Nowe rządy w Milanie. Rekordowa kasa na stole. Kim są nowi właściciele? Mają już sporo sukcesów na koncie
AC Milan zaraz zostanie drugim, po Chelsea, najdrożej sprzedanym klubem w historii futbolu. Jak doszło do finansowego odrodzenia “Rossonerich” i kim są jego nowi właściciele?
- Jesteśmy zaszczyceni, że stajemy się częścią znakomitej historii AC Milanu oraz podekscytowani tym, że odegramy rolę w następnym rozdziale powrotu tego klubu na należne mu miejsce na szczycie włoskiego, europejskiego i światowego futbolu - powiedział Gerry Cardinale, założyciel RedBird Capital Partners, nowego właściciela Milanu, w środowym oświadczeniu wydanym przez klub z San Siro.
- Filozofia inwestycyjna wraz z listą osiągnięć Red Bird we władaniu zespołów pokazuje, że kluby piłkarskie mogą osiągać sukcesy na boisku oraz same się finansować poza nim. Nie możemy się doczekać długofalowej współpracy z klubem, jego kadrą zarządzającą oraz kibicami Milanu na całym świecie, by kontynuować wspinaczkę klubu w nadchodzących latach.
Upadek
Było lato 2018 roku. AC Milan właśnie zanotował najlepszy ligowy sezon od pięciu lat. Dorobek 64 zdobytych punktów (jeden więcej niż rok wcześniej) wystarczył na zajęcie po raz drugi z rzędu szóstego miejsca w tabeli Serie A. “Rossoneri” dotarli ponadto do finału Pucharu Włoch oraz 1/8 finału Ligi Europy. W rozgrywkach pucharowych upokorzyły ich ostatecznie odpowiednio: niepodzielnie panujący na krajowym podwórku Juventus (0:4) oraz inny uśpiony gigant w postaci Arsenalu (1:5 w dwumeczu). Największe problemy mediolańskiego klubu wcale nie miały jednak miejsca na boisku.
Sezon 2017/18 AC Milan zakończył ze stratą ponad 126 milionów euro. W rezultacie działacze siedmiokrotnego zdobywcy Pucharu Europy musieli następnie odwołać się do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu, by móc wystąpić w kolejnej edycji europejskich pucharów. UEFA uznała bowiem wcześniej, że “Rossoneri” złamali zasady finansowego fair play.
Również tamtego lata większościowym udziałowcem klubu została amerykańska firma Elliott Management Corporation.
- Kiedy Elliott kupiło Milan w 2018 roku, odziedziczyliśmy klub ze wspaniałą historią, ale poważnymi problemami finansowymi i przeciętnymi wynikami sportowymi - zwrócił uwagę w tym tygodniu zarządzający tą wielką korporacją Gordon Singer.
Kulminacja
Jak bardzo postępowała degrengolada jednego z najbardziej zasłużonych klubów w historii futbolu?
Dość napisać, że jeszcze na początku XXI wieku AC Milan regularnie plasował się w ścisłej czołówce corocznego raportu finansowego firmy Deloitte, zestawiającego przychody najbogatszych klubów piłkarskich na świecie. Tymczasem na przestrzeni ostatnich kilku lat po raz pierwszy zdarzyło się, by “Rossoneri” wypadli poza pierwszą dwudziestkę rankingu. Dwa sezony temu, z przychodami na poziomie poniżej 150 milionów euro, Milan spadł nawet na odległą, 30. lokatę.
Przychody klubu leciały na łeb, na szyję. Równocześnie rosły straty, które w sezonie 2019/20 zbliżyły się do 200 mln euro. W tamtych rozgrywkach mediolańczykom nie pomógł już nawet Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu. UEFA tym razem dopięła swego i wykluczyła ten wielce utytułowany klub z udziału w Lidze Europy.
Odbicie
Jak to zatem możliwe, że zaledwie cztery lata po przejęciu klubu przez Elliott Management Corporation, zostanie on sprzedany za drugą najwyższą kwotę w dziejach piłki nożnej? O procesie odrodzenia Milanu, zwieńczonego tegorocznym mistrzostwem Włoch, pisaliśmy szczegółowo TUTAJ https://www.meczyki.pl/newsy/koniec-upokorzen-milanu-a-bylo-naprawde-ciezko-jeden-rozbijal-sie-autami-drugi-wszystko-psul/188623-n. W tym miejscu warto spojrzeć szerzej na rolę ciągle aktualnych, większościowych udziałowców klubu. A ci nie bali się zaryzykować.
Pod koniec 2018 roku na stanowisko dyrektora wykonawczego Milanu zatrudniony został pełniący wcześniej przez wiele lat tę samą funkcję w Arsenalu Ivan Gazidis. Wychowany w Wielkiej Brytanii obywatel Republiki Południowej Afryki nie należał do ulubieńców kibiców “Kanonierów”, zarzucających mu m.in. zachowawczą politykę transferową na przestrzeni poprzedniej dekady. W Mediolanie Gazidis odnalazł się za to doskonale.
