Niepewny Kiwior znów podniósł ciśnienie. Gorzkie słowa w mediach, Arteta zabrał głos, kibice piszą o Mbappe

Niepewny Kiwior znów podniósł ciśnienie. Gorzkie słowa w mediach, Arteta zabrał głos, kibice piszą o Mbappe
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Hawrot
Mateusz HawrotWczoraj · 10:25
Jakub Kiwior po blisko czterech miesiącach przerwy niespodziewanie dostał szansę gry w Premier League. Trudno powiedzieć, by ją wykorzystał - w kluczowych momentach znów podniósł kibicom Arsenalu ciśnienie. Po meczu wypowiedział się o nim Mikel Arteta, wymowne słowa znajdziemy też w angielskich mediach.
14 kolejek ligi angielskiej z rzędu Jakub Kiwior przesiedział na ławce rezerwowych. Od wyjazdowego spotkania z Fulham 8 grudnia grał tylko w Pucharze Ligi (18 grudnia, jeden występ, 87 minut) i Lidze Mistrzów (22 i 29 stycznia, 12 marca, trzy razy po 90 minut). Nie były to jednak mecze wagi ciężkiej, Polak zanotował mocny spadek w hierarchii zespołu. Na lewej obronie efektownie wystrzelił Myles Lewis-Skelly, w środku zdrowie trzymało się podstawowego duetu Gabriel - William Saliba. Mikel Arteta nie miał powodu, by częściej desygnować “Kiwiego” do gry. Szczególnie, że ten, gdy grał w grudniu, solidne występy (jak z Manchesterem United czy Monaco) przeplatał z bardzo słabymi (wspomniane Fulham i Crystal Palace w Pucharze Ligi).
Dalsza część tekstu pod wideo
W końcu jednak nadeszła długo wyczekiwana szansa. Po kwadransie wtorkowego starcia z Fulham, tym razem u siebie, Gabriel zgłosił kiepsko wyglądający uraz. Z grymasem bólu opuścił boisko, a z ławki wszedł 25-letni reprezentant Polski. Dodajmy, że wszedł, bo kontuzję znowu leczy Riccardo Calafiori, a drobny problem wykluczył z kadry Bena White’a. Innych opcji Arteta po prostu nie miał.

Znów podniósł ciśnienie

Kiwior zaczął od aktywnego wejścia… na połowę rywali. Wygrał pozycję nieopodal pola karnego, przestawił przeciwnika i oddał strzał, który zablokowano. Do końca pierwszej połowy był bezbłędny. Dobrze się ustawiał, unikał nerwowych momentów, wybijał piłkę jak należy, zanotował kilka solidnych interwencji. Najlepszą w 42. minucie, gdy skutecznym wślizgiem zatrzymał pędzącego Adamę Traore, za co zebrał gromkie brawa z trybun The Emirates Stadium. Może i goście rzadko straszyli Arsenal ofensywnymi wypadami, ale cała obrona funkcjonowała bez zarzutu.
Dobry występ Kiwiora trwał do 64. minuty. Wówczas popełnił on poważny błąd w niegroźnej sytuacji. Nie zdołał wybić piłki, stracił ją na rzecz Traore, który jednak kompletnie pokpił sprawę i zmarnował szansę na gola. To nie tyle mogła, co wręcz powinna być bramka dla Fulham. “Kiwiemu” mocno się upiekło, bo pomylił się w sposób niedopuszczalny. Kibicom mógł przypomnieć się poprzedni, grudniowy mecz z tą samą drużyną - wtedy Raul Jimenez trafił do siatki “Kanonierów” korzystając ze złej postawy 25-latka z Polski.
W ostatnich 30 minutach oglądaliśmy już mniej pewną wersję Kuby Kiwiora. W 81. minucie jego zachowanie było co najmniej dziwne. Wzorowo, na pełnym sprincie wrócił za kontrą gości, by następnie kompletnie zignorować krycie Rodrigo Muniza. Zagubiony próbował przekazać je Lewisowi-Skelly’emu - skończyło się klarowną, stuprocentową okazją, fatalnie zmarnowaną przez napastnika Fulham. Przy straconym w doliczonym czasie gry golu Kiwior bezpośrednio nie zawalił, ale jak trafnie zauważył komentujący to spotkanie w Viaplay Piotr Domagał, zajął się w tej akcji “ziemią niczyją”. Niewiele zrobił dla powstrzymania przeciwnika przed strzałem na bramkę.
Omawiane akcje: [3:30], [5:00] i [6:15] na poniższym wideo
Pojedyncze skuteczne interwencje, nawet w końcówce, zostały przykryte przez chwile, gdy Jakub Kiwior podnosił kibicom ciśnienie niepewnymi zagraniami i prostymi błędami. Nie pierwszy raz pokazał się z tej strony - oglądając go w barwach Arsenalu, zwykle można mieć wrażenie, że nawet jeśli kilka razy zaimponuje w defensywie, to zaraz wywinie jakiś dziwny numer. Dlatego właśnie pozytywy tego sezonu - jak United, Monaco, wcześniej doskonała zmiana z PSG i wyłączenie Achrafa Hakimiego - toną w morzu nerwów i większych oraz mniejszych pomyłek.

