Oceny dla kadrowiczów za Euro. Najgorsi Krychowiak i Płacheta, najlepsi Zieliński i Lewandowski

Oceny dla kadrowiczów za Euro. Najgorsi Krychowiak i Płacheta, najlepsi Zieliński i Lewandowski
PressFocus
Kurz po występie reprezentacji Polski na Euro 2020 powoli opada. Już za moment zamkniemy pewnie ten bolesny dla nas rozdział, ale zanim to zrobimy, w ramach podsumowania proponujemy wam jeszcze zestawienie ocen dla naszych kadrowiczów. Za cały turniej. Za całokształt twórczości.
Oceny wystawiliśmy w skali 1-10.
Dalsza część tekstu pod wideo

Wojciech Szczęsny - 5

Zaczął, jak przystało na siebie, niezwykle pechowo. Stał się pierwszym w historii bramkarzem, który zdobył bramkę samobójczą na mistrzostwach Europy, choć bądźmy szczerzy - trudno winić go za tego gola. Był raczej bez szans przy pozostałych trafieniach rywali, a podczas rywalizacji z Hiszpanią kilka razy uratował nam skórę.

Kamil Glik - 6

Chociaż w defensywie, jako cały zespół, zagraliśmy fatalnie, tracąc sześć goli w trzech meczach, akurat do Glika trudno mieć większe pretensje. Ze Słowacją ustrzegł się błędów, z Hiszpanią był skałą nie do przejścia, a i po spotkaniu ze Szwedami raczej nie mieliśmy żalu akurat do niego. Pokazał, że mimo słusznego już wieku, wciąż może być tej kadrze potrzebny.

Jan Bednarek - 5

Mniej “spektakularny” w interwencjach niż Glik. Zazwyczaj dobrze wywiązywał się jednak ze swoich podstawowych zadań. Imponował zwłaszcza w meczu z Hiszpanią, gdy do momentu kontuzji był nie do przejścia. Wielka szkoda, że w doliczonym czasie gry meczu ze Słowacją jego strzał nie znalazł drogi do siatki. Wszystko mogło potoczyć się wówczas inaczej.

Bartosz Bereszyński - 3

W pierwszym meczu to jego i Kamila Jóźwiaka zdecydowanie zbyt łatwo ograł na skrzydle Robert Mak, strzelając na 1:0 dla Słowacji. To także Bereszyński złamał linię spalonego przy golu Alvaro Moraty. Odpuszczamy winy za krycie Milana Skriniara, bo w odcinku “Foot Trucka” nasz obrońca wytłumaczył, że to nie on był odpowiedzialny za krycie Słowaka. Mimo wszystko jednak “Bereś” zbyt często kręcił się tam, gdzie działo się coś złego. Nawet jeśli potrafił nadrobić dobrymi interwencjami. Jak wówczas, gdy przeciął groźne podanie Quaisona, który odjechał Kamilowi Glikowi.

Tymoteusz Puchacz - 3

Mało kto spodziewał się pewnie, że “Puszka” zagra na tym Euro aż tyle minut. Zaczęło się od niezłego wejścia ze Słowacją, które napędziło grę biało-czerwonych i okazało się dla nowego zawodnika Unionu przepustką do pierwszego składu. Co można jednak powiedzieć o występach Puchacza przeciwko Hiszpanii i Szwecji? Dużo chęci, dużo wiatru, dużo zaangażowania, ale mało konkretów. Brakowało dokładnych zagrań, tak przecież potrzebnych piłkarzowi grającemu na pozycji wahadłowego.

Kamil Jóźwiak - 3

Bardzo słaby mecz ze Słowacją, dobry z Hiszpanią, znów bardzo słaby ze Szwecją. U Jóźwiaka widoczne były zwłaszcza braki w defensywie. To on, wspólnie z Bereszyńskim, dali się wyrolować Makowi. To jego zdecydowanie zbyt łatwo ograł Emil Forsberg przy trafieniu na 1:0. Bardzo często zawodnikowi Derby County brakowało też dokładności przy zagraniach. Ocenę minimalnie podnosimy za asystę do Lewandowskiego podczas starcia z Hiszpanią. I po prostu niezły występ na La Cartuja.

Maciej Rybus - 4

Rybus nie zagrał źle w meczu ze Słowacją. Ustrzegł się błędów. Być może był trochę zbyt mało widoczny w ofensywie, co skłoniło Paulo Sousę do tego, by zastąpić go Puchaczem. W efekcie zawodnik Lokomotiwu swój udział w Euro zakończył po pierwszym meczu.

Grzegorz Krychowiak - 1

Z całą sympatią dla Grzegorza Krychowiaka, nie możemy dać mu innej oceny. Całkowicie zawalił w meczu ze Słowacją, łapiąc czerwoną kartkę, która - kto wie - być może “ustawiła” nam cały turniej. Gdy nie było go podczas starcia z Hiszpanią - graliśmy dużo lepiej. Gdy wrócił na Szwecję - ewidentnie bał się gry. Stosował taktykę pod tytułem “alibi”. Od jego zablokowanego strzału zaczęła się też akcja bramkowa Szwedów.

