Największa metamorfoza pod okiem Kloppa? Ten piłkarz przeszedł wielką przemianę. "Nie do przecenienia"
W ciągu kilku ostatnich sezonów Sadio Mane udowodnił, że jest dla Liverpoolu postacią absolutnie kluczową. Wskazują na to jasno statystyki, które wypracował od pierwszego postawienia stopy na Anfield, jednak przez wzgląd na kosmiczne wyczyny Mohameda Salaha, na Senegalczyku skupia się mniejsze światło jupiterów. A szkoda, bo ten najzwyczajniej w świecie na to zasługuje.
Sadio Mane reprezentuje barwy Liverpoolu od lipca 2016, kiedy to opuścił Southampton. Ruch ten był pokłosiem dwóch bardzo solidnych sezonów, które Senegalczyk spędził na St Mary’s Stadium. Strzelone kolejno 10 (2014/2015) oraz 11 bramek (2015/2016) skłoniło Juergena Kloppa do zakontraktowania wtedy 24-letniego skrzydłowego, którego znał jeszcze z boisk Bundesligi. Był to moment przełomowy zarówno w karierze senegalskiego piłkarza, jak i dla losów ekipy “The Reds”.
Solidny start, błyskawiczny rozwój
Gdy Liverpool pozyskiwał Sadio Mane z Southampton, nad tym ruchem wisiało lekkie widmo przeciętności. Nie z powodu samego wyboru piłkarza, lecz z popularnego w tamtym czasie trendu Liverpoolu wyciągania z ekipy “Świętych” zawodników co najwyżej średnich. Wystarczy wspomnieć takie nazwiska jak Rickie Lambert (czerwiec 2014), Adam Lallana (lipiec 2014), Dejan Lovren (lipiec 2014) czy Nathaniel Clyne (lipiec 2015). Na szczęście dla Juergena Kloppa, Senegalczyk nie wpisał się w tę zależność i pokazał to już w pierwszym ligowym spotkaniu - na inaugurację Premier League.
Transformacja, jaką przeszedł Mane od samego zasilenia szeregów “The Reds”, jest nie do przecenienia. Z jednego z najbardziej koronnych ligowych przykładów “jeźdźca bez głowy”, stał się odpowiedzialnym, dojrzałym taktycznie piłkarzem, który wydatnie pomógł zespołowi w wywalczeniu mistrzostwa Anglii czy trofeum Ligi Mistrzów.
Kluczem do rozwoju Sadio Mane był oczywiście wpływ Juergena Kloppa oraz zagadnień taktycznych, które Niemiec sukcesywnie wdraża na Anfield. Senegalczyk musiał nauczyć się odpowiedzialności w kryciu, szacowania ryzyka straty piłki czy współpracy z mocno wykorzystywanym w ofensywie bocznym obrońcą. Widać to choćby po poprawie liczby udanych dryblingów na rywalach w całym sezonie (w nawiasie przelicznik na pełne 90 minut meczowych - w celu uniknięcia zakłamania wyniku przez różną liczbę rozegranych minut).
- 2017/2018 - 52 (2,14)
- 2018/2019 - 69 (2,02)
- 2019/2020 - 76 (2,49)
- 2020/2021 - 84 (2,69)
Były gracz Southampton czy RB Salzburg jest znakomicie wyszkolony technicznie, a od czasu, gdy Klopp wpoił mu odpowiedzialność za grę, podejmuje zdecydowanie lepsze decyzje, przekładając to na więcej udanych dryblingów, a co za tym idzie - akcji bramkowych. Obecnie to prawdziwy archetyp nowoczesnego skrzydłowego. To piłkarz, który otrzymując piłkę, potrafi przytrzymać ją, umożliwiając choćby Andy’emu Robertsonowi swobodny obieg. Przy taktyce opartej właśnie na wykorzystywaniu ofensywnych wejść bocznych obrońców potrzeba kogoś, kto posiada szeroki wachlarz zagrań. I może zarówno stworzyć przewagę wygrywając pojedynek jeden na jednego, obsłużyć podaniem wchodzącego partnera czy wycofać piłkę i czekać na kolejne okazje. Mane to ścisła czołówka na tej pozycji.
Spójrzcie zresztą na najbardziej wymierne dla napastnika liczby, czyli bramki i gole ze wszystkich dotychczas rozegranych sezonów w Premier League (w barwach Liverpoolu). To się nazywa konsekwencja!
