Lewczuka i Jędrzejczyka, ale robią się coraz starsi i to co słabe w ich grze, staje się bardziej widoczne. Te błędy wykorzystują już nie tylko drużyny w eliminacjach europejskich pucharów, a również i ligowe.
Zawsze bacznie przyglądasz się młodym piłkarzom i często masz nieoczywiste wnioski. Czy któryś z młodzieżowców w Dubaju zyskał w twoich oczach?
Nie będzie to żadne odkrycie, ale moim zdaniem Skibicki wygląda na kogoś, kto ma szansę za chwilę stać się poważnym piłkarzem. A to dlatego, że ma w grze taką pozytywną bezczelność i pewność siebie, jaką prezentował ostatnio prezentował Karbownik, wcześniej Kosecki, a za naszych młodych lat Kowalczyk. To jest bardzo potrzebne szczególnie w Legii, gdzie niesamowicie ciężko się przebić. Tu trzeba balansować na granicy tej bezczelności z pychą, by sobie poradzić. Oczywiście, Kacper popełnia jeszcze błędy, ale odważnie wchodzi w pojedynki, nie zastanawia się. To duży atut.
Jesteś też wielkim fanem Kostorza.
Bardzo mu kibicuję, ale dla niego to już chyba ostatni dzwonek. Ponieważ jednak nie kupiliśmy nowego napastnika, liczę że trener będzie mu dawał szansy. To co powiem może zabrzmi głupio, ale on biega jak piłkarz i podaje jak piłkarz. Co wcale nie jest w Ekstraklasie oczywiste. Pewne rzeczy widać po sylwetce. Chciałbym, by to była dla niego runda przełomowa, strzelił parę bramek. W relacjach ze zgrupowania czytałem, że Kostorz zyskał pewność siebie, czuje się dobrze w zespole i może będzie to miało przełożenie na występy?
A Ariel Mosór?
Wiele mówi fakt, że trener mając Mosóra wystawia Hołownię. Chyba więc jest dla niego jeszcze za wcześnie. Moim zdaniem najlepszą drogą dla niego jest wypożyczenie, nawet do I ligi. Przecież kilku uznanych piłkarzy Legii musiało przez to przejść. Jest to bardzo utalentowany chłopak, kapitan w juniorskich zespołach, ale widocznie nadal nie przekonuje pana Czesława.
Bardzo cenisz Luquinhasa. Myślisz, że to jest ten czas, gdy to na nim możemy pokładać nadzieje na dobrą grę drużyny?
Nie wiem do końca jaki jest plan trenera na grę zespołu, ale wydaje mi się, że "Luqi" nie jest typem zawodnika, który może wpłynąć na całą drużynę. Wiadomo, bardzo cenię, że potrafi wygrywać pojedynki, skupiać na sobie uwagę kilku rywali, ale nie widzę w nim lidera.
To w kim?
W Kapustce. Jeśli wszystko mu się w głowie poukłada...
I będzie zdrowy.
I będzie zdrowy. Pod koniec roku złapał pewność siebie i zaczął wyglądać bardzo fajnie. I właśnie wtedy znakomicie współpracował z Luqinhasem i Andre Martinsem. O ile ten trójkąt będzie mógł grać razem, to myślę, że może on dla nas wiele dobrego zrobić.
O środkowych obrońcach rozmawialiśmy, a co powiesz o bokach?
Obaj boczni defensorzy, to nasza ogromna siła. Bardzo doceniany jest Mladenović, zresztą słusznie, ale chciałbym też zwrócić uwagę, że po drugiej stronie Juranović też wykonuje znakomitą robotę. A mam wrażenie, że może grać jeszcze lepiej. Oczywiście taka gra może zostać łatwo rozszyfrowana, ale przy dobrze grających środkowych pomocnikach jest to do ogarnięcia.
Wiele tu też zależy od postawy skrzydłowych. Tu postacią numer jeden wydaje się być Wszołek.
Paweł jest piłkarzem, który nie do końca potrafi ustabilizować formę. Zawsze daje z siebie wszystko, widać jak zmęczony schodzi z boiska. Ale zwykle gra dwa-trzy dobre spotkania, a potem...
A potem: grałeś w Polonii!
(śmiech) Tak, wypominamy mu polonijną przeszłość, gdy wpada w dołek. Sam więc jestem ciekaw, jak on będzie wyglądał. Liczę, że ustabilizuje formę.
Myślisz, że dużym problemem dla szkoleniowca będzie nieoczekiwane odejście Karbownika? Czy może to zaburzyć pewnego rodzaju płynność gry w pomocy.
