Najlepszy kandydat do objęcia reprezentacji Polski? 4 nazwiska w grze. "W kraju mają go za dobrego trenera"
Wszystko wskazuje na to, że reprezentację Polski przejmie selekcjoner zagraniczny. W mediach przewija się głównie czterech kandydatów. Co za nimi przemawia? Jakie mają atuty? Jak wyglądała ich kariera trenerska?
Medialna giełda nazwisk przyszłego trenera reprezentacji Polski jest chyba jeszcze bardziej obfita niż rok temu, gdy Cezary Kulesza szukał następcy Paulo Sousy. Pada mnóstwo propozycji, także tych mniej poważnych, nawet z ust samego prezesa PZPN, co trudno uznać za sensowne. Najnowsze doniesienia wskazują jednak, że z tego oceanu pełnego kuriozalnych wieści wypłynie coś dobrego. Czyli zagraniczny fachowiec i to nie z byle jakiej półki. Tego właśnie potrzebuje polska kadra.
Poniżej przybliżamy kandydatury czterech trenerów najpoważniej przymierzanych do stanowiska selekcjonera reprezentacji Polski. PZPN ma ogłosić decyzję do końca miesiąca.
Vladimir Petković
“WP Sportowe Fakty” i “Przegląd Sportowy” donosiły, że PZPN poważnie rozmawia z doświadczonym Bośniakiem, który właściwie od decyzji o odejściu Czesława Michniewicza jest wymieniany jako główny kandydat do objęcia kadry "Biało-czerwonych". Nic dziwnego. 59-latek wykonał znakomitą robotę w reprezentacji Szwajcarii, drużynie o podobnych możliwościach. Stworzył zespół zdolny do osiągania dobrych wyników, także ze znacznie mocniejszymi rywalami, a przy tym grający ciekawą dla oka piłkę. Za jego kadencji Helweci wygrywali z Portugalią i Belgią, potrafili zremisować z Brazylią, Anglią, Niemcami czy Hiszpanią. Wyrzucili z EURO 2020 Francję. Na każdym z wielkich turniejów wychodzili z grupy. Imponowali organizacją gry, pomysłem taktycznym, rozsądną równowagą między ofensywną i defensywą. Petković stworzył naprawdę groźną ekipę, nawet jeśli pozbawioną światowej klasy piłkarzy. Szkoleniowiec z Bałkanów ma więc ogromne selekcjonerskie doświadczenie, nie jest też z najwyższej półki finansowej, tak jak np. był Roberto Martinez.
W piłce klubowej Petkoviciowi, już po rozstaniu ze Szwajcarami, zupełnie nie poszło w pogrążonym w chaosie Girondins Bordeaux. Wcześniej jednak wykonał niezłą robotę w Lazio, z którym zdobył Puchar Włoch. To była jego najpoważniejsza praca, w najsilniejszym klubie z dotąd prowadzonych. Tam nie zawiódł, posmakował wielkiej piłki, otrzaskał się w niełatwych warunkach.
Czy to selekcjoner idealny? Pewnie nie. Ponoć niełatwy dla piłkarzy i dla mediów. Ale z grona kandydatów wymienianych do przejęcia sterów reprezentacji Polski wydaje się opcją naprawdę sensowną.
Więcej o Vladimirze Petkoviciu dowiecie się TUTAJ.
Paulo Bento
Wygląda na to, że skandaliczna ewakuacja Paulo Sousy nie przekreśliła definitywnie przyszłości Portugalczyków w roli trenera polskiej kadry. Bento ma stanowić drugi, obok Petkovicia, poważny wariant w głowie prezesa PZPN Cezarego Kuleszy. I podobnie jak w przypadku Bośniaka, tak i kandydatura 53-latka zdaje się mieć ręce i nogi.
Bento, swoją drogą całkiem niezły jak na europejskie warunki piłkarz, może się pochwalić efektownym CV. Po zakończeniu kariery zawodniczej kilka lat trenował Sporting. Robił to na tyle dobrze, że ojczysty kraj zatrudnił go na stanowisku selekcjonera reprezentacji. Współpracował tam z największymi gwiazdami, w tym Cristiano Ronaldo. Z miejsca powinien zyskać autorytet w polskiej szatni. Liderzy “Biało-czerwonych” spotkaliby się z człowiekiem, który doskonale wie, czym jest duża piłka i jak prowadzić zawodników z wielkich klubów. W porównaniu do ostatnich, polskich selekcjonerów, jak i potencjalnych przyszłych - przepaść. Ogromna przepaść.
- Portugalczycy mają go za dobrego szkoleniowca. Gdy zaczynał pracować w Sportingu, panował tam spory chaos, a on potrafił wtedy to wszystko okiełznać, wywalczył z nim trofea i był nawet bliski sięgnięcia po mistrzostwo kraju. To dobry trener - mówił nam w grudniu Vitor Maia, dziennikarz “maisfutebol.pt”.
Prowadząc Portugalię, Bento osiągnął półfinał EURO 2012, przegrany z Hiszpanią dopiero po rzutach karnych. Kres jego kadencji nastał dwa lata później, gdy Portugalczycy sensacyjnie odpadli już w grupie mistrzostw świata. Tym samym kariera trenerska lizbończyka wyhamowała. Pracował w Cruzeiro, Olympiakosie, następnie zarobił spore pieniądze w Chinach. To zaprowadziło go do Korei Południowej. W Azji wykonał kawał dobrej roboty, którą spuentował awansem do fazy pucharowej ostatniego mundialu. - Większość kibiców w Korei jest bardzo zadowolonych z pracy Bento przez ostatnie cztery lata i decyzja o jego odejściu spotkała się z rozczarowaniem z ich strony - tłumaczył nam Sungmo Lee, koreański dziennikarz.