Gorzkie podsumowanie

Po 90. minucie, a jeszcze przed golem Fulham, kamery uchwyciły, jak wyraźnie poruszony Mikel Arteta zasypuje Polaka wskazówkami, głośno krzycząc “Jakub, Jakub”. Trener poruszył też temat Kiwiora na konferencji prasowej.
- Dobra rzecz związana z Jakubem to to, że jest bardzo niezawodny. Za każdym razem, gdy go potrzebujemy, jest tutaj, dostępny [do gry]. Wykonuje swoją pracę, a nakazujemy mu grać jako pół lewy stoper, pół prawy, jako lewy obrońca. I zawsze ma uśmiech na twarzy.
Z jednej strony - pozytywnie. Z drugiej - dość wymowne, że po ostatnim gwizdku Arteta skupił się na dostępności reprezentanta Polski, a niekoniecznie stricte jego grze. Nie oszukujmy się: przy pełnej dyspozycyjności innych obrońców, Kiwior dalej nie powąchałby murawy w lidze. Tak jego grę z Fulham ocenił dziennik The Sun, wręczając notę “4” w skali 1-10.
- Zastąpienie jednego z najlepszych obrońców zawsze jest trudnym zadaniem, ale Kiwior nie zrobił wystarczająco dużo, by zaimponować. W niechlujny sposób oddał piłkę Adamie Traore, prezentując mu złotą okazję bramkową. Na jego szczęście, strzał był niecelny. Jest też częściowo winny pozostawieniu otwartej przestrzeni Rodrigo Munizowi w 80. minucie. Z każdym kolejnym meczem to wydaje się coraz bardziej oczywiste, że reprezentant Polski po prostu nie zapewnia wymaganego poziomu - gorzko podsumowano.

Kiwior na Bernabeu?

W innych redakcjach oceny były mniej surowe, “piątki” i “szóstki”, natomiast ostatnie zdanie z recenzji The Sun wygląda na strzał w środek tarczy. Kiwior, w rytmie meczowym, może być skutecznym i solidnym obrońcą, na niezłym europejskim poziomie. Na dzisiejszy, silny Arsenal to jednak za mało. Nie wykonał w Londynie wystarczającego progresu, by móc być etatowym, godnym zaufanie zmiennikiem jako stoper, zaś na lewej obronie Arteta oczekuje czegoś innego. Warto przytoczyć jeszcze komentarz jednego z kibiców z portalu X.
- Mówiłem to wielokrotnie: kłopot z Kiwiorem polega na tym, że jego słabe strony pokrywają się z tym, czego wymagamy w Arsenalu od naszych środkowych obrońców. On po prostu nie jest wystarczająco dobry na to, czego potrzebujemy - trafnie napisał Rohan Jivan.
Media społecznościowe zalały też reakcje fanów na to, że Gabriel prawdopodobnie wypadnie na dłużej i opuści tym samym dwumecz z Realem Madryt w Lidze Mistrzów, co miałoby się wiązać z grą Kiwiora naprzeciwko Kyliana Mbappe, Viniciusa Juniora i spółki. Prognozy sympatyków Arsenalu, delikatnie mówiąc, nie są optymistyczne (np. TUTAJ). Niektórzy przypominają zeszłoroczny, przegrany ćwierćfinał z Bayernem, w którym reprezentant Polski się nie popisał.
Czy jednak faktycznie w przyszłym tygodniu Jakub Kiwior wybiegnie na murawę Estadio Santiago Bernabeu, by rywalizować z największymi gwiazdami Realu? Nawet przy nieobecności Gabriela i Calafioriego - nie przesądzalibyśmy. Jeśli zdrowy będzie Ben White, trudno nam sobie wyobrazić szansę Artety dla Polaka w tak ważnym spotkaniu, meczu sezonu dla tej drużyny. Prędzej Hiszpan odejdzie od pomysłu z lewonożnym stoperem i dorzuci do Saliby właśnie White’a lub przesunie tam Jurriena Timbera.
Ale gdyby Kiwior zagrał - a sporo w tej kwestii może nam wyjaśnić sobotni, ligowy mecz z Evertonem - to pozostaje trzymać kciuki, by to był jego nie tylko najważniejszy, ale i najlepszy moment w karierze.

Przeczytaj również