Ośmieszył Liverpool, zaraz trafi do wielkiego klubu? Transfer marzeń blisko. "Efekty są rewelacyjne"
Leandro Trossard błysnął ostatnio hattrickiem w meczu z Liverpoolem. Dla Belga był to kolejny świetny występ w ostatnich miesiącach. A dla czołówki Premier League sygnał, że warto mieć na oku piłkarza Brighton. Trossard chyba wreszcie doczeka wymarzonej oferty z topowego klubu.
Jeszcze niedawno Leandro Tossard zaskakująco bezpośrednio zadeklarował, że w razie otrzymania interesującej oferty opuści Brighton. Niedługo po tych słowach zrobił ogromny krok ku temu, aby taka propozycja się pojawiła. W ubiegły weekend Belg ustrzelił hattricka w spotkaniu z Liverpoolem, zapewniając “Mewom” remis na Anfield.
- Wierzę, że może pokazać jeszcze więcej - twierdził po meczu nowy trener drużyny z południowego wybrzeża Anglii, Roberto de Zerbi. - Nie mówię tego, gdyż nie jestem zadowolony z jego dzisiejszego występu, ale dlatego, że uważam go za świetnego, świetnego zawodnika.
To był kolejny wyborny występ w wykonaniu skrzydłowego Brighton. Bez cienia wątpliwości najlepszy w jego dotychczasowej karierze na Wyspach. 27-latek wyrósł na kluczową postać zespołu i rzeczywiście już niebawem może doczekać się wielkiej szansy w lepszym klubie. Meczem na Anfield potwierdził tylko swe spore ambicje.
Kolejny wielki transfer?
Ostatnie sezony udowodniły, że Brighton to świetne miejsce, aby się wypromować. W poprzednich dwóch latach klub za ogromne pieniądze sprzedawał Bena White’a do Arsenalu, Yvesa Bissoumę do Tottenhamu oraz Marka Cucurellę do Chelsea. Dodatkowo na Stamford Bridge przeniosła się również głowa projektu sportowego - trener Graham Potter. Na The Amex zbudowana została naprawdę interesująca drużyna, grająca ładny dla oka futbol, oparta w dużej mierze na nieoczywistych transferach i młodych zawodnikach.
Może i “The Seagulls” nie odnosili spektakularnych sukcesów na murawie. Ba, często zdarzały im się nawet słabe lub bardzo słabe okresy. Niemniej, pozostawali wierni założonej filozofii, a przede wszystkim mądrze kupowali i sprzedawali drożej. Taki model zarządzania zespołem i finansami, a także świetny, kreatywny skauting pozwoliły na zbudowanie stabilnego klubu środka tabeli Premier League.
O sile zespołu z południowego wybrzeża stanowią tacy zawodnicy jak Pascal Gross, ściągnięty w 2017 roku ze spadkowicza Bundesligi, Ingolstadt, czy pozyskani odpowiednio z Argentinos Juniors oraz ekwadorskiego Independiente del Valle Alexis Mac Allister i Moises Caicedo. Do listy mocno niesztampowych wzmocnień można dodać Enocka Mwepu (kupionego z Red Bulla Salzburg), Deniza Undava (z Unionu Saint-Galloise) czy nawet Jakuba Modera - wszak Polska to, z wyjątkiem bramkarzy, dla zespołów Premier League mocno nietypowy rynek.
Podobnym nabytkiem był właśnie Trossard. W 2019 roku trafił do Brighton jako 25-latek z Genku, stosunkowo późno przenosząc się z ojczyzny do czołowej europejskiej ligi. Niemniej, w Brighton nigdy nie kierują się CV danego zawodnika. Najważniejsze są aspekty piłkarskie i pod tym względem na The Amex bardzo dokładnie prześwietlają cele transferowe. Przykład Belga świetnie to pokazał. Teraz Trossard wyrasta na gracza z bardzo dużym “potencjałem sprzedażowym”.
Życiowa forma
W pierwszych trzech sezonach skrzydłowy przypominał chodzące uosobienie swego zespołu. Grał ładnie dla oka, dynamicznie, odważnie, ale często brakowało u niego tzw. finalnego produktu. Występował regularnie, stając się coraz ważniejszym ogniwem drużyny, lecz w drużynie słynącej z nieskuteczności nie wykręcał rewelacyjnych liczb. Graham Potter ustawiał go głównie jako podwieszonego lub wysuniętego napastnika (choć czasem wybiegał na murawę w roli wahadłowego), tymczasem Belg tylko raz zaliczył więcej niż pięć goli w sezonie. W poprzednich rozgrywkach strzelił osiem bramek. Nigdy też nie przekroczył tej granicy, jeśli chodzi o liczbę asyst.