- Naszą nową wizją było znalezienie zawodników bez wielkich nazwisk - tłumaczył dyrektor wykonawczy Milanu w wywiadzie, jakiego udzielił w minionych dniach na łamach “The Guardian”. - Ściągnęliśmy zawodników z zespołów spadających z ligi. Ściągnęliśmy zawodników niechcianych i takich, którym nie wróżono dalszego rozwoju. Zidentyfikowaliśmy ich, wykorzystując nowoczesne dane analityczne oraz nowoczesne metody skautingowe. Następnie zapewniliśmy środowisko, które Paolo Maldini wypełnił wartościami Milanu. Takie połączenie sprawiło, że projekt okazał się sukcesem. Podobnie jak fakt, że mieliśmy odwagę wierzyć w nasze przekonania na każdym etapie.
Mianowanie Paolo Maldiniego na posadę początkowo dyrektora strategii sportowej i rozwoju, a następnie dyrektora technicznego jego ukochanego klubu było kolejną równie odważną, co świetną decyzją amerykańskich właścicieli Milanu. We współpracy z Gazidisem legenda “Rossonerich” przyczyniła się do zmniejszenia budżetu płacowego klubu o ponad 60 milionów euro na przestrzeni raptem trzech sezonów. Jakby tego było mało, osiągnęła też niesamowity sukces sportowy. Rok temu, zdobywając wicemistrzostwo Włoch, zapewniła sobie powrót po ośmioletniej przerwie do Ligi Mistrzów, co znacząco poprawiło finanse klubu. Teraz sięgnęła po pierwszy od 11 lat tytuł mistrza kraju.
- To dość pomnikowe osiągnięcie - zauważył Gazidis. - I to nie tylko dlatego, że go dokonaliśmy, ale ze względu na sposób, w jaki to zrobiliśmy. Był on zupełnie inny. Nawet na początku sezonu wierzyliśmy, że stworzyliśmy coś wyjątkowego w oparciu o klarowny pomysł zbudowania nowego Milanu wokół bardzo młodego zespołu. Myślę, że to najmłodsza drużyna w najnowszej historii, która wygrała Scudetto i w ogóle jedna z najmłodszych w Europie. Cechuje ją też jedność celu wewnątrz klubu i razem z kibicami.
Rozwój
Kibice Milanu jeszcze dobrze nie zdążyli nacieszyć się mistrzostwem Włoch, a w minioną środę piłkarski świat obiegła kolejna potencjalnie ekscytująca dla nich wiadomość. Kim są przyszli nowi, także pochodzący ze Stanów Zjednoczonych, właściciele klubu?
RedBird Capital może pochwalić się rosnącym portfolio udziałów w kilku piłkarskich klubach. Dwa lata temu stało się większościowym udziałowcem francuskiego Toulouse FC, czyli klubu, który na koniec minionego sezonu wywalczył sobie po dwuletniej przerwie awans do Ligue 1. Przed rokiem amerykańskie konsorcjum zakupiło ponadto 10% udziałów w Fenway Sports Group. Ci ostatni od ponad dekady władają oczywiście Liverpoolem, który znowu dołączył w tym okresie do ścisłej, europejskiej czołówki. RedBird ma też 15% udziałów w indyjskim klubie Rajasthan Royals.
Co kluczowe, opiewająca na 1,2 miliarda euro transakcja (Chelsea sprzedano ostatecznie za 2,5 miliarda funtów) ma zapewnić Milanowi kontynuację kierunku obranego przez dotychczasowych właścicieli. Elliott zresztą pozostawi sobie mniejszościowe udziały wraz z miejscem w zarządzie klubu. Według Ivana Gazidisa sprawcy cudownego odrodzenia “Rossonerich” mieli wcale nie myśleć o sprzedaży Milanu. Ofertę, podobno nie jedyną, zaakceptowali z myślą o dalszym rozwoju klubu. Pod względem finansowym, organizacyjnym i wreszcie sportowym.
- Niezależnie od tego, czy Elliott zostanie, projekt będzie kontynuowany - zapewnił kibiców Gazidis, który w ubiegłym roku wygrał walkę z nowotworem, jeszcze przed potwierdzeniem porozumienia o sprzedaży klubu. - Ja na pewno pozostanę tutaj w nadchodzącej przyszłości.
- Nasz plan był prosty: stworzyć finansową stabilizację i przywrócić Milan na należne mu miejsce w europejskim futbolu - zaznaczył przed kilkoma dniami Gordon Singer.
Nie będzie przesadą napisać, że AC Milan odrodził się na przestrzeni raptem czterech ostatnich lat niczym przysłowiowy Feniks z popiołów. A to może być dopiero początek, wzorem Liverpoolu, powrotu “Rossonerich” na historycznie rzeczywiście należne im miejsce jeśli nie na szczycie, to na pewno w czołówce światowego futbolu.