Nie ma miejsca jak Brooklyn. Adam Kownacki stawi czoła "Nordyckiemu Koszmarowi"

Nadchodzącej nocy Adam Kownacki skrzyżuje rękawice z Robertem Heleniusem podczas zakontraktowanego na dwanaście rund pojedynku w nowojorskiej hali Barclays Center. Obaj pięściarze podchodzą do siebie z należytym szacunkiem i są nastawieni na triumf, jednak to znajdujący się znacznie wyżej w rankingach Polak za wszelką cenę będzie chciał udokumentować własną wartość w królewskiej kategorii efektownym sfinalizowaniem walki.
Wydaje się, że Robert Helenius, reprezentujący Finlandię były mistrz Europy, najlepsze lata między linami ma już za sobą, aczkolwiek nigdy nie można go lekceważyć. Za 36-latkiem przemawia przede wszystkim doświadczenie, wzrost oraz zasięg ramion. Ponadto „The Nordic Nightmare” dysponuje świetnym, mocnym lewym prostym, którym zazwyczaj trzyma przeciwników na dystans, szukając jednocześnie wykończenia uderzeniem prawą.
Kownacki jest aktualnie na innym etapie zawodowej kariery. „Babyface” nie odnotował dotychczas żadnej porażki i legitymuje się znakomitym, nienaruszonym bilansem 20 wygranych potyczek (w tym 15 przez nokaut). Niepokonany, pochodzący z Łomży zawodnik wyjdzie do ringu jako absolutny faworyt starcia. Atutami Adama ma być technika, większa liczba szans na rozwiązanie pojedynku przed czasem, skuteczność, jak również wytrzymałość.
Przegnać „Nordycki Koszmar”
W trakcie oficjalnej ceremonii ważenia Polak wniósł na wagę ponad 120 kilogramów, natomiast waga „The Nordic Nightmare’a” zamknęła licznik na 108 kilo. Według doniesień z obozu Kownackiego, nie powinna przez to ucierpieć szybkość Adama, który jest dobrze przygotowany pod względem kondycyjnym, jednak w tego rodzaju starciach lepiej dmuchać na zimne, nawet jeśli występuje się w roli głównego kandydata do zwycięstwa.
Fin już wielokrotnie był skazywany na pożarcie, lecz nie przeszkodziło mu to w sprawianiu niespodzianek, o czym przekonali się w przeszłości pięściarze pokroju Samuela Petera czy Derecka Chisory. Dodatkowym aspektem motywacyjnym dla Roberta Heleniusa będzie fakt, że jego walka z Adamem Kownackim uzyskała status oficjalnego eliminatora do pojedynku o tytuł mistrza świata federacji WBA w kategorii ciężkiej. Skandynawski kolos staje przed olbrzymią szansą, ale także musi wykazać się ostrożnością.
„Babyface” posiada w swoim dossier pokonanych takie nazwiska, jak: Charles Martin, Gerald Washington oraz Chris Arreola. Polakowi z pewnością niestraszny żaden „Nordycki Koszmar”, jest przekonany o własnej wartości, pewny siebie, więc ze spokojem czekamy na pozytywne rozstrzygnięcie nocnej konfrontacji. Nie wyobrażamy sobie, żeby Adam mógł polec w potyczce z Heleniusem. Wszystko w jego rękach i nogach.
Warto podkreślić, że pojedynek przeciwko doświadczonemu Finowi będzie dziesiątym starciem, które Kownacki stoczy w Barclays Center. „Babyface” czuje się tutaj jak w domu i jesteśmy przekonani, że otrzyma wsparcie tamtejszej Polonii. Żywimy nadzieję, że nowojorska hala i tym razem okaże się szczęśliwa dla naszego rodaka. Home Sweet Home. Powodzenia, Adamie!
Mateusz Połuszańczyk