Wiemy, że pan Czesław planował opierać o niego grę w środku pola. Do tego "Karbo" rozwiązywał kwestię młodzieżowca w drużynie. OK, nie wykręcał dobrych liczb jako środkowy pomocnik, ale po pierwsze liczby to nie wszystko, a po drugie, no kurczę, potrafił dzięki swojej technice, a nawet po prostu motoryce, przesunąć ciężar gry pomiędzy liniami. Myślę więc, że to będzie duża wyrwa, trudno będzie go zastąpić, nie mamy teraz drugiego takiego piłkarza.
Może sprowadzenie Jankovicia będzie pewnym rozwiązaniem, ale to jeszcze potrwa. Na pewno jednak jest to kamyczek do klubowego ogródka, bo nie tak sprawa z Karbownikiem powinna wyglądać. Tu trener planuje układać pod niego grę, a nagle okazuje się, że musimy go oddać. Już pomijając sam fakt, to przecież szkoleniowiec powinien zostać uprzedzony, że do tego może dojść. Mało to profesjonalne, nie uważasz?
Może było małym druczkiem i ktoś nie doczytał?
Trudno to racjonalnie wyjaśnić, mogło być przecież wiele powodów. Jeśli chcemy być profesjonalnym klubem, to o takich rzeczach musimy myśleć. W ogóle uważam, że Karbownika sprzedaliśmy zbyt szybko i za zbyt małe pieniądze. Oczywiście rozumiem potrzebę finansową, jak również pewnie piłkarz i menadżer chcieli tego transferu, bo Brighton wydaje się bardzo dobrym miejscem do gry i rozwoju. Natomiast po prostu szkoda, bo to rzeczywiście mogły być rekordowe pieniądze.
Jakiej więc Legii spodziewasz się na wiosnę?
Optymistycznie, to chciałbym Legii grającej szybko, z pierwszego kontaktu, opartej o Kapustkę, Luqinhasa i o ofensywnie grających bocznych obrońców. Ale są i obawy co do jakości gry środkowych obrońców choć liczę, że to da się poprawić. Jednocześnie sądzę, że Legia nadal ma najsilniejszy skład, nawet w porównaniu do mocnego przecież Lecha czy Rakowa. Nie powinniśmy więc mieć żadnych problemów ze zdobyciem mistrzostwa Polski. Uważam więc, że każdy inny wynik niż tytuł i to z paropunktową przewagą, to będzie porażka.
No na bokach obrony mamy reprezentantów Chorwacji i Serbii, w środku Polski, w ataku Czech, w bramce mamy legendę polskiej piłki. Pewnie, zawsze przydałyby się wzmocnienia, by poprawić konkurencję, ale to nadal jest moc. Będę więc zły i rozczarowany jeśli z tych piłkarzy nie da się zrobić zespołu, który, po pierwsze wygra ligę, a po drugie awansuje do Ligi Europy, zwłaszcza jeśli kupimy jednego lub dwóch stoperów.
Myślisz, że trener Michniewicz temu podoła?
Zyskał moje zaufanie. Gra zespołu szybko się zmieniła na korzyść, a przecież przejął wieczór właściwie z marszu. Ma więc kredyt zaufania, ale wiadomo jak to w Legii, jak to z kibicami. Ten kredyt jest na trzy-cztery mecze, a jak potem nie wyjdzie, to bywa różnie. Ta wiosna to dla niego prawdziwy test. Do tej pory nie pracował w klubie z tak dobrymi piłkarzami. Ma więc pole do popisu i wykazania się.
Trzeba pokazać, że potrafi się nie tylko obronić ligę, co oczywiście też jest dużym wyczynem, ale i stworzyć ekipę gotową do osiągania dużych rzeczy. Pierwszy raz od dawna mamy szkoleniowca z dorobkiem, doświadczeniem. Nie jest to trener kobiet, były dyrektor sportowy, czy asystent. Tak że: panie Czesławie, do boju!
Nawet Berg, któremu byłem niechętny, a którego byłeś entuzjastą, startował właściwie bez dorobku.
Oczywiście. W każdym razie zmierzam do tego, że mamy prawo wymagać. Ja na starcie rundy, jak zawsze, jestem optymistą.
Pewnie, dla kibica to jest najlepszy czas w roku.
Najlepiej się wtedy czujemy. Przyglądamy się, jak trenujemy nowe ustawienie, zachodzą zmiany w kadrze, a potem jakiś gość przewrócił się na szesnastym metrze, jest czerwona kartka i rzut karny dla rywala (śmiech). Specjalnie się nie osłabiliśmy, mamy trochę młodzieżowców, którzy dobijają się do składu.
Przyszedł Janković, może ktoś jeszcze trafi do zespołu. Wydaje się więc, że pierwszy skład mamy dość silny, by rywalizować w lidze, pucharze Polski i eliminacjach. Gorzej ze zmiennikami. Ale co tam. Teraz kibice mają swój czas. To jest ten moment, kiedy się wierzy.

Przeczytaj również