"O nim w reprezentacji nie chcę nawet wspominać! Cash to zupełnie inny temat, kibicuję mu" [NASZ WYWIAD]
!["O nim w reprezentacji nie chcę nawet wspominać! Cash to zupełnie inny temat, kibicuję mu" [NASZ WYWIAD] "O nim w reprezentacji nie chcę nawet wspominać! Cash to zupełnie inny temat, kibicuję mu" [NASZ WYWIAD]](https://pliki.meczyki.pl/big700/384/6169418a5556e.jpeg)
Kto nam barwniej opowie o reprezentacji Polski od Bogusława Kaczmarka? Ano właśnie! Dlatego zadzwoniliśmy do trenera ’’Bobo” i porozmawialiśmy o meczu z Węgrami, absencji Roberta Lewandowskiego i Kamila Glika czy też o Mattym Cashu. Zapraszamy do lektury.
SAMUEL SZCZYGIELSKI: Dobrze, że Matty Cash zadebiutował wchodząc z ławki?
BOGUSŁAW KACZMAREK: Myślałem, że jak dostał ekspresowo polski paszport, to będzie grał od początku już z Andorą. Dla niego każda minuta z orzełkiem na piersi jest potrzebna, by zgrać się z drużyną i rozumieć się już na boisku, gdy przyjdzie czas grania ważnych meczów w przyszłym roku. O Sebastianie Boenischu w naszej reprezentacji nie chcę nawet wspominać. Ludo Obraniak zaczął obiecująco. Ale w Cashu pokładam dużo większe nadzieje, to zupełnie inny temat, kibicuję mu.
Jak trener go ocenia?
To taki typowi żywiec, niesamowicie dynamiczny chłopak. Ktoś mówi, że Aston Villa to teraz słaba drużyna. Stevie Gerrard przyszedł i myślę, że to poukłada. Porównywanie Kamila Jóźwiaka do Casha… To inny profil, zupełnie. To dwie różne charakterystyki piłkarzy, jeśli chodzi o poruszanie się po boisku.
Jóźwiak przede wszystkim słabo odnajduje się w defensywie.
Cash wszystko robi na takim maksymalnym speedzie, a Jóźwiak lubi potrzymać piłkę, dryblować. On zagrał niezłe zawody z Andorą, ale rywale grali w dziesiątkę, nie ma co się zachwycać tym, że miał gola i asystę. To wartościowy zawodnik, ale Cash bardziej pasuje na tę pozycję w reprezentacji Polski.
Wiadomo, że z Węgrami zagramy bez Roberta Lewandowskiego, Kamila Glika i Grześka Krychowiaka. Ten ostatni wyautował się sam.
W pewnym momencie to była pantomima. Krychowiak faulował byle faulować. Dobrze, że w przerwie nie napisał podania do sędziego o dostanie żółtej kartki. Nawet się bałem, że sędzia jest tak wyczulony, by nie dać mu ’’żółtka”, że zaraz da mu czerwoną kartkę i się skończy zabawa.
Co myśli Pan o nieobecności Glika?
A no właśnie, taki Kamil Glik dostał w trąbę w 15. sekundzie meczu i był dalej nieugięty. Ale szkoda, że się nie wykartkował, bo tak nadal jest zagrożony, a jeszcze nie pomoże nam z Węgrami. Troszeczkę to ryzykowne. To taka oś Berlin-Rzym-Tokio. Glik to część rdza kręgowego tej drużyny. Nie ma Jacka Góralskiego czy Krystiana Bielika by zastąpić Krychowiaka, a z kolei jak nie ma Glika lub Jana Bednarka, to trzeba tę obronę podwyższyć, choćby Dawidowiczem to podeprzeć.
Robert Lewandowski będzie odpoczywać. Oczywiście ma do tego prawo, ale to jednak osłabienie.
Gdybyśmy chcieli pogrzebać trochę w historii, to z dużą wyobraźnią Adam Nawałka korzystał z układu Łukasz Piszczek, Kuba Błaszczykowski, Robert Lewandowski. Chociaż pisaliście, że oni nie przepadają za sobą, to na boisku tego nie było widać. To Robert Lewandowski wprowadził nas na ostatnie 3 imprezy. Jego robota to 48 albo 52 procent w drodze do tych awansów. Także Lewandowski by się bardzo przydał, ale dobrze, że wrócił Arek Milik.
Ale on ostatnie lata w kadrze ma przeciętne.
Tak, liczbowo tak. Tylko że Milik to lewa noga, to skarb, z półprawej pozycji pod Lewandowskim Arek dodaje masę możliwości w ofensywie. Sprawdzoną konstrukcją gry jest ustawienie Lewego na szpicy i Arka Milika pod nim. Dziś Milik musi wziąć na siebie grę z przodu, pewnie dostanie do partnerstwa Krzysztofa Piątka albo Karola Świderskiego.
Zresztą mecz z Andorą kończyliśmy w trójkę z przodu. Ma to sens?
Nie. No bo po co gramy w trzech napastników? To nie miało sensu. Ani w pierwszym meczu z Andorą ani teraz w drugiej połowie. Oni nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić, dublują pozycje.
Mecz z Węgrami to prosty temat? Mamy go po prostu nie przegrać?
Ale ja jeszcze do Andory chcę wrócić, panie Samuelu.
A proszę bardzo.
Każdy stały fragment w obronie strefowej to taki schemat: trzeba piłkę ustawić tak, żeby był atak na piłkę, ponowienie ataku na piłkę i interwencja bramkarza. A ten Andorczyk jakby z procy rozstrzelał całą naszą obronę i bramkarza. Nie można tak…
To wracamy na koniec do tematu meczu z Węgrami.
Trzeba wygrać mecz, bo wtedy wszystko zależy od nas. Jak ugramy remis, to patrzymy na to, co ugrają przeciwnicy, ale też jesteśmy praktycznie pewni awansu. Wyliczyli eksperci, że jak przegramy to też jest szansa. Ale ja jestem pozytywnej myśli, myślę, że magia tego stadionu da nam zwycięstwo.