Z polskiej perspektywy zatrudnienie Bento zdecydowanie by się broniło. Szczególnie, że według Vitora Maii i jako trener, i jako człowiek, 53-latek jest zdecydowanie lepszą wersję rodaka, który pracował z reprezentacją Polski w 2021 r.
Więcej o Paulo Bento przeczytacie W TYM MIEJSCU.
Steven Gerrard
Najbardziej zaskakujący z pomysłów PZPN-u? Jak poinformował we wtorek nasz dziennikarz Tomasz Włodarczyk, ludzie Cezarego Kuleszy skontaktowali się ws. prowadzenia kadry ze Stevenem Gerrardem. Słynny Anglik ma określić swoje zamiary do końca bieżącego tygodnia. Jeśli da zielone światło, negocjacje mogą wejść w poważną fazę.
Gerrard-piłkarz to postać wybitna, kultowa. Gerrard-trener jest jednak dużą zagadką. W Szkocji doskonale radził sobie jako opiekun Rangersów. Na tyle skutecznie, że zapracował na szansę w Aston Villi. Ale w Birmingham zupełnie mu nie wyszło. Jego kadencja była fatalna, “Stevie G” nie przetrwał nawet roku. Wykręcił szokująco słabą średnią 1,18 pkt/mecz. Mimo solidnego składu na papierze, “The Villans” wyglądali na drużynę niepoukładaną, bezradną, nieskuteczną, zaskakująco łatwo popełniającą błędy w defensywie. Gerrard nie miał pomysłu, jak naprawić przeciekający okręt. Nie mógł się też zwrócić do swojego asystenta, Michaela Beale’a, który w pewnym momencie “poszedł na swoje”. To zadziwiająco złożyło się w czasie z kłopotami samej legendy Liverpoolu.
Wyrzuconego z Villa Park Gerrarda żegnały śpiewy “You’ll never work again” ze strony kibiców. Anglik oblał pierwszy, poważny test trenerski. Pamiętajmy jednak, że jest dopiero na początku drogi szkoleniowej. Przed nim zapewne dekada, jak nie dwie pracy. Być może stanie się fachowcem z wysokiej półki. Tylko czy Polska ma czas eksperymentować? “Stevie G” dysponuje małym doświadczeniem w obecnym zawodzie, nigdy nie był selekcjonerem, dopiero się rozwija. Jako trener znacznie ustępuje innym kandydatom wymienianym do objęcia kadry. Zatrudnienie go na pewno byłoby sporym ryzykiem. Niewykluczone, że w tym szaleństwie jest metoda. Gerrard to marka, autorytet, nazwisko. Warto jednak pamiętać, że dopiero co miał odmówić Club Brugge, czekając na ofertę z Premier League. Podjęcie przez niego współpracy z PZPN nadal brzmi mało prawdopodobnie. Nawet jeśli pod pewnymi względami ekskluzywnie.
O tym, dlaczego Stevenowi Gerrardowi nie wyszło w Aston Villi i dlaczego wokół jego kandydatury można mieć sporo wątpliwości, więcej pisaliśmy TUTAJ oraz TUTAJ.
Herve Renard
Kandydatura, o której najpierw, zanim jeszcze PZPN rozstał się z Czesławem Michniewiczem, było naprawdę głośno za sprawą dobrych występów Arabii Saudyjskiej w Katarze. Swoje zrobiły też polskie korzenie Renarda. Francuz, w przeciwieństwie do reszty wymienionych w tym artykule trenerów, nie jest jednak na bezrobociu. Nadal obowiązuje go sowity kontrakt z Saudyjczykami, choć ponoć możliwy do rozwiązania.
W ostatnich dniach wokół potencjalnego przejęcia przez Renarda polskiej kadry panowała raczej cisza. 54-latka przymierzano do reprezentacji Belgii, a więc zespołu ze znacznie wyższej półki. Sam szkoleniowiec zdementował jednak pogłoski, by zgłosił się do prowadzenia “Czerwonych Diabłów”. Naturalnie ożywiło to plotki wokół jego pracy w Polsce.
Czy gra jest warta świeczki? Herve ma największe doświadczenie, jeśli chodzi o funkcję selekcjonera. Z sukcesami trenował Zambię, Wybrzeże Kości Słoniowej, Maroko i Arabię. W Europie mu nie szło (jako trener klubowy nie poradził sobie ani w Sochaux, ani Lille), ale poza jej granicami zyskał ogromny szacunek, poparty sukcesami. Uchodzi przede wszystkim za doskonałego motywatora, jak i trenera obeznanego taktycznie, co widzieliśmy na mundialu w Katarze. Z nim za sterami polscy kibice nie musieliby się martwić o koszmarny dla oka styl gry, tak męczący pod wodzą Czesława Michniewicza. Saudyjczykom Renard zaszczepił pomysł intensywnego, szybkiego futbolu, z efektywnym pressingiem, odbiorem i błyskawicznym transportem futbolówki do przodu. Defensywnie nie musi oznaczać brzydko, a inteligentnie, z pomysłem, z planem, z grą w piłkę. Tak niewiele, a jednocześnie tak wiele.
- Może będę miał przyjemność zostać selekcjonerem reprezentacji Polski. To byłoby szczególne wyróżnienie - mówił jakiś czas temu dla “TVP Sport”.
Co Wy na to?
Szerszy tekst o Herve Renardzie, publikowany jeszcze w trakcie katarskiego mundialu, znajdziecie TUTAJ.