Z roku na rok cyferki jego wyglądały jednak coraz lepiej, a i on sam nabierał większej pewności. Brał na siebie coraz większą odpowiedzialność, podejmował lepsze decyzje i poprawił ocenę ryzyka. Dzięki temu wskoczył do reprezentacji. Z ostatnich 15 meczów kadry prowadzonej przez Roberto Martineza ominął zaledwie dwa. A w tym pomogła mu znaczna zwyżka formy w poprzednich miesiącach.
Ostatnio gra trochę wyżej i efekty są rewelacyjne. W 13 minionych spotkaniach Trossard maczał palce w 13 ligowych trafieniach zespołu. To więcej niż w jakimkolwiek pełnym sezonie w barwach “The Seagulls”. W tym okresie strzelał m.in. Arsenalowi, Tottenhamowi, Manchesterowi United i Liverpoolowi. Co więcej, od startu rozgrywek 2021/22 aż czterokrotnie swymi trafieniami zapewniał drużynie wygraną.
- Jestem ustawiany trochę wyżej, co daje mi więcej szans na strzelanie goli. Im więcej szans masz, tym częściej możesz trafiać. To chyba największa różnica w porównaniu do kilku ostatnich lat - twierdził w programie “Monday Night Club” telewizji “BBC”.
W spotkaniu z Liverpoolem został pierwszym od 13 lat (i popisu Andrija Arszawina) strzelcem hattricka na Anfield. Jego dyspozycja wystrzeliła. Liczby, których tak brakowało, zaczęły wreszcie regularnie się pojawiać. Naturalnie więc coraz więcej obserwatorów widzi w nim wyróżniającego się gracza Premier League. Przytoczone wcześniej słowa De Zerbiego tylko to potwierdzają.
Powrót pod skrzydła Pottera?
Po odejściu Grahama Pottera do Chelsea szybko pojawiły się informacje dotyczące poszukiwań wzmocnień przez stołeczny klub. “The Blues” są już podobno po słowie z Christopherem Nkunku, ale na ich liście życzeń ma znajdować się również Trossard. Angielski menedżer chce ponoć kontynuować pracę z byłym podopiecznym, a i on sam nie ukrywa, że rozważa zmianę barw.
- Czuję się bardzo dobrze. Mieliśmy świetny start sezonu z Brighton. Sam niesamowicie się rozwinąłem. Wiem, o co chodzi w Premier League. Bardzo po tym względem zyskałem. Pewność siebie, mentalność, fizyczność - stałem się lepszy - mówił 27-latek w rozmowie z belgijskim “Het Nieuwsblad”. - Wiem już, jak wszystko działa. Nasz trener dopiero co odszedł do Chelsea, ale rozmowy o tym, czy pójdę jego śladem, nie mają sensu. Jeśli pojawi się okazja, będę chciał odejść. Ale muszę grać, a nie siedzieć na ławce.
Popis na Anfield potwierdził duże ambicje zawodnika i może stanowić dla niego idealną “reklamę”. Jeśli Potter go chce, to zarząd Chelsea dostał poważny sygnał, by poważnie mu się przyjrzeć. Anglik idealnie wie, jak korzystać z usług Trossarda. Obaj wspólnie mogliby wejść na jeszcze wyższy poziom. Z drugiej strony, “The Athletic” twierdzi, że na The Amex już szykują dla Belga nową umowę. I trudno się dziwić.
Stamford Bridge nie musi jednak stanowić jedynej opcji dla piłkarza Brighton. Jeszcze latem media w Belgii informowały, że Trossardowi przyglądały się Arsenal, Manchester United czy chcące włączyć się do walki w czołówce Newcastle United. Lista zainteresowanych po tak udanym starcie sezonu z pewnością się wydłuży, a ich ewentualne ruchy z pewnością mogą nabrać większej intensywności. Wychowanek Genku zgłosił akces do wielkiego transferu.
Tylko pięciu piłkarzy: Erling Haaland, Kevin de Bruyne, Harry Kane, Gabriel Jesus i Roberto Firmino, miało udział w większej liczbie trafień w Premier League od Trossarda. Czterech z nich ma na koncie mecz więcej od Belga. Ta kampania wygląda na przełomową - zawodnik Brighton jest nad wyraz efektywny, do tego pokazuje przebojowość i pewność siebie, jakiej jeszcze nie widzieliśmy. I taką postawą może zapracować na to, o czym marzy każdy piłkarz - miejsce w jednym z największych klubów świata.