- 2016/2017 - 13 bramek / 5 asyst
- 2017/2018 - 10 bramek / 7 asyst
- 2018/2019 - 22 bramki / 1 asysta
- 2019/2020 - 18 bramek / 7 asyst
- 2020/2021 - 11 bramek / 7 asyst
- 2021/2022 - 14 bramek / 2 asysty
Niezawodny z najlepszymi
Niesamowitą siłą Senegalczyka jest stawanie na wysokości zadania w wymagających, przynajmniej na papierze, spotkaniach. Jego gole przeciwko tzw. “Big Six” w Premier League są dla Liverpoolu zbawienne, a podczas całej swojej kariery - biorąc pod uwagę również grę w koszulce Southampton, zgromadził na swoim koncie pokaźną liczbę goli.
- vs Manchester City - 10
- vs Chelsea - 8
- vs Arsenal - 8
- vs Tottenham - 5
- vs Liverpool - 4
- vs Manchester United - 2
Życie w cieniu Salaha
Jak widać powyżej, Sadio Mane to kluczowy element układanki Juergena Kloppa i istnieje tylko jeden powód, dla którego Senegalczyka nie wystawia się na piedestał. Ten powód nazywa się Mohamed Salah. Egipcjaninowi najzwyczajniej świecie dorównać się nie da i Sadio przekonał się o tym na własnej skórze. Dla porównania z wynikami Mane, zerknijcie na zbiór goli i asyst Mohameda Salaha w całej jego dotychczasowej przygodzie z Premier League w koszulce Liverpoolu.
- 2017/2018 - 32 bramki / 10 asyst
- 2018/2019 - 22 bramki / 8 asyst
- 2019/2020 - 19 bramek / 10 asyst
- 2020/2021 - 22 bramki / 5 asyst
- 2021/2022 - 22 bramki / 13 asyst
Już liczby Mane robiły wrażenie, a popisy Salaha są miejscami jak oderwane od rzeczywistości. Mo jest obecnie o klasę wyżej od całej reszty stawki w lidze, a swoją konsekwencją przyćmił dobre wyniki klubowych kolegów. Gdzie się człowiek nie obróci, tam Salah bije kolejny rekord.
Nie piszemy jednak tego po to, by umniejszać zasługi Mane - ten artykuł ma zgoła odmienne przesłanie. Wskazujemy tylko jasno, jak trudno wzbić się ponad czy nawet dorównać osiągnięciom Egipcjanina.
O samej wewnątrzklubowej rywalizacji na linii Mane - Salah nie zawsze pisano najlepiej. Media pokroju brytyjskiego dziennika “Mirror” czy stacji radiowej “TalkSport” wygłaszały przed dwoma laty śmiałe tezy o konflikcie obu zawodników i braku zrozumienia na boisku. Tylko nigdy żadnego konfliktu nie było, a nawet jeśli był - to nie takich rozmiarów jak w artykułach prasy. Do całej otoczki związanej z oboma graczami odniósł się nawet w tym roku Juergen Klopp.
- To nie są rywale, grają w jednej drużynie - zaznacza Niemiec. - Jeśli grasz razem w zespole, chcesz zdobywać bramki, to bardzo proste. My również chcemy, by obaj je zdobywali. I czasem dochodzi do sytuacji, gdzie któryś z nich nie zauważy drugiego i zmarnuje sytuację, a my zaczynamy szukać powodu dla braku podania. Ale tam po prostu nie ma nic więcej - wszyscy jesteśmy ludźmi i czasem podejmujemy błędne decyzje. Nie ma żadnej osobistej rywalizacji.
Bohater bez peleryny
Nawet Momo Salah miewa okresy, w których zwyczajnie go brakuje, a wtedy potrzeba kogoś, kto załata dziurę po wielkich oczekiwaniach, które trzeba spełnić. Takim piłkarzem w zespole Juergena Kloppa jest właśnie Sadio Mane. Ukryty gdzieś w cieniu Egipcjanina, zawsze gotowy na to, by dać zespołowi cenne trzy punkty lub kolejną fazę ważnych rozgrywek. Również dzięki niemu “The Reds” mają szansę wywalczyć w tym sezonie nawet poczwórną koronę.