Jakub Moder - 5

Ze Słowacją wszedł z ławki i szybko pokazał, że może wnieść do gry reprezentacji sporo jakości. W efekcie podczas spotkania z Hiszpanią dostał już szansę od pierwszej minuty i naprawdę dawał radę. To on zapoczątkował naszą akcję zakończoną golem, gdy praktycznie jednym ruchem zgubił dwóch rywali. Chwilę później zaliczył co prawda głupi faul w polu karnym, ale na jego szczęścia fatalnie przy strzale i dobitce mylili się Gerard Moreno oraz Alvaro Morata. Szkoda, że złapał uraz, bo bardzo przydałby się w ostatnim meczu.

Karol Linetty - 5

Ocenić można go tak naprawdę tylko za występ przeciwko Słowacji, bo ze Szwecją nie podniósł się z ławki, a w Sewilli pojawił się na murawie w samej końcówce. Decyzja Paulo Sousy o posłaniu pomocnika Torino w bój od pierwszej minuty naszego meczu otwarcia była sensacyjna. Częściowo się obroniła, bo Linetty strzelił gola. Poza tym jednak wtopił się w przeciętność całego zespołu.

Mateusz Klich - 5

Najlepszy moment zaliczył wówczas, gdy w meczu ze Słowacją napędził akcję bramkową. Poza tym rozegrał jednak przeciętny turniej. Pokazywał się do gry, imponował pressingiem, będąc pod tym względem w czołówce Euro, ale jednocześnie brakowało mu konkretów pod bramką rywali. Oczekiwaliśmy chyba nieco więcej.

Piotr Zieliński - 7

Zamknął usta swoim krytykom, których - niestety - nie brakuje. W meczu ze Słowacją był naszym najlepszym zawodnikiem. Praktycznie jedynym, który brał na siebie odpowiedzialność i starał się wykreować coś z niczego. Przeciwko Hiszpanom nie imponował może w ofensywie, ale za to harował jak wół, pomagając zespołowi w utrzymaniu korzystnego wyniku. Ze Szwecją znów mógł się podobać. Zaliczył asystę do Lewandowskiego, oddał kilka groźnych strzałów z dystansu. Obok wspomnianego “Lewego” był naszym najlepszym piłkarzem na tym turnieju.

Robert Lewandowski - 7

Podniósł się po fatalnym w swoim wykonaniu meczu ze Słowacją. Przeciwko Hiszpanom najpierw zmarnował dobrą okazję, ale później znakomicie przestawił Aymerica Laporte’a, strzelając na 1:1. Dwa razy trafił też do szwedzkiej bramki. W pierwszym przypadku - w absolutnie fantastyczny sposób. Jego sytuacja z pierwszej połowy, gdy dwukrotnie uderzał w poprzeczkę, będzie nam się jednak śniła długo. Doceniamy więc “Lewego”, ale jednocześnie mamy mały niedosyt. Fazą grupową mógł kończyć z jeszcze większym dorobkiem bramkowym. W efekcie pewnie także z awansem do 1/8 finału.

Kacper Kozłowski - 5

Pomocnik Pogoni Szczecin kończy turniej jako najmłodszy piłkarz, który kiedykolwiek wystąpił w meczu mistrzostw Europy. Całkiem przyjemne wyróżnienie. Kozłowski najpoważniejszą szansę dostał podczas starcia z Hiszpanią, gdy pojawił się na murawie już w 55. minucie, tuż po golu na 1:1. Presja była więc ogromna, ale “Kozi” nie spękał. Pomagał drużynie, potrafił wywalczyć stały fragment, zyskując cenny czas. Naprawdę można było go chwalić. A przecież ten chłopak ma dopiero 17 lat!

Karol Świderski - 4

Wszedł na końcówkę meczu ze Słowacją i dał drużynie potrzebny impuls. Zauważył to Paulo Sousa, który kilka dni później dał mu zagrać od początku przeciwko Hiszpanom. Świderski naprawdę mógł się wówczas podobać. Dochodził do sytuacji. Był aktywny. Najpierw co prawda chybił w dobrej sytuacji, ale potem z dystansu uderzył w słupek, co dało Lewandowskiemu szansę do dobitki. Ze Szwecją był już niestety znacznie mniej widoczny. To trochę obniża jego ocenę.

Jakub Świerczok - 4

Trudno go ocenić, bo zagrał na tym turnieju nieco ponad 30 minut. Szybko mógł być bohaterem, gdy trafił do siatki, ale VAR wychwycił, że był na minimalnym spalonym. Wielka szkoda. Później piłka rzadko wędrowała już w jego kierunku.

Przemysław Frankowski - 4

Zaliczył epizody we wszystkich trzech meczach. Co można o nich powiedzieć? Niewiele. W bardzo istotnym momencie odjechał mu Dejan Kulusevski, który po chwilę asystował Forsbergowi przy golu na 2:0. W pewnym stopniu “Franek” zrehabilitował się później przy golu Lewandowskiego na 2:2, zaliczając ostatnie podanie. Za to mały plusik i taka ocena.

Przemysław Płacheta - 1

Teoretycznie nie powinniśmy go oceniać, bo zagrał na tym Euro zaledwie kilkanaście minut. Ale za to, co zrobił przy trzeciej bramce dla Szwecji, dostaje od nas jedynkę. Inaczej być nie może. Zobaczcie sami.

Paweł Dawidowicz - bez oceny

Bez oceny zostawiamy za to Pawła Dawidowicza. Na boisku pojawił się tylko w 85. minucie meczu z Hiszpanią. Dotrwaliśmy w nim z wynikiem 1:1, za co brawa także dla zmiennika Jana Bednarka.

Przeczytaj również